Skoro jesteśmy przy dyskusjach serialowo-kanonicznych to jaki jest teraz status księżniczek Celesti i Luny?
Zanim nastąpił finał drugiego sezonu wyobrażałem sobie te dwie jako takie pół-boginie, jedyne w swoim rodzaju przedstawicielki alikornów, poczęte gdzieś na początku czasów szlachetne byty, takie dobre odpowiedniki Diskorda. Oficjlanie księżniczki, jednak zdecydowanie więcej niż mówił by tytuł. Prince Blueblood również książe, jednak już nie był w posiadaniu takich mocy jak jego ciotki. Wydawało się to być logiczne, należał do tej szlachetnej rodziny stąd tytuł, jednak urodził się zwykłym jednorożcem.
Cały mój głowokanon dostał się pod ciężkie oblężenie razem z nadejściem Krejdenz ("no o-ok, tych półbogiń były trzy, nie dwie"), i ostatecznie rozgromiony po alikornifikacji Twi ("ale jak to, nie można sobie od tak każdego pucyka przemieniać w tak unikalną istotę ;___;"). Z resztą jak się później dowiedziałem, w którejś z książek Kredens też była zalikornifikowana przez Celestię.
Czy to znaczy, że te młodsze alikorny będą w stanie osiągnąć taki pół-boski status jak Celestia i Luna? A może starsze księżniczki w cale nie są takie unikalne i niesamowite?
W ogóle wkurwia mnie ten trend że księżniczka musi = się alikorn. Byłbym całkiem ok z wizją, że Twi zostanie wybrana na następczynie i otrzyma tytuł, ale dorobienie jej skrzydeł i potencjalnie położenie jej na równi z Celestią zburzyło całkiem moją wizję. Widać przecież na przykładzie Blueblooda, że tak można było zrobić.
Ech Lauren, mogłaś temu zapobiec.