[ / / / / / / / / / / / / / ] [ dir / animu / b2 / choroy / dempart / doomer / polru / vg / vichan ]

/pasty/ - Chłodne Pasty

Winner of the 80rd Attention-Hungry Games
/otter/ - Otter For Your Soul

THE INFINITY CUP IS COMING BACK
May 2019 - 8chan Transparency Report
Nazwa
E-mail
Temat
Komentarz *
Plik
Hasło (Randomized for file and post deletion; you may also set your own.)
* = pole wymagane[▶ Pokaż opcje posta oraz limity]
Confused? See the FAQ.
Opcje

Zezwolone typy plików:jpg, jpeg, gif, png, webm, mp4
Maksymalny rozmiar pliku to 16 MB.
Maksymalne wymiary obrazka to 15000 x 15000.
Możesz wysłać 5 obrazków na post.


/vichan/ | /idchan/

 No.3

Ja pierdolę, anony. Jednocześnie śmiecham, smutam i stracham, bo to co się odpierdala wśród polskiego proletariatu do już chuj xD

Poszedłem dzisiaj do sklepu, jak wracałem to spotkałem się na klatce z sąsiadem Sebą, który mieszka nade mną i jest ogólnie o 3-4 lata starszy, znam go praktycznie całe życie.

No więc Seba też wracał ze sklepu, z tortem urodzinowym (nie takim jak na picrel xD), bo mu guwniak kończy sześć lat (a widział go może ze 3, bo w więzieniu siedział resztę czasu xD). Mówi mi:

> Anon, cho do nas bo urządzame małe przyjęcie dla guwniaka, napijeme się xD

Zacząłem się wykręcać, ale stulejarskie geny przegrały i w końcu uległem, bo nie było jak się wymigać. Powiedziałem że wpadnę na moment, bo mam nockę w robocie, tak dalej.

Wbijam do mieszkania, na ścianie w przedpokoju jakieś ślady po rzygowinach. Jakiś inny Seba liże Karynę i wkłada jej ręce pod miniówkę, podczas gdy guwniak trzyma ją za nogę i woła "mamo, mamo".

Wchodzi Seba i od razu:

> O kurwa, Sebol! Wariacie ty, dawaj ten tort xD Dawaj kurwa ten tort xDDD

> Norbi, nie przeklinaj kurwa przy dzieciakach, co xD

> A no sory, ogarniam dałna już xD

I wraca do lizania Karyny.

Podchodzi do nas inny Seba, szafa 2x2m, tatuaż JP na ramieniu, łysy, praktycznie jak ze zdjęcia "wczytano protokół: wpierdol".

Później wymieniłem parę zdań z towarzystwem, zanim wreszcie weszliśmy do dużego pokoju, gdzie guwniak miał zdmuchnąć świeczki.

Czekamy na Karynę, która miała przynieść tort z zapalonymi świeczkami, w międzyczasie słucham rozmowy Norbiego i Karyny, której wkładał łapy do majtek.

> Nie tutaj, Norbi. Jak Majkel pójdzie spać xD

> Kurwa mać, Kari. Nie dałaś mi chyba tydzień xD

> Bo ostatnim razem spuściłeś mi się na oko xDDDD

> Oj, Karynka, niechcący przecież. Jakbyś wzięła w dupę jak mówiłem to by nie było problemu.

> Nie i chuj! W dupę to sam sobie wsadzaj, pedale jebany!

> Kari, ostrzegam cię…

> No co, znowu mnie pobijesz? Do przedszkola mamusia znowu pójdzie w ciemnych okularach?

> Zerżnę cię jak bede chcioł xD

> No, kolejne dziecko będzie, a jednego wyżywić nie możesz.

> No bo nie chciałaś go skrobać. Zaczekaj parę lat, będziemy organizować też takie urodziny Majkelowi xD

W tym momencie wchodzi Karyna z guwniakiem-solenizantem. Wszyscy śpiewamy sto lat, guwniak ma dmuchać i jakieś Sebki, koledzy ojca zaczynają po pijaku wydzierać mordy "dawaj, kurwa, młody, dawaj!", żeby niby dmuchał. Karyny w tym czasie starają się ich uspokoić.

Wyszedłem czym prędzej, bo nie mogłem już wytrzymać i przy okazji bałem się, czy ktoś nie zajebie mi kosy pod żebra za to że podsłuchuję rozmowy albo coś xD

Wróciłem i tak się zastanawiam, czy dzwonić do jakiejś opieki społecznej czy nie, a jeśli tak, to czy nie będzie z tego jakiegoś przypału. Teraz piętro wyżej grają jakąś techniawę i tańczą, parę minut temu był Peja albo inny Tede, czyli "muzyka" dla śmieci xD

W sumie opowiem wam anonki parę historii o okolicznej patologii, może mi się poprawi humor. Może też mieliście podobne doświadczenia z hołotą i chcielibyście się nimi podzielić?

(przepastowane z: https://archive.fo/GOG4z )

[*] /cp [*]

 No.4

Ogólnie Sebek poznał tą Karynę jakoś na rok przed tym jak zaciążyła z guwniakiem, na jakieś pato-imprezie. Na początku krążyły po osiedlu opowieści o tym co to jej Sebek nie robił i jak jej nie ruchał, ale potem wszystko ucichło jak zaczęli być ze sobą na poważnie.

Kurwa, pamiętam jak Sebek podjeżdżał pod blok swoim czarnym Cinquecento z takimi małymi czaszkami zamiast wentyli w kołach, i przywoził na dzielnię tą Karynę xDDD

Ja wtedy ile mogłem mieć lat? 18? Coś koło tego, jeszcze prawka nie miałem, a o samochodzie to w ogóle nie myślałem, więc jednocześnie miałem bekę z prawilnego Sebka i jego wentyli, z drugiej trochę mu zazdrościłem bo on nie musiał zapierdalać autobusem nigdzie.

Była jakoś zima, akurat miałem wtedy nogę w gipsie i wracałem do domu, kuśtykając o kulach. Patrzę, Seba i Karyna coś tam stoją przy Cinquecento.

> O, anon, cho no tu xD Ty, ej, masz lewarek albo coś? Bo kurwa gumę żem złapał, a nie mam jak podnieść ałta xD

> Nie no, Seba, sorry, nie mam, hehe, ja przecież prawka nie mam, a mame nie ma w domu teraz.

> Kurwa, szkoda, bo we dwóch to byśmy dali radę podnieść Czinkusia, nie?

Coś tam jeszcze popytał czy nie mam jakichś ziomeczków, którzy mogliby pomóc, ale kurwa, pytaj stuleja o ziomków xD

Kazał mi pozdrowić mamę, bo w sumie to dzięki niej Seba mnie nie napierdalał nigdy, ale to inna historia xD

Tak odchodzę, kuśtykając, i nagle słyszę:

> O kuuuuurrrwaaaa!

I jeb, samochód opada. Seba chciał sam go podnieść, ale nie wyszło i rozciął sobie obie łapy o podwozie zardzewiałe.

> Sebek! Sebek! Kurwa mać ty krwawisz!

Karyna kręci 999, ja dalej kuśtykam, a nagle wkurwiony dzieciak Seba bierze drzwi Czinkusia i jak nimi nie trzaśnie, huk na całą ulicę, szyba w pizdu, Kari w pisk, a Seba jeszcze jedno "o kuuuurrrwaaa" rzuca, tym razem ze wściekłości i ubolewania nad własną głupotą xD

Seba pojechał do szpitala na szycie łap, Karyna wróciła do domu z buta, a jeszcze tej samej nocy z Czinkusia zniknęło radio xD Przez kolejnych kilka dni samochód stał na parkingu z foliową torbą z Biedry zamiast okna i gumą z tyłu xD

Seba i Kari później wpadli (czy kogoś to dziwi?) i mieli się pobrać, ale Seba nie miał kasy na pierścionek, więc z ziomkami patusami poszli okraść jakiś sklep, ale zostali złapani i poszli odsiadywać jakiś guwnowyrok.

Seba wrócił na osiedle po odsiadce i wtedy też Karyna zamieszkała z guwniakiem w mieszkaniu razem z nim, w sensie nade mną.

Sypialnię mają dokładnie nad moim pokojem, więc wysłuchiwałem po nocach kłótni, darcia mordy guwniaka albo jęczenia podczas jebania. I tak w sumie upłynął rok czy dwa xD Później guwniak przestał drzeć mordę po nocach, więc rodzice mogli po prostu się na siebie drzeć albo się ruchać.

[*] /cp [*]


 No.5

Wspomniałem, że dzięki mame mam z Sebą takie neutralne kontakty i nie jestem jego ofiarą, w przeciwieństwie do innych suchoklatesów z bloku obok, którzy regularnie musieli płacić myto albo wpierdol xD

Jak byłem w jednej z pierwszych klas podstawówki, to Seba chyba miał zaczynać gimbazę, a może on jeszcze się łapał do ośmioklasowych podstawówek. Chuj wie.

Razem ze swoimi ziomkami: Matim, Norbim, Adkiem i najlepsze, kurwa, Olgierdem (xD) siał zamęt i chaos na osiedlu, bił lamusów i odpierdalał różne głupoty.

W końcu paru lamusków naskarżyło na nich rodzicom i były interwencje w szkole, domu, ale TBW, bo rodzice Seba też patologia i nie obchodziło ich co tam synalek wyrabia, byleby nie chciał zostać policjantem xD

W końcu jakiś ojciec i starszy brat się wkurwili, gdy jakiś dzieciak przyszedł do domu z rozjebanym nosem i wargą i chcieli nastukać Sebkowi i jego bandzie.

Wracałem z mame i ona zauważyła, że te patole są napierdalane ostro przez jakichś dorosłych typów. Jeden z guwniaków wyrwał drzewko z trawnika i chciał nim napierdalać jednego z typów, drugi leżał nieprzytomny (chyba xD) na ziemi, trzeci coś tam kopał i pluł, a Seba był trzymany za fraki przez wkurwionego Janusza.

> TY KURWISUNU TY BENDZIESZ MI BIŁ SYNA KURWIU JEBANY?!

> Spierdalaj!

> CHUJU, ZABIJĘ CIĘ, ZNISZCZĘ!

> Co pan wyprawia?!

Moja mame pobiegła do centrum akcji i interweniuje ostro. Jeden z tych dorosłych jakoś się opamiętał, ten Janusz nie.

> SYNA MI CHUJ POBIŁ!

> Niech go pan puszcza, bo pierwsze co zrobię po przyjściu do domu to wezwę policję!

Janusz puścił Sebka, ten spierdolił z rannymi ziomkami i tyle ich widzieliśmy.

Od tej pory Seba uważa mnie za prawilnego, a moją mame to w ogóle xD Lizałby jej stópki gdyby mu dała xDDD

Gang Sebka się nie ostał. Seba prowadzi teraz rodzinne życie z Karyną i huwniakiem, Mati się przećpał i zamarzł w parku, Norbi jest na tej dzisiejszej imprezie urodzinowej, Adi robi na zbywaku w UK albo Holandii, a Olgierd bohatyrnął w więzieniu bo go zgwałcili xDDD Przynajmniej z tego co słyszałem, ale w sumie możliwe, że został cwelem. Z takim imieniem to bardzo prawdopodobne.


 No.6

Z Sebkiem miałem takie neutralno-pozytywne stosunki, w sensie "cześć-cześć", ewentualnie "masz ogień?". No ale wiecie jak to jest - jeśli otoczenie cię z kimś zobaczy, to od razu założy, że z nim trzymasz.

Tak było z Buhaha - starą babą, która mieszkała u nas w bloku. Raz zobaczyła że Sebek niesie zakupy mojej mame, innym razem się z nim witam, więc spisała mnie na czarną listę xD

Od tej pory okoliczne dewoty wytykały mnie palcami i unikały mnie jak ognia, chociaż nic im nie robiłem.

