>>7083
>nie da się w skończonym czasie doświadczyć nieskończenie wielu rzeczy
ale ty tak to odczuwasz. Nie wiesz kiedy to się skończy. Dla ciebie bedzie to wieczność, bo gdy się skończy nie będziesz czuł zupełnie nic
właśnie, wieczność lepsze słowo. Subiektywne odczucie wieczności.
>jakbyś pisał że wszystkie mistyczne przeżycia czy coś, to można by się kłócić, ale tak to po prostu pierdolisz głupoty
każda religia oferuje coś w zamian. W znacznej większości jest to wspaniałe życie pozagrobowe, bądź też reinkarnacja, ale ona również jest kontynuacją naszego istnienia.
>a co się tak wszyscy boicie tej nicości
jednak większość ludzi boi się jej. Boją się utraty wszystkich kontaktów z innymi ludźmi. Że wszystkiego czego osiągnęli pójdzie na marne. To przygnębiające na dłuższą metę. Po to są religie - dają promyk nadziei, że jednak życie ma sens. Nie zrozumiesz normalciot, do których wliczają się zagorzali katolicy, dopóki się nią nie staniesz jednym z nich. Tak samo najedzony nie zrozumie głodnego.
>to nic więcej jak trochę przyjemności przed zdechnięciem
to nie to samo. To sztuczna faza, ale i tak sobie zaaplikuj dożylnie to zrozumiesz jak intensywny czeka cię trip po śmierci
>a jak ci powiem, że nie cierpię, to mi powiesz, że wyparcie itd, nie?
nie mogę odpowiedzieć inaczej niż cytatem
>Spędzasz całe swoje życie w labiryncie, zastanawiając się, jak któregoś dnia z niego uciekniesz i jakie niesamowite to będzie uczucie, wmawiając sobie, że przyszłość pomaga ci przetrwać, ale nigdy tego nie robisz. Wykorzystujesz przyszłość, aby uciec od teraźniejszości.
to akurat nie ma związku z poruszanym przeze mnie tematem. Tak tylko porównałem nasze życie.
>i nie popierając ich żadnymi dowodami?
dmt samo w sobie jest dowodem. Sny które są spowodowane przez wydzielanie dmt (w ekstremalnie niskich ilościach) również są dowodem. Śniłeś kiedyś świadomie?
>to ci wyszło chuju xD
dzięki
>widzę, że mamy oświeconego narko-jezusa na pokładzie
dziwnie się składa, ale akurat ćpałem wszystko oprócz psychodelików xD