Ja kiedyś uczyłem się jeździć konno na jakimś obozie, także podstawy kierowania koniem już mam.
Pamiętam jak jednego dnia dwoje ludzi myło bardzo starannie takiego białego ogiera. Spędzili nad nim mnóstwo czasu, szorowali, spłukiwali itd. Konik przez cały ten czas stał sobie spokojnie pozwalając się pielęgnować. Efekt końcowy był oszołamiający. Koń wręcz oślepiał swoją śnieżnobiałą maścią. Gdy już z nim skończyli wypuścili go na taki wybieg gdzie normalnie uczyliśmy się jeździć a ten pierdzielec pierwszą rzecz jaką zrobił to zaczął tarzać się jak pojebany w piachu i rżeć na całe gardło xD