Innych, którzy też najwyraźniej byli na czarnej liście tych kato-kurew to już bardziej wkurwiało i robili ogień Buhaha.

Po nocach kopali jej w drzwi, pluli na klamkę, co drugi pato-guwniak chwalił się, że naruchał jej na wycieraczkę, ale żadnego gówna nikt nigdy tam nie widział xD

Pseudonim "Buhaha" wziął się od okrzyku jaki Sebki wydawały jak widziały tą babę, żeby ją wystraszyć xD

Buhaha zdechła parę lat temu. Znaleźli ją na klatce w swoich szczynach i gównie, dostała zawału/udaru i spadła ze schodów.

W jej mieszkaniu, oblepionym świętymi obrazkami i portretami papaja, zamieszkała młoda rodzina jakichś magistrów. Taki suchoklates okularnik i jego szara myszka z brzuchem, kucykiem i okularami.

Ale wykurwili po paru miesiącach gdy zrozumieli jak wygląda życie w blokach xD

Później wprowadziła się tam jakaś bieda-rodzina, która chyba została eksmitowana z poprzedniego mieszkania, ale nie wiem, bo trzymam się od nich na dystans, bo od nich śmierdzi potem i szlugami. W sumie od Buhaha też czymś jebało zawsze, jak tak pomyślę, ale taką naftaliną czy czymś.

W dużym skrócie - ta nowa familia jest sześcioosobowa (a M3 mocno xD) - ojciec, matka, troje gówniaków (czyt. lvl 20-30) i jakiś wujek czy ktoś. Wszyscy wyglądają praktycznie tak samo, takie okrągłe ziemniaki jak Kaczyńscy, tylko nie karły xD

Żyją z zasiłków i zbierania złomu, po który jeżdżą autobusami po całym mieście i wybierają puszki ze śmietników na przystankach.

Widziałem ich w akcji jakiś miesiąc temu, bo sam jechałem autobusem, bo guma w samochodełe mocno a śruby w kole nie chciały się odkręcić ;_;

Jeden z grubasów wybrał puszki, włożył do reklamówki, wsiada do autobusu i zaczyna rozprawę z innymi kartoflarzami xD

> No mówię wam tyle puszek!

> Tyle puszek tam było to biere od razu, tyle puszek!

> No tyle puszek, no rany, tyle, ktoś wyrzucił xD

> To wzięłem i szybko hopa do autobusa z nimi żeby nikt mi ich nie zabrał xD

> A mówię wam, tyle puszek. Chyba z piętnaście xDDD

Zapomniałem wspomnieć, ale to chyba oczywiste, że wszyscy członkowie tej rodziny są niedojebani psychicznie xD


 No.7

Szybki raport z imprezy urodzinowej guwniaka xDDD Właśnie Sebki najebane rapują "Mam wyjebane" Firmy xDDD

O kurwa, chyba jednak zadzwonię do tej pomocy społecznej, bo aż mi żal tych wszystkich guwniaków tam.


 No.8

Nie zadzwoniłem. Karyny zażegnały kryzys - Firmę zastąpiła Pszczółka Maja i Dziub Dziub, a teraz leci jakaś Majka Jeżowska i wszyscy są szczęśliwi xD

Opowiem wam teraz o tym, co stało się z gangiem Sebka, bo to w sumie też śmiechowe historie xD To, że Seba i Norbi prowadzą ustatkowane życie wiecie, ale reszta nie miała tyle szczęścia.

Zaczęło się od Matiego - w gimbazie, czy tam licbazie, albo raczej zawodówce jeśli już, chlał i ćpał jak popierdolony. Kiedy ja poszedłem do szkoły średniej, to on też jakoś był jeszcze w pierwszej, może co najwyżej drugiej klasie, bo parę razy nie zdał oczywiście.

Spotkałem go parę razy na przystanku, o godzinie 6:30 już z flachą w ręce, częstował mnie nawet wutką na zdrowy start xD

Potem zaczął ćpać - najpierw hehehuana, później jakieś spidy, techno amfy. Znajdowali go w losowych miejscach w mieście, z reguły bez jakiejś części ubrania xD

No i tak się złożyło, że pewnego razu poszalał i trafił do parku w środku nocy, a że zima była, to skończył jak Jack Nicholson w Lśnieniu xD

Odrywali go później od ławki, a sztywny był jak te posągi Ronalda McDonalda, które sadzali nieraz na ławkach koło Maców, żeby dzieci sobie zdjęcia robiły xD

Pogrzeb odbył się na osiedlowym cmentarzu, mówili jaki to nie był dobry i miły, no szkoda że zdechł, płaczę gdy anioły zasługują na śmierć ;_;

Jakiś czas później Sebki z jakiegoś innego okolicznego gangu rozpierdoliły mu płytę nagrobkową xDDD

Adi trafił na zmywak, ale nie wiem czy w UK czy Holandii. Może i tu i tu, taki globtroter xD Nie znał żadnego języka, włączając w to polski, więc wątpię żeby zrobił karierę za granicą, i przez "karierę" nie mam bynajmniej na myśli sukcesu finansowego. Mówię o po prostu awans spoza zmywaka na na przykład rozstawianie naczyń albo wycieranie szklanek.

Raz na jakiś czas widzę jego młodszą siostrę (rok młodsza ode mnie), ale ona ma TBW na brata patola xD

Jest zbyt alternatywna na to - spodnie rurki, termos ze Starbucksa, okulary w grubych oprawkach i koniecznie tablet, jakby to gówno było w jakimkolwiek stopniu użyteczne xD

Ale w sumie ruchałbym.

Olgierd, jak napisałem, podobno bohatyrnął w więzieniu po tym jak prawilniejsze chłopaki go dopadły i rozdziewiczyły. Nie mam stuprocentowej pewności, bo co, kurwa, podejdę do Sebka i zapytam się go "ej, Seba, pamiętasz swojego przyjaciela z dzieciństwa? Olgierda? Prawda to że był cwelem i był ostro jebany w więzieniu"?

Plotka głosi, że jego współlokatorom z celi bardzo się spodobał i postanowili wtajemniczyć go dogłębnie w metodologię działań kręgów narodowych i delfinistycznych, czyli mówiąc prościej, jebali go w dupę.

Olgierd nie wytrzymał chyba presji i powiesił się, ze łzami ściekającymi po policzkach i krwią po udach xDDD

Ile w tym prawdy, nie wiem.

<O kurdebele OPie - gdzie ty mieszkasz, że taka patolnia się tam panoszy jak robactwo w gównie? xD Ślunsk? Podlasie?

Łódzkie xD I wszystko jasne xDDD


 No.9

Jest oczywiście Karyna-Karyna, czyli ta od Sebka, która wyruchała mu guwniaka, który dzisiaj ma urodziny.

Gdyby tak jak w powiedzeniu zamieniła się z chujem na łby, to zyskałaby +50% obecnego IQ albo nawet więcej xD

Kari reprezentuje dokładnie to słynne połączenie zatwardziałego fundamentalistycznego konserwatyzmu z zachodnim liberalizmem i swobodą. Tak jak inny anon pisał kiedyś w paście o polskich "kobietach".

To kurwa, która w piątek idzie na dyskoteki, chłopaki i ogólnie takie takie, by w sobotę trzeźwieć i w niedzielę zapierdalać do kościółka, poruszając nogami na boki jak kaczka, bo przeruchana mocno.

Teraz się robi z niej wielka matka-polka, bo hehe trzeba dawać przykład guwniakowi, a nagle się okazało, że matki jego rówieśników są starsze, poważniejsze i żyją w dużo lepszych warunkach.

No więc Karyna pod ich wpływem przestała nosić (poza piątkami) miniówki, jakieś obcisłe koszulki i szpilki, na rzecz poważnych koszul, zwykle białych albo kremowych. Ale szpilki w jakichś kurwa neonowych kolorach do kompletu najlepsze xD

Są jednak rzeczy, których nowe ubranie nie zmienią - na przykład chujowe tatuaże wykonane więziennymi metodami xD

Karyna ma wydziarane nad dupą "Sebastian", a poza tym ma jeszcze jakieś chujostwo na kostce, ale nie przyglądałem się, bo nie ma czemu xD

Wszystko to wykonane jakimś chujowym tuszem od długopisu, który już zdążył się rozmyć, o ile kiedykolwiek miał nieposzarpane, czyste kontury xD

Gniję na samą myśl, co ona musi myśleć gdy jej nowe poważne znajome na burzliwe czasy rozmawiają o swoich menopauzach, pogardzie dla hołoty i jak to ich mężowie nie sponsorują im wycieczek ol inkluziw last minyt do Bali, podczas gdy Karyna co najwyżej była w jeleniej Górze na weekend xDDD

Drugą kobietą z okolicy związaną z naszymi pato kręgami jest ciotka jednego z tych Sebków z gangu Sebka, bodajże Norbiego xD

Zawsze była podstarzałą pijaczką i dziwką, no kurwa zawsze xD Teraz może mieć z 55 lat może i jest tak kurwa obrzydliwa, że nie moglibyście spojrzeć jej w oczy na dwie sekundy, bo byście się zerzygali, moi mili anonkowie.

Razem ze znajomymi zawsze się z niej śmialiśmy, a niektórzy to nawet rzucali w nią gównami i patykami. Ja nie, bo nie chciałem psuć sobie ustawionych relacji z patologią xD

Jeden z moich ziomków w podbazie, którego nazywaliśmy Gówniarzem, bo zawsze i wszędzie ruchał i ogólnie gdziekolwiek by się nie pojawiał, zaraz pojawiały się wokół niego gówna, znalazł jakieś świeże psie gówno i rzucił nim tej starej kurwie w łeb. Sraka we włosach najlepsza xDDD

Kurwa nas trochę goniła, ale że była ostro najebana i w dwudziestocentymetrowych szpilkach, to się wyjebała i uciekliśmy.

Wtedy złamała sobie jakoś obcas w jednym z tych butów i później upierdoliła drugi - i tak łaziła, w szpilkach bez szpilek xD

Raz ją też śledziliśmy i poszła za osiedlowy sklep z denaturatem, gdzie menele zrobiły sobie takie prowizoryczne zadaszenie, gdzie chlały i policja się ich nie czepiała. Opierdoliła lachę jakiemuś starcowi za nalewkę. Ja pierdolę, ten widok zniszczył mi życie xD

Taką normalniejszą loszką była ta starbucksówna, siostra Adiego. Gdyby nie była feministką to pewnie bym do niej zarywał, bo zawsze była i dalej jest urocza. Wygląda tak na 19-20 lat, drobniutka, urocza, no ale spierdolona xD

Zawsze trzymała się na dystans i nie angażowała w to, co odpierdalały okoliczne Sebki. Obecnie mieszkaz rodzicami tak jak i wszyscy, bo bieda i sponsor widocznie ją rzucił xD Bo kobieta jest wolna i niezależna i dlatego mężczyzna powinien pozwolić jej się realizować i płacić za życie xD

W sumie tak z innej beczki trochę, ale związane z loszkami. Moja mame jest luźna i śmieszkuje z głupoty otaczających ją ludzi i czasem nawet rzucę do niej czymś z henów xD Mam z nią dobry kontakt, nawet nie ma nic przeciwko mojemu spierdoleniu. Do rany przyłóż xD

Jakoś dwa tygodnie temu wychodziła na urodziny jakiejś znajomej, ubrana elegancko, przechodzi koło mojego pokoju, a ja:

> Uuu, pończuchy xD

Śmiechliśmy nawet xD


 No.10

No, wstałem wypoczęty, więc opowiem wam jeszcze parę historyjek xD

Do naszej klasy chodził taki Szymi, który był suchoklatesem opierdolonym na jeża i oczywiście słuchał rapu. Potem zaczął też wstrzykiwać sobie marihuaninę, ale wtedy, jak mieliśmy te kilka-kilkanaście lat, to wystarczał mu tylko rap.

Ogólnie był ciotą i był za ciotę uważany, bo w latach 90 hip hop był jeszcze poprawnie i powszechnie uznawany za muzykę hołoty i nie dominował poza osiedlami. Nie było wtedy jeszcze koszulek Prosto i fullcapów JP, więc nikt kto słuchałby rapu nie mógł dodawać sobie +10 do szpanu nosząc takie pozerskie szmaty.

No i Szymi nie nosił, ale nosił za to zawsze za duże ubrania po starszym bracie, co było wypadkową biedy i jego "stylu" xD Bo Peja i Magik nosili, to byli spoko, ale Liroy nie, bo Liroy to dla niego kurwą był xDDD

Szymi pozował na gangstera, ale był mocny tylko, gdy byli w okolicy jacyś jego ziomkowie, protektorzy na real xD Gdy był sam, to chodził ze spuszczonym łbem i nikomu nie patrzył w oczy.

A jak był z kimś, to od razu krok spodni przy kolanach, plecy jakoś luźnie (w jego mniemaniu) wygięte, ręce w kieszeni i full gangsta xD

Zdarzyło się jakoś w gimbazie, że się zadłużył. Nie znam szczegółów, bo Szymi był lamusem, pozerem i przy okazji debilem, ale szkoda mi go trochę było w sumie, bo niby ziomek.

Wyszło, że brał od dilera zielsko ale go nie spłacał, bo dostał jakąś poważną karę w domu i odcięli mu fundusze. Wisiał mu z pięć dych, więc diler, który jeśli dobrze kojarzę to był takim Krzysiem Szuflą w sumie, z popierdoleniem wypisanym na mordzie xDDD

Diler też był ciotą w sumie, dlatego jak Szymi był w naszym towarzystwie to nie zbliżał się, bo pięciu czy sześciu gimbusów by mu nastukało.

Dlatego zgadał się z jakimś ziomkiem-karkiem, żeby postraszył Szymiego i odebrał od niego kasę za zielsko.

Siedzimy jakoś na murku klatki schodowej w parę osób, w tym i Szymi. No i on opowiada jak on to ostatnio nie spierdalał przed psami, drąc się HWDP, i w ogóle rozpierdolił przystanek gołymi rękoma bo tak zajebany był xD

Idzie w naszą stronę kark - no kurwa wypisz wymaluj stereotypowy dresiarz lat 90, w spodniach dresowych, korkotrampkach i białej koszulce bez rękawów.

> Ktury z was to Szymi?

Cisza xD Szymi się nagle zdematerializował i udaje że go nie ma. Skulił się za plecami jednego z kolegów i to drży, to szlocha xD

> Ty jesteś Szymi?

Podchodzi do ziomka, za którym Szymi się chował, patrzy mu (ziomkowi, nie Szymiemu) w oczy i mówi delikatnie:

> Przepraszam.

Po czym pokazuje mu dłonią żeby się odsunął. Ten chłód xD Koledze już pewnie też zrobił się krok w kolanach, ale przez gówno, które wypadło mu z dupy xD

Dres wziął Szymiego w łapy, podniósł pół metra do góry i drze się do niego:

> DZIE KURWO PINIONDZE DLA KRZYŚKA SZUFLI?!

> Ja… Ja… Nie mam… Mam… Szlaban…

> SZLABAN, KURWA?! TO SPŁACISZ KURWO W NATURZE! JUŻ, SSIJ MI CHUJA, NO, OPIERDOL MI PAŁĘ TU I TERAZ!

Szymi się popłakał i co najlepsze, zejszczał w spodnie xD Może gdyby stał na ziemi to jeszcze uszłoby to naszej uwadze, ale nogi miał pół metra w powietrzu, więc usłyszeliśmy kapanie kropli o beton xDDD

> JUTRO O 20:00 ZA GARAŻAMI MASZ BYĆ I PRZYNIEŚĆ FANTY ŻEBY SPŁACIĆ SZUFLĘ BO JAK NIE TO CIĘ ZNAJDĘ I MI OPIERDOLISZ GAŁĘ!

> Dobrze, dobrze, proszę…

Ziomek upuścił Szymiego, ukłonił się nam (xD) i odszedł w sobie tylko znanym kierunku.

Szymi pochlipał parę sekund i wstał z poważną miną irish gangstera.

> Lamus pierdolony. Jakby nas było więcej to byśmy mu napierdolili, co nie?xD

Potem uciekł do domu, bo miał mokre dresy i wiedział, że wiemy jakim jest lamusem.

Następnego dnia zapierdalał przed 20:00 za garaże z jakimiś fantami zajebanymi z domu - kuflem, jakimś świecznikiem i swoją płytą Slums Attack xDDD


 No.11

Przypomniała mi się jeszcze jedna anegdota z Szymim, w której rolę odgrywał też Gówniarz (ten ziomek, którzy rzucił tłustym gównem w łeb starej kurwie).

To było jeszcze wcześniej, bo we wczesnej podstawówce - może drugiej, najwyżej trzeciej klasie. Wtedy Szymi jeszcze nie słuchał rapu i nie był gangsterem, bo rapu jeszcze chyba nawet nie było, ale w przydużych ciuchach to chodził xD

Poszliśmy paczką na łąki i Szymiemu zachciało się ruchać.

> Ej chopoki wracajmy bo ruchać mi się chce xD

> Nie pierdol, ruchaj w krzaki.

> Nie, nie, bo nie mam papieru…

Idziemy tak dalej, mija może dziesięć minut.

> Ej, ruchać mi się chce, co xD

Chuj, idziemy dalej, po paru kolejnych minutach Szymi znowu płaczliwym głosem mówi, że chce mu się ruchać.

Gówniarz się wkurwił, mówi mu:

> Widzisz te krzaki? Idź tam i się wyruchaj, a nie płaczesz i pierdolisz że ci się chce xD

Szymi w obawie przed lepą na pizdę poszedł, ale Gówniarzowi brakło już cierpliwości i musiał się zemścić, a jak Gówniarz chciał się mścić, to lepiej było trzymać się z dala xD Nie fika się do kogoś, kogo otacza gówno.

Szymi poszedł w te krzaki i rucha na kuckach. Gówniarz w tym czasie zaszedł go od tyłu i pchnął barki Szymiego w dół - tak, że ten wpadł dupą we własne gówno xDDD

Szymi w ryk, Gówniarz spierdala, my patrzymy co się dzieje, a tu Szymi z oruchaną dupą wyskakuje z krzaków i… Podciąga spodnie, jebany xD

Pobiegł za Gówniarzem wściekły, ale ubrania wielkości worków po ziemniakach spowalniają ruchy, więc go nie złapał.

Wrócił do nas czerwony na mordzie i mówi:

> Jakbym miał lepsze buty to bym go kurwa złapał xD

My tak na niego patrzymy i nagle ktoś mówi:

> Szymi, odwróć się xD

Nie wiem czy Szymi chciał być fajny czy był tak głupi, ale odwrócił się, pokazując nam brązowe wilgotne plamy na swoich dresach.

> Ja pierdolę, oruchana dupa xDDD

> O chuj, Gówniarz wjebał go w gówno xDDD

> Ale najlepsze, podciągnął spodnie, no kurwa idiota xDDD

Szymi uciekł w tych oruchanych spodniach do domu i udawał że nas nie zna przez jakiś tydzień. Potem wrócił jak grzeczny piesek i dalej za nami łaził xD

Więcej historyjek opowiem po południu, jak wrócę z roboty.


 No.12

Kiedy wychodziłem dzisiaj do pracy, to na klatce jebało coś. Schodzę niżej, na półpiętrze narzygane xD Super szóste urodziny guwniaka kurwo xD

Były na naszym śmieszne akcje, ale nie brakowało też takich, które dzisiaj mnie przerażają i nawiedzają po nocach. Jak ta reakcja łańcuchowa.

Brat jednego ze starszych od nas patoli, nawet nie wiem czy nie kogoś z gangu Sebka albo z ich otoczenia miał dziewczynę - typową Karynę, wiadomo. Tępa szpara, która służyła do dawania dupy swojemu właścicielowi, ewentualnie opierdolenia mu pały w drugim wagonie tramwaju xD

Kari była niezwykle tępa, nawet jak na polskie standardy, a co więcej była zawsze dumna i wywyższała się. Pochodziła z jakiejś nieco dalszej dzielnicy, równie biednej co nasza, tylko zamiast bloków było tam trochę przedwojennych domów jednorodzinnych, w których żyły po dwie-trzy rodziny xD Więc w oczach tego Sebka, który z nią chodził, należała do lepszej, bogatszej partii, bo hurr dom jednorodzinny durr perspektywy xD

No i Karyna zdawała sobie sprawę, że dla motłochu mieszkającego w kamienicach i blokach jest górnym sortem, dlatego jeśli mogła, to starała się imponować znajomym swojego Sebka, bo a nuż trafiłaby na kogoś lepiej ustawionego i mogłaby z nim zaciążyć i być przez niego utrzymywana xD

Więc poza zimą chodziła wyłącznie w miniówach, tych śmiesznych kurwa gąbkowych butach na koturnie (lata 90 mocno xD) i jakichś prześwitujących koszulkach. Zimą musiała nosić rajtki i jakieś kurtki xD

Traf chciał, że pewnej nocy, gdy wracała po bolcowaniu od Seby, zaczepiło ją paru meneli, a że była butna i dumna, to odszczekiwała się na zaczepki zamiast spierdalać ile sił w nogach. Menelom się to nie spodobało i dopadli ją zanim ona zdążyła krzyknąć "SEBA!".

Wzięli ją w kilku za osiedlowym sklepem, pod tą wiatą, którą zrobiły żule żeby w spokoju i cieniu pić sobie denaturat xD

Oczywiście krążyły różne opowieści, że do dupczenia przyłączyły się okoliczne zwierzęta, że brali ją w kilku na raz, ale stawiam, że to był po prostu polski gwałt w wykonaniu konserwatywnych katolików xD Czyli jeden rucha, drugi trzyma nóż na gardle, a reszta czeka na swoją kolej i patrzy xD

Zrobiła się w chuj głośna afera na całą dzielnicę, a może i nawet dalej, policja szukała żuli, Karyna trafiła do szpitala, okoliczne Seby napierdalały losowych bezdomnych w ramach zemsty, później jakieś żule napierdoliły losowemu Sebkowi i połamały mu nogi bo podobno jakiś ich ziomek-złomiarz przestał widzieć na jedno oko po wpierdolu jaki dostał xD W odwecie Sebki spaliły tą wiatę za sklepem, przy okazji prawie puszczając z dymem cały sklep xD Chaos kompletny. Chyba przez kolejne trzy miesiące radiowozy krążyły po kolicy dniami i nocami, wypatrując napierdalających się patoli.

Wtedy mame zabroniła mi szlajać się po dworze po zmroku, a najlepiej jakbym w ogóle nie wychodził z domu bo strach. Moja maska memiczna gdy mama sama zachęca mnie do piwniczenia xD

Ale w sumie strachałem mocno czasami, bo rzeczywiście groźnie się robiło, a wszystkie gimbusy opowiadały historyjki o mordach i gwałtach jakie to niby widzieli xD

Z dnia na dzień zapanował wręcz stan wojenny.

Gwałcicieli nigdy nie odnaleziono, ale paru meneli dostało tak konkretny wpierdol, że na długo siedzieli z dupami cicho za sklepem. Potem wybudowali sobie ze znalezionego złomu nową przybudówkę, gdzie pewnego razu Gówniarz naruchał, tak dla beki xD

Sebek z powyłamywanymi nogami jeździł na wózku inwalidzkim przez jakiś czas i zawsze miał na kolanach dwukaseciaka na którym puszczał Peja i Tibia xD

A teraz kurwa najlepsze - Sebek "wybaczył" swojej zgwałconej dziewczynie, bo najwyraźniej Fiat Palio Weekend jej starego jako potencjalny spadek mocno go kusił xD No ale związek się skończył gdy okazało się, że Karyna zaraziła tego Sebka jakąś francą, której nabawiła się podczas bycia jebaną przez brudnych żuli xD

Ja pierdolę, Seba wkurwił się niemiłosiernie, chciał ją zajebać ale podać ręcznik żeby otarła swą brzydką mordę z krwi, tak jej kurwa nienawidził.

Jakiś czas później Karynę złapało na ulicy kilku Sebków w kominiarkach i zaczęli zdzierać z niej ubrania i ogolili jej łeb xDDD

Następnego dnia znowu policja, tym razem nie do meneli, a do Sebka, który zerwał z tą Karyną. Pytają się gdzie był wczoraj wieczorem, bo kurwa jak nie ma alibi to go biorą na spytkę xD Nie zgadniecie kurwa gdzie był, jebany.

W pierdolonym teatrze xDDD

Karyna zniknęła z naszej dzielni i już nie wróciła. Gwałtów też raczej nie było już, bo w sumie menele i Seby mogłyby rozpętać trzecią wojnę światową. Poza tym mieliśmy przecież osiedlową kurwę, która za pół litra mogłaby dać sobie naruchać do ryja xD


 No.13

Tak piszę, piszę i teraz do mnie dotarło, że w sumie nic nie napisałem o sytuacji u mnie xD Bo jeszcze anony pomyślą, że wychowałem się w dobrym domu, podczas gdy było od chuja inb i wstydu jeszcze więcej xD

Stary chlał odkąd pamiętam, a mame jakoś z nim żyła pod jednym dachem, bo łobuz kocha najbardziej xDDD Z ich związku wyszedłem ja i moja młodsza siostra, o któej może coś kiedyś napiszę jak mi się przypomni, ale na razie wiedzcie tylko, że jest alternatywką kończącą jakąś tam socjologię i ćwiczącą jogę xD W sumie szkoda mi jej, bo przeżyliśmy razem jebane piekło i żal mi się robi, gdy wiem, że ona też pamięta co się odpierdalało na dzielni i w domu, ale dusi to w sobie.

No ale koniec smęcenia - stary robił w zakładach, średnio po dwa miesiące xDDD Za każdym razem wypierdalali go dyscyplinarnie za przychodzenie po pijaku do roboty, czasami dostawał też wpierdol od współpracowników bo nie dość że pijak to jeszcze stawiał się jebany wszystkim xD

W domu też skurwiel szalał. Pamiętam, że jadłem sobie kiedyś kolację w kuchni, stary napierdolony wbija z białą gorączką (w sensie sine wargi i żądza mordu, full agresor) i od tak zaczął napierdalać pięściami w stół. Zatoczył się, wjebał się na ten stół i złamał go pod swoim opasłym, obrzydliwym cielskiem.

Gdy wstał parę minut później, bez słowa podszedł do okna i zaczął wyrzucać przez nie części stołu, miski i kubki xDDD Potem poszedł do kibla, gdzie usnął na kiblu, a ja musiałem iść się wysikać przed snem za garaże xD

Mame i siostra nie miały tyle szczęścia, bo gdyby poświeciły cipkami na osiedlu, to pewnie zaraz znaleźliby się żule, którzy by je przeruchali. Więc musiały trzymać do rana xD

Jedna z największych inb starego odbyła się gdy byłem w gimbazie. Skurwysyn był chciwy i skąpy, więc jak tylko mógł, to kradł jakieś losowe rzeczy ze sklepów - typu mydło, ser albo szynkę xDDD Ale mina siostrzyczki pytającej dlaczego to mydło nie ma opakowania i jest oklejone jakimś syfem z kieszeni najlepsza xDDD

Pewnego razu stary najebany poszedł do sklepu żeby coś zajebać, ale traf chciał że akurat zakupy robili policjanci i go zgarnęli przy wyjściu xD

I tak pewnie nie uwierzycie że to prawda, ale i tak napiszę.

Chciał ich przekupić mrożoną kurwa kaczką xDDD

Policjanci przecież nie wpiszą tego do akt, bo kurwa komendant do jebanej emerytury wysyłałby ich na nocne patrole w największych slumsach xD Więc wpisali, że proponował im wódkę (kradzioną) w zamian za to, że go puszczą.

Później odpierdalał jakieś głupoty, jednego policjanta chciał napierdalać, na koniec podpisał się fałszywymi danymi, mimo że dowód osobisty w kieszeni xDDD

Enjoy twoja izba wytrzeźwień i zawiasy później xD

Stary tego dnia nie wrócił na noc - przybył dnia następnego o 6 rano, niosąc rozmrożoną kaczkę i jakiś płyn do kąpieli o zapachu kostki toaletowej xD

Później przyszły jakieś papiery od prokuratora generalnego dziura w dupie, w którym opisany był przebieg tamtych wydarzeń. Pisało też, że stary wyzywał tych policjantów od chujów xD

W końcu on i mame się rozwiedli. Czułem dobrze, ale siostra już nie - próbowała ich pogodzić, obwiniała się. Mnie ten etap przeszedł gdy miałem może 9-10 lat, później po prostu zacząłem gardzić starym, jebanym zapijaczonym skurwysynem xD

Ale siostra miała jakieś tam zapasy empatii i chyba potrzebowała mężczyzny, który by się nią opiekował. Nie wiem - była w chuj dziwna czasami, bywało że mnie unikała po kilka dni albo w ogóle z nikim nie rozmawiała xD Ale to chyba była ta słynna faza emo, bo w gimbazie słuchała wszystkich tych My Chemical Romance, Panic at the Disco i Blink 182 xD

Raz wjebałem jej do playlisty Napalm Death tak dla żartu, myślałem że rozpierdoli basem pół bloku jak to puściła na full głośności przypadkiem xD Jak zaczęła drzeć na mnie mordę, to aż się bałem że coś mi zrobi xDDD Rozdrapie czarnymi pazurami twarz albo co xD Nie fika się do nastek które mają okres 31 dni w miesiącu, zaprawdę powiadam wam xD

W końcu przeszedł jej szał dupy i zrobiła się alternatywna. W sensie My Chemical Romance zostało wyparte przez Kings of Leon, a czarny lakier do paznokci zmienił się na brązowy xD W sumie kręcę bekę, ale kocham ją xD Czasami nawet myślę, że ona też może lurkować xD

Jeszcze przypomniało mi się, że Szymi kiedyś się do niej dobierał, gdy byliśmy w gimbazie xD Nie chciałem żeby ktoś, kto słucha rapu ruchał moją siostrzyczkę, więc gdy ten dureń przyszedł do niej, to przysiadłem się do nich i pod pretekstem wspominania starych czasów zacząłem wypominać mu różne rzeczy.

> Szymi, a pamiętasz jak Gówniarz wjebał cię we własne gówno dupom?xD

> Szymi, a pamiętasz jak się zesikałeś w spodnie jak wisiałeś Krzysiowi Szufli kasę za NARKOTYKI?xD

> Szymi, a pamiętasz jak próbowałeś ukraść tornister jakiemuś guwniakowi?xD

A tornistrze napiszę później, bo historia niesamowita też xD

Miny siorki i tego debila były wspaniałe. Ona, z wyrazem zniesmaczenia, zażenowania i pogardy na buzi, a on, czerwony jak burak, ze wzrokiem spuszczonym w podłogę, tylko odpowiadał "hehe, anon, ale nie kłam, co xD" albo "to picie mi się wtedy wylało, nie siki, nie pamiętasz?xD".

Nie wiem czy siostra miała mi za złe wpierdolenie się w ten rodzący się dopiero związek, ale jeśli to czytasz, kochanie, to było dla twojego dobra, uwierz mi xD


 No.14

Dobra, wspomniałem o Szymim i tornistrze, to muszę teraz o tym opowiedzieć xD

Szymi był jebanym idiotą i robił różne głupie rzeczy, a im więcej głupich rzeczy robił, tym za większego idiotę uchodził i większą mieliśmy z niego bekę.

Jakoś w podbazie zbieraliśmy z ziomkami karty Drabon Balla, te takie kolorowe - czerwone, zielone, żółte i niebieskie. Wymienialiśmy się nimi i ogólnie fajnie było wtedy, ale doszły nas słuchy, że jakiś guwniak z drugiej czy trzeciej klasy ma prawie cały zestaw tych kart i szpanuje przed wszystkimi xD

Poslziśmy zobaczyć, ko kurwa rzeczywiście ma jebany te karty, w tym takie, których nam brakowało. Szybki pomysł - zajebiemy mu je.

Szymi się napalił, bo on miał najmniej tych kart, bo bida, a kasety do nagrywania Peja same się nie kupią xD

Nie chcąc brudzić sobie rąk, powiedzieliśmy my żeby on te karty ukradł, a potem je równo rozdzielimy między siebie (w sensie my je weźmiemy, a Szymi obejdzie się smakiem, powyzywa nas a jutro wróci z podkulonym ogonem) xD

> Te, Szymi, ale ten guwniak to on ma te karty w tornistrze.

> I chuj?

> no nie wiem, nie otworzysz go, musiałbyś cały zajebać xD

> No nie no nie, no nie cały kurwa co xD

> No, Szymi, zmieścisz pod bluzą bo masz dużą, musisz zajebać cały xD

> No, Szymi, zajeb xD

> No xD

> Szymi no weź nie bądź pizda xD

Debil dał się nakręcić i poszedł zajebać ten tornister, bo pierwsze trzy klasy podstawówki miały lekcje w konkretnych salach cały dzień i to nauczyciele do nich łazili xDDD

Kurwa mać, wyszedł z tym przymałym tornistrem z jakimś samochodem wyścigowym, schował go pod bluzę, tak że wyglądał jak ci garbaci służący ze starych horrorów z mongloidalnymi mordami xD

Uciekł, w kiblu przeszukał ten tornister, podał jednemu z ziomków paczkę z kartami i sięzastanawia co zrobić z tym tornistrem teraz xDDD

> Ty weź go pod bluzę jak mówiłem, co xD

> No, a potem go włożysz do plecaka i wyjdziesz ze szkoły bez przypału xD

> No xD

Znowu kretyn dał się nabrać, ale tornistra nie włożył do plecaka - nie mieścił się xD No kurwa mać, jak sobie przypomnę Szymiego wkładającego tornister do plecaka, to płakać mi się chce ze śmiechu xDDD

W końcu wymyślił, że tornister schowa pod bluzą, a na to założy plecak i nikt nie zauważy xD My oczywiście poruchani z jego głupoty, ale przytakujemy mu poważnie xD

> Ale osłaniajcie mnie, żeby nikt mnie nie zobaczył, dobra?

> No dobra, dobra xD

Woźna złapała go przy szatniach, pyta się nas czy go znamy, a my że nie, nie kojarzymy xD To wzięła go do dyrektora, sprawowanie w dół, starzy do szkoły, afera o kradzieży, przejabane hardo, a my uzupełniliśmy sobie kolekcję kart Dragon Balla xD Chyba w piwnicy mam jeszcze je nawet xD


 No.15

Kończąc historię życia Szymiego, w wieku jakoś 18 lat został ojcem. Guwniak mu się urodził jakoś koło września, więc wiadomo - Sylwestrowe jebanie xD

Ta jego locha przypominała pod względami tą Karynę, która kiedyś została zgwałcona. Też taka zadufana w sobie, dumna, jebana xD Owinęła sobie Szymiego wokół palca i od momentu gdy go znalazła (bo szukała go ostro gdy się okazało że jest w ciąży i w końcu ktoś go sprzedał xD) i od tej pory musiał na nią robić.

Po paru miesiącach szybki ślub z brzuszkiem w roli głównej na zdjęciach, później wprowadzili się do M3 Szymiego i jego rodziców xD

Szymi się też zmienił, w sensie jak wychodził na obchód dzielni to zabierał guwniaka ze sobą i paradował tak w dresach z bachorem na rękach, taki dumny z siebie, że spuścił się po pijanemu w cipsko ledwo co poznanej Karyny, dla której teraz jest służącym xD

Spotkaliśmy go kiedyś z ziomkami, w czasach gdy jeszcze ich miałem. W rękach ten guwniak, i nagle jeden z ziomków rzuca:

> hehe, ale niepodobne to do ciebie xD

> Zajebać ci, kurwa? To mój syn, moja krew xD

Też śmiechłem, bo w sumie bachor jakiś ogólnie niedorobiony był, taki typowy materiał do wyskrobania xD

Inny ziomek też powiedział, że ten guwniak to wcale do ojca niepodobny i że Szymi powinien zrobić test ojcostwa żeby się przekonać.

No i okazało się, że Szymi zrobił ten test i wyszło, że jednak nie jest ojcem xD Ale zamiast wypierdolić z domu tą Karynę z jej bękartem, to pozwolił jej zostać w mieszkaniu, gdzie ona i guwniak mają wyżywienie, nie muszą przejmować się rachunkami i przy okazji jest też służący który wszystko za nią robi xD

A najlepsze kurwa, że Szymi dał jej trzy warunki, jak się o wszystkim dowiedział, i sam potem taki zadowolony z siebie nam mówił o nich.

1. Szymi i Karyna śpią od teraz w osobnych łóżkach.

2. Gdyby starej Szymiego nie było w domu to Karyna ma gotować obiady.

3. Gdy będą się ruchać, to Szymi kończy poza jej cipką.

Ja jebix, co za śmieć xD


 No.16

Szymi był zawsze skończonym głąbem, anony. To typ człowieka, który by być zaakceptowanym zrobi wszystko, i tylko na tym mu zależy. To, w jaki sposób będzie musiał to osiągnąć go już nie obchodziło. Gdybyście powiedzieli mu, że dacie mu się umówić ze swoimi siostrami jeśli ten idiota zje gówno, to zaręczam, ten idiota by to zrobił xD

Był lamusem - i mówię to ja, anon. Jeśli anon mówi o kimś, że jest spierdolony, to jest źle xD

Zgodnie z obietnicą złożoną anonkowi, coś jeszcze o gangu Sebka. Już wyjaśniam o co chodzi xD

Sebek ze znajomymi patolami przesiadywali zwykle na trzepaku, a jak byli starsi, to przenieśli się do klatki naprzeciwko mojej, bo tam mieszkało dwóch innych patoli czy coś. Norbi i jeszcze jakiś, nie pamiętam jak się nawet nazywał.

Nie narzekam - przynajmniej nie darli mord centralnie pod moimi oknami.

No więc stali tak jednego wieczoru w kilku, wszyscy zajebani jak dzikie nietoperze i co chwila drą się "uuuu" albo "o kurrrwaaa", bo im widocznie podszedł kwas czy jakieś inne gówno. Ja z dwoma kumplami spierdoksami siedzieliśmy na mojej klatce i spuszczaliśmy się nad tymi dreidelami z Beyblade xDDD

Z klatki wychodzi moja mame, słychać charakterystyczne pogwizdywanie, jak te jebane świstaki podłączone czasami do sklepowych drzwi albo jak samce alfa gwizdają na lochy w kreskówkach xD

Nic, siedzimy dalej i zachwycamy się chińską bajką z koszernymi kręciołkami.

Drugą stroną przechodzi jakaś Karyna, znowu gwizdy, jeden z mocno zajebanych Sebków, dajmy na to Bartosz krzyczy do niej:

> Lolita, zrób mi głębokie gardło xD

> Niech ci twoi koleżcy zrobią, pedale xDDD

> O, kurwo jebana xD Jakbyś miała chuja to bym ci wpierdolił xD

> Ta, w dupę chyba, pedale jebany xDDD

Prychłem konkretnie, bo Seba został właśnie zmasakrowany przez pierwszą lepszą Kari xD Nie to, co te pizdy od Kurwina, które z płaczem w oczach wychodzą ze studia w połowie wywiadu i potem gimby mówią, że zmasakrowali prowadzących program xDDD

Seba coś tam opowiadał ziomkom że on to kobiet nie bije, nawet takich kurew jak tamta, więc chuj kurwa jebać policję xD

> Pa, idzie kolejna maniura xD

Sebki zaczynają coś pogwizdywać, gdy jakaś Grażyna się do nich zbliża, ten Bartosz drze się żeby mu obciągnęła, a tu nagle Grażyna odpowiada:

> Bartek, jak ty się gnoju do matki odzywasz?!

Wszyscy szok, my też, aż się nam te dreidele z Laysów przestały kręcić xDDD

A bartek i Seby chuj, mordy wykrzywione, żyły na szyjach i daj mi teraz kurwa przeciwnika xDDD

> No pytam się, bandyto!

> Ssspieeerddaaalaj albo ciągnij mi druta, lala xDDD

Grażyna wbiegła obrażona do bloku, a minutę potem z klatki wyskakuje ojciec tego Bartosza, w jakichś klapkach, majtkach i koszulce xD Taki Janusz typowy.

> Chuju jeden, matkie bendziesz obrożoł, co xD

Lepa na ryj, Seby w szoku, a Janusz wyjebał jeszcze synowi buta w tych klapeczkach, i drugiego.

> Nie tak żeśmy cię wychowali!

Bartosz się przewrócił, Seby beka, my beka, Januszowi z ryja leci jakaś biała piana. Nagle Bartosz wstaje, wypierdala staremu cepę na ryj i spierdala xDDD

Wrócił następnego dnia, po nocce spędzonej w lesie czy chuj wie gdzie, ale starzy nie chcieli go wpuścić do domu. Spał chyba z tydzień po klatkach schodowych, jebany i żywił się tym, co inne Sebki mu znalazły xDDD

W końcu wrócił do domu, ale niedługo potem wykurwił do woja chyba, przy okazji napierdalał się ze starym i oboje potem chodzili z obitymi mordami. W sumie mogłoby się zgadzać z tym wojskiem, bo tam przecież mężczyźni śpią ze sobą, a Karyna może i miała rację xD


 No.17

W podbazie miałem takiego kumpla, spierdolonego suchoklatesa, któremu rodzice dali na imię Ziemowit. Oczywiście był z tego powodu (i jeszcze jednego, ale o nim zaraz, żeby nie psuć niespodzianki) ostro gnębiony w szkole i wszyscy grali z niego bekę porównywalną prawie do tej, którą kręciliśmy z takiego jednego dałna, no i Szymiego oczywiście xD

Ja do Ziemka nic nie miałem, w porządku był całkiem, poza tym dawał mi kiedyś podwójne Pokemon Tazo za darmo.

Poznałem go jakoś w zerówce i szybko się zakumplowaliśmy. Czasami on wpadał do mnie, czasem ja do niego, bo mieszkaliśmy dwa bloki od siebie.

No i pewnego razu siedzimy u niego, to był jakoś rok '98, jaraliśmy się wtedy chyba Power Rangers, jego matka miała nas pilnować i sprzątała w pokoju obok. Nagle słyszymy jej krzyk, jeb!

Biegniemy do pokoju, stara leży na podłodze i się trzepie xDDD Po paru ruchach ustało i leży tak, jak martwa.

My oruchaliśmy cottonworldy, Ziemek w płacz, ja nie wiem co się dzieje. Podchodzimy do niej.

> Mamo?

> Mama!

> MAMA!

A ta nic, leży.

> Anon, ona nie żyje xD

> Trzeba wezwać pomoc!

Ziemek wyszedł na balkon i zaczyna drzeć mordę.

> POLICJA! POLICJA!!! POLICJAAAA!!!

I z dołu słyszymy:

> Zamknij kurwa ryj!

Też już byłem bliski płaczu, ale stara wstała jak gdyby nigdy nic, popatrzyła na nas niewidzącym wzrokiem i na każde nasze pytanie odpowiadała takim przerażająco nieobecnym głosem "nie wiem". Anony, kurwa mać, myślałem że oszaleję wtedy ze strachu.

Wtedy nie wiedziałem, że epileptycy nie pamiętają swoich ataków, więc byłem przerażony i zły, bo matka Ziemka mówiła, że ona wcale nie upadła, że coś wymyśliliśmy, że nic się nie stało. Najgorsze to wmawiać komuś, że coś nie miało miejsca.

No ale okazało się, że jeszcze tego samego dnia Ziemek znalazł coś pod półką, przy której leżała jego matka - nie wiedzieliśmy co to, ale jebało xD Potem się okazało, że to złamany ząb.

Trauma konkretna xD

Ziemek też jak się później okazało, odziedziczył epilepsję, bo w podstawówce miał jakoś ze trzy ataki. Za pierwszym razem wszyscy byli poruchani, poza mną, bo już wiedziałem że on nie umiera ani nie tańczy breaka jak w tej paście xD

Drugi raz wszyscy w sumie się z niego śmiali, kopali go i pluli na niego, a bananowe Karyny tylko śmiechały pod nosami. Straciłem tego dnia szacunek do wielu osób z klasy, nieczułych skurwieli i pizd.

Trzeci raz przy upadku Ziemek rozjebał sobie łuk brwiowy o podłogę, a łuk brwiowy mocno krwawi jakby ktoś nie wiedział. Potańczył, potańczył, dzieci nawet go nie opluły, od razu do higienistki z nim poszli, a jakieś debile ukradły kanapki Szymiemu i namoczyły chleb w tej krwi, żeby niby zarazić debila padaczką xD

Nie zadziałało, ale inba była mocarna gdy jadł tą krwawą kanapeczkę i oblizywał sobie kąciki ust z "sosu" xDDD


 No.18

Śmieszą mnie niemiłosiernie te wszystkie powiedzenia podludzi z osiedli. "Nienawiść do policji wyniosłem z domu", "jebać policję, tylko bóg może mnie sądzić" albo w ogóle cała ta idea ulicznej lojalności.

Nigdy nie spotkałem Sebów, którzy byliby wobec kogokolwiek lojalni. Byli typowymi zweirzętami stadnymi, które w obliczu większego zagrożenia spierdalają w swoje strony i nie przejmują się pozostałymi.

Kiedyś jeszcze miałem nadzieję, że moi koledzy będą lepsi, ale oczywiście myliłem się. Ale przytoczę wam parę inb z uliczną lojalnością w roli głównej.

Seby miały różne gangi na różnych osiedlach. Ci nasi - w sensie Seba-Seba i jego gang, w tym Norbi, cwel Olgierd i inni rządzili na naszej ulicy. Ale były też Seby z wysokich bloków ulicę dalej, z którymi regularnie się napierdalali o kontrolę nad wodopojem, czy tam piaskownicą xD

Nie zapomnę, jak z siostrą i jakimś tam ziomkiem siedzieliśmy sobie na murku i piliśmy Tęczę (mieliśmy chyba brzuchy z ołowiu wtedy, jak w jebanym Falloucie xD), a na naszych oczach miała miejsce ustawka tych małp ww dresach.

Zebrała się ekipa "od nas" na placu zabaw, w sensie Seba i z pięciu jego koleżków, ten ziomek z połamanymi nogami na wózku, trzymający nad głową dwukaseciaka z którego dobywały się dźwięki ulicy, a do tego jakaś Karyna, która miała dopingować swoich menów.

Po paru minutach zjawili się tamci - wyglądali w sumie tak samo, tylko nie było z nimi inwalidy i kurwy.

Zaczęło się - dwie ekipy ruszyły przeciw sobie, a Karyna przekrzykiwała Peję "wpierdol im, Mati" i "jedziesz z cwelami".

Walka wyglądała na wyrównaną, ale wtedy zza bloku wyłoniło się jeszcze z pięciu innych Sebów z tego sąsiedniego blokowiska i nasi znaleźli się w sytuacji, z której nie mogli wyjść zwycięsko - musieli więc ratować się ucieczką. Nikt nie dawał jebania o tą Karynę i ziomka na wózku - wszyscy zaczęli spierdalać aż się kurzyło, jak w kreskówkach xD

Karyna tylko wrzeszczała:

> Mati! MATI! MAAATIII! NIE ZOSTAWIAJ MIE KURWA!

Ale Matiego już nie było xD

Ziomek na wózku wykazał się ulicznym animuszem, bo zanim dobiegli do niego agresorzy by dać wpierdol dla niego, zapytał ich:

> Zajebać wam kurwy?xD

Zaraz potem przyjął pierwszą pizdę na ryj i zwierzęta zrzuciły go z wózka xD Karyna nie miała lepiej - jakiś Seba chwycił ją za włosy i sprowadził do parteru, a potem już nie wiem co się działo, bo sami uciekliśmy xD

Ale podobno dali jej parę ciosów żeby siedziała cicho, a potem na nią sikali w parę osób. Tak przynajmniej głosiły plotki xDDD

W odwecie gang Seby zorganizował akcję rozpierdalania samochodów tych innych Sebków z drugiego osiedla. Jeden z tamtych miał starą Astrę cabrio (czarną, a jakże xD), która trafiła prosto na złom po przewróceniu jej na dach, a potem wybili jeszcze szyby w jakimś innym gruchocie, ale widocznie ktoś wezwał policję i była nagonka na wandali. Złapali chyba nawet jednego, ale twardo szedł w zaparte, a że naocznych świadków nie było, to policja nie mogła nic zrobić.

Potem działy się różne dziwne rzeczy na osiedlu - a to jakieś guwniaki obrzuciły samotnego Sebę z gangu Seby balonami z farbą, a to ktoś w nocy wysypał w osiedlowej piaskownicy parę worków ze śmieciami i to podpalił, a to masowo wyrywane były tylne wycieraczki w samochodach przy naszej ulicy. Samochodowi mame też się oberwało i była smutna wtedy ;_;

Skończyło się po raz kolejny nocnymi patrolami policji i jednego huligana nawet złapano. Spałowali go do nieprzytomności, a potem się okazało, że bandyta ma jakoś 16 lat, więc była afera i starano się ją zatuszować xD

Najlepszy był jednak Szymi, jak zawsze xD Mówił nam, że Seby to powinny przestać się napierdalać i załatwiać konflikty jak mężczyźni - rap walkami xDDD Bo wtedy w bój nie szłyby pięści lecz wersy, zią xDDD

Były też inby z mniejszymi Sebkami, którzy chcieli być tacy jak ich duzi "kumple". Bujali się więc w przydużych dresach i słuchali Peja, a potem też Pektofoniki, bo była modna przez jakiś miesiąc w sumie, później wszyscy mieli tak bardzo wyjebane na nią i dopiero po premierze filmu o Magiku zrobiło się o nich głośno xD

No więc mini Sebki poszły malować graffiti na pociągu, ale sokiści złapali dwóch, a tamci od razu spruli dupy i wyśpiewali nazwiska i adresy wszystkich ziomków, w tym takich, których wtedy nawet z nimi nie było xD

Połowa uczniów podstawówki z naszej okolicy miała potem wizyty z policji, przesłuchania, obniżone sprawowanie i tak dalej xD

Później zapadł wyrok ulicy i lamusy, które strzeliły resztę z dupy zostali pobici, popisani markerami po mordach i przyklejeni taśmą klejącą do drzewa za garażami xDDD

Jakieś guwniaki potem pilnowały komisariatu, stojąc koło jego drzwi, bram i w ogóle, żeby czasami sprzedawczyki nie wróciły i nie opowiedziały policjantom jak to dostali wpierdol xD

Był też u nas taki jeden gówniarz, który w wieku 9-10 lat zrobił sobie dziarę HWDP. W sensie ktoś pociął mu scyzorykiem rękę, a potem wtarł w rany tusz od długopisu xD Jakoś pół roku później trafił do poprawczaka, a potem pewnie do więzienia na dobre xD

Uliczna lojalność to chuj oszustwo.


 No.19

Dawno temu dotarło do mnie, że jestem synem skurwysyna xD Gardziłem zapijaczonym starym od najmłodszych lat i jak tam wcześniej mówiłem, szkoda mi bardzo siostry, bo ona jest najwyraźniej delikatniejsza ode mnie i ma mniej nihilistyczno-mizantropiczne poglądy xD

Mame też mi szkoda, ale siostry bardziej, bo ona nie miała normalnego domu nigdy ;_;

Po szczęsliwym rozwodzie stary został wyjebany do jakiegoś socjalnego mieszkania w kamienicy, z kiblem na korytarzu xD Takiej jak w Świecie według Kiepskich, tylko w gorszym stylu i złożonej z głupszych ludzi.

Byłem tam raz z mame, bo miała jakąś sprawę do załatwienia - może coś z alimentami albo zakazem zbliżania, nie wiem xD

Wchodzimy do środka i od razu widzimy pod drzwiami naprutego pijusa z kałużą szczyn wokoło, chrapiącego jak sam skurwesyn. Nienawidzę chrapania, bo przez pół życia musiałem wysłuchiwać starego jak chrapał po pijaku leżąc na podłodze w przedpokoju i nie dając nikomu spać (ale pisanie egzaminu gimbazjalnego po na wpół przespanej nocy najgorsze). Zwykle przystawiałem pięść do jednego ucha, a drugie wtulałem w poduszkę żeby po prostu usnąć, ale czasem jak mnie wzięła kurwica, to wstawałem, szedłem do tego przedpokoju i kopałem skurwiela żeby przestał (chyba że zlał się wcześniej pod siebie, wtedy go nie dotykałem xD). Siostra miała mi chyba trochę za złe że nie szanuję ojca, więc starałem się to jej jakoś rekompensować, na przykład idąc na dwór z tym starym cwelem żeby ona mogła zaprosić do domu koleżankę, na choćby godzinę. Ale nigdy jej o tym nie mówiłem, bo nie chciałem żeby czuła, że ma u mnie jakiś dług czy coś.

O jednej wyprawie zaraz napiszę, ale najpierw skończę o kamienicy.

No więc wchodzimy z mame do tej meliny starego, on w samych majtkach i skarpetach, wita nas w swoich skromnych progach i zaprasza. Mieszkanie Kiepskich w porównaniu z tym co on zrobił wygląda luksusowo. Piec kaflowy w centralnym pomieszczeniu, będącym jednocześnie salonem, sypialnią i kuchnią. Byłoby też łazienką pewnie, gdyby to była bardziej ekskluzywna kamienica, z więcej niż jednym ruchaczem na piętro xD Stary kineskopowy telewizor ustawiony na meblościance z naklejkami Pokemon xDDD Materac i śpiwór na podłodze do spania xD

Co bardziej zaradni lokatorzy mogli w sumie postawić w kącie wiadro i do niego załatwiać potrzeby, a zawartość wylewać przez okno jak w średniowieczu, bo w sumie ten sam konserwatyzm i inteligencja.

W tej kamienicy ktoś zorganizował w jednym z tych "mieszkań" burdel i zrobili policyjny nalot tam xD Okazało się, że to jakaś familia - w sensie ojciec alfons, syn wykidajło, a matka i córki kurwy xDDD

Opowiem wam o tym następnym razem, bo burdel wojny były w chuj zabawne i gniliśmy ostro z nich pod koniec gimbazy xD

Wracając do wycieczki ze starym - chciałem dać siostrzycce chwilę wytchnienia i powiedziałem staremu, który był akurat na kacu (bo był albo pijany albo na kacu - jedno z dwojga) żeby zabrał mnie na spacer. Miałem wtedy ze 4-5 lat najwyżej.

Poszliśmy, nawet kupił mi te słynne czekoladowe gwiazdki Milky Way, które wtedy uwielbiałem. Idziemy tak, idziemy i nagle przebiega koło nas jakiś Seba, później Karyna, nagle z różnych ulic ludzie spieszą na nasze osiedle, to my też czym prędzej idziemy, bo może coś się odjebało.

Docieramy na miejsce, a w bloku obok mojego pożar jak sam skurwysyn. I wszyscy obserwują jak to z okien buchają płomienie, ale jeśli już ktoś coś mówił, to:

> O kurwa, kwiotki mi na balkonie okopci xD

> Kurwancka, dymu mi naleci do auta bo żem okna łotworte zostawił xD

Nikt nie dawał jebania o to, czy ktoś jest w tym mieszkaniu, aż do przybycia straży pożarnej. Uciekłbym stamtąd jak najdalej, ale stary mnie trzymał za rękę i nie chciał puścić - jakby kazał mi tam stać i się gapić na ogień. A ja jadłem te czekoladowe gwiazdki, patrząc na pożar i czując źle xD

Tego dnia spłonęły dwie dziewczynki - jedna w moim wieku, druga o rok młodsza. Gdy wybuchł pożar, to jedna schowała się za kanapą, a druga w szafie. Płakłem w chuj wtedy, siostra też, bo ona się z tymi gówniarami bawiła w piaskownicy nieraz i pikniki robiła na trawniku, gdzie było więcej psich gówien niż trawy.

Aj, anony, nabrałem wtedy awersji do tych jebanych gwiazdek Milky Way xD


 No.20

<który ty jesteś rocznik OPie?

<Dołączam się do chóru pochwalnego i próśb o wincyj. Twoje opowieści przypominają mi klimatem pic rel, tylko w bardziej nieletnim wydaniu

91, anonku.

Ostatnie opowieści były mroczne i smutne, więc dla odmiany coś weselszego - burdel wojny xD

W kamienicy, do której zesłany został mój stary powstał jeden burdel, operowany przez familię znaną do tej pory ze złodziejstwa i wymuszeń, ale kobiety z tej rodziny były też puszczalskimi szmatami, więc pomysł na biznes wspaniały, bo od teraz mogłyby zarabiać nawet xD

Ojciec, Janusz, został alfonsem, syn, Sebastian ochroniarzem pilnującym porządku (choć krążyły opowieści, że za dodatkową opłatą zwali konia dupą), matka Grażyna burdelmamą i dziwką zarazem, a córki Karyna, Karina i Kari po prostu dziwkami xD Była tam chyba jeszcze jakaś ciotka czy babka, ale nie mam pewności.

Podobno dziewictwo dwóch tych Karyn zostało sprzedane, a zależnie od relacjonującego, czasem sprzedawano je kilkukrotnie xDDD

Konkurencja źle działała na interesy naszej osiedlowej kurwy, dającej dupy za trunki z najniższej półki. Była tańsza, ale w burdelu były łóżka, do tego wybór w Karynach w różnym wieku i z różnym przebiegiem. Nie wiem czy najmłodsza była nawet pełnoletnia xD Gdy ktoś chciał poruchać, to szedł tam, bo za 2 dychy mógł wyobracać młodą dupę na lewo i prawo, a za 5 złotych u nas to pięćdziesięcioletnia szmata mogła mu obciągnąć, drapiąc napletek spruchniałymi zębami i miętosząc żółądź językiem który zasmakował dziesiątek brudnych kutasów.

Jacyś menele bardzo się tym oburzyli i podzielili się na dwa obozy - takich, którzy wolą czystszy burdel i takich, którzy wolą tańszą kurwę xD

Zaczęło się w miarę niewinnie - gdy zwolennik burdelu nazwał na przykład kurwę kurwą, to żule dawały dla niego wpierdol. Gdy ktoś poszedł do burdelu i zostawiał przed drzwiami buty (w tych kamienicach był praktykowany ten proletariacki zwyczaj xD), to nie znajdował ich po wyjściu, pomimo że niby Seba miał pilnować porządku.

W odwecie ktoś obrzucał starą kurwę zużytymi podpaskami (właściwie to skrawkami szmat, bo podpaski drogie xD) i zgniłymi warzywami xDDD

Tego było już za wiele i ktoś anonimowo doniósł, że w kamienicy tej i tej jest burdel xD Podobno policja miała kupę radochy wyprowadzając do suki cztery dziwki w skąpej bieliźnie (w tym jedną podstarzałą, obrzydliwą Grażę), alfonsa w koszuli i majtkach, jakichś losowych klientów ze sterczącymi knagami i Sebka w dresach BUFU xDDD

Osiedlowa kurwa miała parę tygodni spokoju i dalej opierdalała lochy za sklepami i garażami za nalewki. W międzyczasie burdel w kamienicach został po cichu reaktywowany, ale tym razem praktycznie w kompletnej tajemnicy, która wyszła na jaw dopiero później i wtedy też się o niej dowiedziałem xD

Jedna z tych Karyn, chyba najmłodsza, zaszła w ciążę - i znowu top bk z opowieści w naszej gimbazie, że się dowiedziała, jak orzygała klientowi chuja xD

Gimnazjum nie skończyła, ojca nie znaleziono xDDD


 No.21

<Ja jebe rocznik '93 hir, ale nie kojarzę takiej patoli. Jedyne co pamiętam to wkurwianie takiego jednego grubasa w podbazie i uciekanie przed nim, oraz puszczanie petard na boisku. Wprawdzie gdzieś tam była jakaś patola, która potrafiła odkurwiać jakieś tam inby, ale informacje o tym zawsze miałem z drugiej ręki.

W sumie coś w tym jest. Roczniki 88-91 były mocno popierdolone u mnie, 92-95 w miarę spokojne i one pierwsze padły ofiarą chwilowych fali subkultur (np. emo), a od 96 wzwyż to już była patologia nowej generacji xD

Były u nas takie łebki, które mając po 10 lat już ćpały, chlały i kradły złom ostro. Aha, i tak, wszyscy słuchali polskiego rapu xD Bujali się z takimi Sebami lvl 18-19, które miały prawa jazdy i jakieś guwnosamochody, i razem organizowali jakieś kradzieże.

Wyobraźcie sobie - pod sklep podjeżdża samochód, zatrzymuje się z piskiem opon, wyskakuje z niego sześciu guwniaków w kominiarkach, wbija do tego sklepu, kradnie całą kurwa kasę fiskalną i ucieka xDDD

Poza ten ci popierdoleńcy w przeciwieństwie do bardziej terytorialnych starszych Sebków atakowały swoich - potrafili okradać sąsiada mieszkającego dosłownie obok nich. To już nawet dla mnie była patologia xD

Z nimi trzeba się ostrożnie obchodzić, bo im młodsi, tym niebezpieczniejsi wbrew pozorom xD Jeden będzie chciał cię okraść - spoko, dostanie buta na ryj i się poskłada. Ale możesz być pewny, że po tygodniu namierzy cię dziesięciu jego ziomków z cegłówkami i zbitymi butelkami xD

Była kiedyś afera, bo jakiegoś semi Sebka chcieli okraść, jak ten wyszedł z domu. Podchodzi do drzwi samochodu, jakiś guwniak do niego podbija i chce mu ukraść kluczyki. Dostał pizdę na ryj, z krzaków wyskoczył chyba tuzin tych zjebów i go chcą zabić xD

Ziomek wskoczył do samochodu szybko, odpalił, ale guwniaki już skaczą mu po tym samochodzie. Ruszył, te debile pospadały z tego dachu, jeden z rozjebanym łbem. Gościu miał tyle oleju w głowie żeby zadzwonić na policję, bo gdyby tego nie zrobił, to spaliliby mu ten samochód xD A tak podjechała policja, zgarnęła patusów i do izby dziecka xD

Pojeby tłuką się też między sobą non stop, ale zamiast ustawić się jak Seby gdzieś, to idą na żywioł i potrafią napierdalać się na środku ulicy albo w autobusie xD

Te dzieci mają też nadzwyczajną siłę, jakby byli potomkami jebanych krasnoludów ze Śródziemia xD Potrafią przerzucać złom z wagonu pociągu na pakę furgonetki jakby nic nie ważył. A mówimy o kilkudziesięciokilogramowych klocach metalu xD

Jak zobaczycie na ulicy jakiegoś napakowanego jedenastolatka z patologiczną mordą i koszulką JP, to na 100% to on nie jest porządny, a kradnie złom xD

W sumie nic dziwnego, że są tak spierdoleni skoro większość pochodzi z patologicznych związków Seb z Karynami albo Grażynami. Sam miałem w klasie kolegę, którego kuzynka była matką, czy jakoś tak xD

Pewnie sami też będą ruchać siostry i matki jak tylko będą mieli spermę xDDD Dojrzewa się w wieku może 13 lat, więc matki pewnie mają teraz po mniej niż 30 lat, więc spoko opcja dla patola xDDD Zawiążą gałąź drzewa genealogicznego na supeł.

Jechałem kiedyś autobusem i podsłuchałem rozmowę paru takich podwieków.

> No mówię wam, kurwa, spuściłem jej się do dupy xD

> O kurwa, stary xD To ładnie xD Ale żeby w ciążę nie zaszła xDDD

> No, przejebane by było. Ale chuj jej w dupę, jak przyjdzie mi z bachorem to jej wyjebę na mordę buta xD

> Ty to jesteś kurwa xD

> No kurwa xD

Żenadłem mocno.

Całe to pokolenie JP boi się chyba tylko obecnie emerytowanych Sebków, które za moich czasów napierdalały się z konkurencyjnymi gangami i którzy są teraz uważani za półbogów w oczach tej gówniarzerii. Taki guwniak potrafi podbić do koksa z wydziaranym JP na bicu i rzucić coś w stylu:

> Śmierć konfidentom xD

A Seba tylko się śmieje z tego idioty małego, a mały idiota myśli, że Seba śmieje się z nim i też się śmieje xD

Zaczepiają nawet matki z dziećmi, które idą do przedszkola, na przykład krzycząc:

> Ty uważaj, bo ci kurwa ukradnę to dziecko xD

Później się trochę uspokoili - widocznie Karyny naskarżyły mężom Sebom że są napastowane przez patoli i wpierdol był im dany. A Sebki choć w sumie jeden poziom ewolucyjny wyżej, to i tak miałyby wyjebane czy biją dorosłego czy dziecko xD W sumie to akurat bym szanował, bo degenerat to degenerat i z nim się nie porozmawia, takich trzeba utylizować.

Teraz pierwsza fala tych zjebów ma może 15-16 lat, więc spodziewam się, że w przyszłym roku pojawią się w okolicy Karyny z brzuchami jak piłki plażowe, w których siedzą pokraczne, powykrzywiane niedoroby z różowymi oczami i białymi włosami xD

W sumie kazirodztwo jest w tym sezonie trendi.


 No.22

<>Tego dnia spłonęły dwie dziewczynki - jedna w moim wieku, druga o rok młodsza. Gdy wybuchł pożar, to jedna schowała się za kanapą, a druga w szafie.

<OPie, błagam, powiedz że ten fragment jest zmyślony. Gdyby zdechli chłopcy, to tam chuj, bo pewnie staliby się patusami, ale dziewczynki już prędzej mają szansę na wyjście z takiej patologii jak tamta alternatywka z tabletem. Smutłem strasznie, ech.

Niestety, anonku, to były dwie dziewczynki ;_; Płakałem wtedy motzno, gdy byłem sam, bo nie chciałem żeby siostra widziała mnie w takim stanie, a ten pożar śnił mi się potem po nocach chyba latami.

<Daj coś jeszcze o Gówniarzu, bo wierzę, że odpierdalał jakieś większe inby, które warto opisać.

W takim razie historie Gówniarza dzisiaj xD

<dresy to chyba fubu, a nie bufu?

<pamiętam że się smialiśmy że to skrót frajer ubrany bardzo ubogo xD

No, Fubu, ale przeinaczaliśmy to na Bufu dla beki z biednej patolni. Chyba nawet jakiś Seba miał targowe dresy Fubu, ale ja już nie pamiętam który, chyba taki w białym ubranku xD

Gówniarz był jednym z tych chorych skurwysynów, których wszyscy się boją, tylko nie z powodu siły czy umiejętności walki, tylko dlatego, że gdziekolwiek by się nie pojawił, pojawiało się też gówno, a ludzie boją się gówna jak ognia xD

We wczesnej podbazie przylgnął do niego ten pseudonim, po tym jak wykopał z piaskownicy jakieś psie stolce i zaczął nimi rzucać dziewczynki, które mu dokuczały. Chyba wtedy postawił sobie za punkt honoru żeby być takim poważnym Gówniarzem na burzliwe czasy, z prawdziwego zdarzenia xD

Jak ktoś chciał mu najebać, to pierwsze co Gówniarz robił, to uciekał na pobliski trawnik, rozglądał się po nim i jeśli znalazł kupę, to chwytał ją jak nóż albo sztylet i straszył agresora. Jak ktoś się zbliżał mimo wszystko, to od razu zamierzał się na jego głowę albo tułów, jeśli miał jasne ubranie.

Działało - Seby go nie biły, bo gdyby się tego dopuścili, to w domu czekałaby ich rozmowa typu:

> Sebastian, co ty masz na koszulce?!

> Gówno xD

Później zaczął eksperymentować z petardami, na początku po prostu się nimi bawiąc, a potem wtykając je w gówna żeby eksplozje je rozsadziły. Zawsze mówił o tym, że idzie "na jeżyka" xD

Planował też zrobienie prawdziwej bomby która rozpyliłaby gówno i inne obrzydlistwa na osiedlu - taki agent orange dla ubogich xD

Zbierał więc w słoiku składniki, z myślą, że kiedyś wykorzysta je do stworzenia tej bomby. Widziałem ten słój raz - i o raz za dużo. Były tam jego obcięte paznokcie, jakieś gówna, zgniłe mięso… Ja jebię, to było straszne xD Ta mieszanka gniła, i my gniliśmy xD

Gówniarz nie zrobił w końcu tej bomby - rodzice znaleźli ten słój i go wyrzucili, a synowi zrobili konkretną aferę i kabel od żelazka poszedłw ruch, zgodnie z polskim wychowaniem.

Gówniarz później przestał interesować się gównami i całą swoją uwagę skupił na bombach, pirotechnice i wykorzystaniu jej przy ASG. Idiota z innym kumplem próbował zrobić jakąś bombę dymną w mieszkaniu, jakieś składniki zaczęły się dymić i kopcić, wszyscy myślili że to kolejny pożar, ale nie, po prostu dwóch debili bombę robiło xD

Zabrali ich do szpitala, bo podtruli się jakimiś saletrami xD

Gdy wrócił, kabel od żelazka na niego czekał.

Nie zakończyła się jednak jego przygoda z ASG i bombami dymnymi. Parę miesięcy później debil zrobił granat dymny, którym przypadkiem spalił połowę nieużytków porośniętych suchymi trawami, gdzie strzelali się tymi ASG xD

Tym razem rodzice się nie dowiedzieli że to on, ale zapadł wyrok ulicy, a wkurwione dzieciaki miały maski na mordach i gówna ich nie przerażały.

Przypomniało mi się jeszcze, w podbazie Gówniarz parę razy wtykał psie kupy do rur wydechowych samochodów, jak korki xD Zgodnie z jego teorią, klocek miał pod wpływem gorących spalin ożyć i się delikatnie rozpuścić, pozostawiając chrupiącą skórkę. Gdyby ktoś chciał go wyjąć, to musiałby dilować z gównianym gorącym sosem.

Ale nigdy nie miałem okazji przekonać się czy to prawda xD

W szkole średniej Gówniarz miał fazę na survival, bo z ASG mu nie wyszło. Zaczął nosić w plecaku szkolnym rzeczy typu krzesiwo, zapasowa bateria do telefonu, łyżko-widelec, scyzoryk, latarkę, plastikowe ponczo, jakiś nóż wojskowy, kompas, mapę Bieszczad (xDDD), a potem, gdy już dorobił się samochodu, to w bagażniku woził też patelnię, manierkę i jakiś mini grill xD

Skurwysyn zrobił raz grilla na szkolnym parkingu i sobie jedliśmy kiełbaski na przerwie xDDD Nawet Szymi (który był wtedy DJ-em puszczającym Mam wyjebane z telefonu xD) dostał wtedy jakieś resztki i wszyscy byli szczęśliwi.


 No.23

Narkotyki odgrywały bardzo ważną rolew życiu Sebów i Karyn - bez nich nie mogli się bawić, nie mogli się też rozmnażać xD Więc Krzysiu Szufla, okoliczny diler, miał zawsze ruch - non stop albo guwniaki przychodziły do niego po trawę (po 200% normalnej ceny, bo młodzi i głupi xD), albo starsi po jakieś mocniejsze gówno - koksy, spidy, techno amfy i tabletki gwałtu xD I czasemi też feromony, więc Sebki biegały z wyjebanymi z orbit oczyma i sterczącymi knagami pod dresami xD

U szczytu swej chwały, Szufla miał pod sobą Karynę-dilerkę, guwniaka na motorynce który rozwoził towar i paru Sebów, którzy mieli oko na tych dwoje pracowników i pilnowali żeby nikt nim nie nastukał i nie zajebał towaru xD

Prawdziwy kartel.

Jak to działało? Zaczynało się od typowych Sebków, którzy hodowali zielsko w mieszkaniach, a jeden podobno nawet posadził marihuanen na balkonie wśród paprotek mamy xD

Byli też Sebowie-grzybiarze, bo największe pojeby i biedaki je kupowały i ćpały. Więc widywało się Sebków w dresach i gumiakach, spieszących do Krzysia Szufli prosto z lasu, w rękach trzymających reklamówki wypełnione jakimiś muchomorami xD

Ostrzejsze narkotyki Szufla sprowadzał z miasta - wsiadał z Sebami do czarnego BMW serii 5 (jaki stan umysłu takie auto xD) i ruszali na wyprawę.

Szymi w podbazie mówił nam, że on jak dorośnie to chce się u Szufli zatrudnić, bo będzie szanowany i ludzie się będą go bać, a za zarobiony hajs będzie mógł nagrać rap album xDDD

Najśmieszniejszy był ten guwniak na motorynce - woził się nią po osiedlu i pośredniczył pomiędzy Karyną, która miała takie bardzo małe pakiety przy sobie, dla pomniejszych klientów, a Sebkami, którzy stali kilkadziesiąt metrów dalej i mieli w zapasie więcej dragów xD

Z wyglądu taki szczurek-suchoklates, jednostrzałowiec, ale reprezentował biedę, i Firmę, i Jot Pe też xD Taki MC Omen skrzyżowany z Rodzynem z Brooklynu xDDD

Parę lat później miał wypadek na tej motorynce bo zajeban'd und/oder najeban'd wjechał do przydrożnego rowu. Coś z kręgosłupem mu się stało, bo przez jakiś czas na wózku jeździł zamiast na motorynce, kolejny debil inwalida na osiedlu xD Ale ten nie woził już ze sobą dwukaseciaka z Peją, bo to już były czasy telefonów komórkowych i puszczał ze swojego jakieś rap gówno o jaraniu, kasie i ziomeczkach xD

Motorynkę ktoś mu ukradł z tego rowu i pomimo akcji poszukiwawczej zorganizowanej przez Krzysia Szuflę, nie odnaleziono jej xD Wszyscy mówili, że to te kurwy z wysokich bloków albo cwele z kamienic. Szymi wierzył, że to policja na pewno, bo oni złodziejstwo mają we krwi xDDD

Krzysiu uciekł z kraju, gdy ktoś spruł na psiarni dupę i wystawiono na niego list gończy xD

Od tej pory nie ma chyba u nas jakiegoś stałego dilera, a może po prostu o nim nie wiem. Sebki dalej stoją na klatkach, a Karyny pod latarniami, więc możliwe że kartel działa dalej xD

Szymi kręcił się w tych kręgach, może on wiedziałby więcej, gdyby przypadkiem coś podsłuchał, bo tak jak cała reszta osiedla, Krzysiu Szufla i jego kartel traktowali go jak śmiecia i nie mówili mu nic. Raz mu pamiętam sprzedali jakieś liście dębu jako marihuanen, a ten to później palił i rzygał, a później dalej hardo palił i jeszcze bardziej rzygał. I tylko do nas:

> No ej, ziomeczkowie, weźcie bucha co xD

A my że nie, że on niech pali żeby pokazać jaki jest twardy xD

Skończyliśmy sobie z niego żartować i go zachęcać po którejś z kolei fali wymiotów, w której była jakaś krew albo coś czerwonego xD

Dał nam wtedy resztę tych liści i powiedział, że idzie do domu, bo towar mu źle wszedł i ma teraz zamułę, a my jak chcemy to możemy rozdzielić sobie tą marihuanen bo mocna w chuj xD


 No.24

<anonie, anon z łodzi here, widzew konkretnie

<Stawiam że te wydarzenia miały miejsce na dzielnicy Górna, trafiłem? xD

<ewentualnie bałuty

Nic nie mówię xD

Wiecie, anonki, poużalam się jeszcze trochę i opowiem wam o fali emo xD Nie było zbyt wielu emo w okolicy, być może dlatego, że za noszenie tej czarnej grzywki i rurek dostaliby natychmiastowy wpierdol. Jeśli w ogóle były jakieś emo, to dziewczyny. I moja siorka przez jakiś czas też była taką lekką emo-girl, tylko w przeciwieństwie do reszty emo, ona akurat miała powody do depresji, ale nie pamiętam, by kiedykolwiek była dumną z bycia smutną ani nic z tych rzeczy, co szanuję.

Może po prostu oboje musieliśmy dorosnąć zbyt szybko i dlatego nie ruszały nas przyziemne problemy, a może ona po prostu była taka mądra, w przeciwieństwie do tego trendi napływowego gówna, nie mam pojęcia.

Jedno, co mnie bezgranicznie wkurwiało i czego do dzisiaj nie mogę zrozumieć, to dlaczego ona próbowała się ode mnie zdystansować. Nie zawsze oczywiście, bo gdy rzeczywiście było jej smutno to zawsze byłem, gotów ją przytulić i powiedzieć że wszystko będzie w porządku, a ujszczanym starym w przedpokoju żeby się nie przejmowała xD Ale bywało, że ona po prostu mnie unikała i nie chciała powiedzieć co ją gryzło. Nawet teraz, 15 lat po tych wydarzeniach, nie mogę tego ogarnąć i zrozumieć dlaczego tak robiła.

Byłem czasami wściekły na nią z tego powodu, bo była najbliższą mi osobą i mógłbym jej się zwierzyć ze wszystkiego. Zapewne nawet papieży na kiju tańczących w mojej głowie i innych chorych skurwysyństwach xD

Jak wyrosła z fazy emo jakiś rok-dwa później, jakoś jak poszła do liceum, to nasze kontakty trochę się poprawiły, bo ona zaczęła się otwierać trochę. Nowe otoczenie widocznie - nikt jej nie znał, nie wiedział że pochodzi z rodziny alkoholowej, a na jej osiedlu panują wojny gangów i gwałty, a główną atrakcją jest podstarzała kurwa xD

Ale żałuję mimo wszystko, bo i ja i ona lekcje do późna, widywaliśmy się codziennie, ale przelotnie, nie mieliśmy okazji do szczerej rozmowy. Brakowało mi tego bardzo, zwłaszcza że zaczęły wychodzić wtedy ze mnie geny anona. Tak przez trzy lata, potem ona czym prędzej uciekła na studia i później w ogóle wyprowadziła się do akademika, bo "dojazd drogi i długi".

Koszmarne uczucie, gdy uciekła, bo do momentu gdy rodzice się rozwiedli starałem się być jej stróżem, obrońcą przed pijakiem, a później takim przyjacielem po prostu, opiekunem. Może sam tego potrzebowałem i wmawiam sobie, że robiłem to z myślą o niej, ale chuj tam. Zrobiłbym to wszystko jeszcze raz, a nawet więcej, byle zobaczyć uśmiech na jej buzi.

Próbowałem dzwonić, pisać, podtrzymywać kontakt, ale ona woli spędzać czas ze znajomymi z roku, którzy nie przypominaliby jej o przeszłości samą swoją obecnością. Raz ich spotkałem, bo zaprosiła mnie na mini imprezę, w sensie piwko z hehe studentami w plenerze. Żałosne cwele wychowane pod kloszem, które śmieszkowały sobie z Demotów i tylko:

> A widziałeś tego demota xDDD

> Widziałem tego demota XDDD

> O kurwa ale dobry co nie xD

> No, ohoho, hihihi xD A widziałeś tamtego demota xDDD

Kwiat młodych polskich dorosłych. Będąc przy nich zatęskniłem nawet za Sebkami, nie mówiąc już o zabawach dreidelami z Beyblade na klatkach schodowych, bo fajnie było wtedy i beka była jak siorka ograła jakiegoś Mateosza kurwa Szymiego, bo hehe, dziewczyna ci nastukała xD Rzucanie kamieniami w cyganów też było pieniężne - to naprawdę dobra forma socjalizacji.

Ale o tym następnym razem, bo znowu zarzucam smutami.


 No.25

Darujcie zwłokę, anony. Dzisiaj wstałem późno, jeszcze miałem niedzielny rodzinny obiad i czuję dobrze.

Obok naszej ulicy były nieużytki i ruiny, czy raczej po prostu stare fundamenty, za nimi był taki mały lasek, a za nim z kolei dzikie śmietnisko, które później przerodziło się w cygański obóz xD Było w dole, więc zawsze jak były deszcze to woda tam spływała i cyganie broczyli po kostki w wodzie. Gdyby była powódź, to skurwysyny musiałyby lepić kajaki i w nich pływać xD Ale to nieważne - ważniejsze jest to, że gdy oni byli na dole a my na górze to byliśmy w najlepszej pozycji do ataku i niejeden raz chodziliśmy napierdalać tych cyganów kamieniami, szyszkami i gałęziami, a Gówniarz oczywiście gównami xD

Pomysł wspaniały, bo nawet gdyby zaczęli nas gonić, to wystarczyłoby żebyśmy dobiegli na osiedle, a tam to już pierwsze lepsze Sebki by wpierdoliły tym cyganom bo nienawidzili ich konkretnie xD Nawet gdyby cygany goniły jakiegoś typka z kamienic albo wysokich bloków, to wpierdol pierwszy byłby dany dla cyganów.

Na początku osada cyganów była takim mini miasteczkiem - elita i starszyzna mieszkała w ruinach starych budynków, a reszta w namiotach, samochodach albo ulepionych ze złomu chatek. Później miasto ich przesiedliło, czasami wydaje mi się że dla ich bezpieczeństwa xD

No ale do początku XX wieku żyli tam, w tych ruinach i porywali swoje siostry i kuzynki, bo poza obóz to bali się wychodzić, bo wtedy wiadomo - wpierdol. Ale prowadzili wojny podchodowe z polaczkami i Sebami, od czasu do czasu napierdalając losowego nieostrożnego samotnego wędrowca albo wyzywając Karyny, które nie dały im jałmużny.

Cygany złapały jednego Sebka, później Sebki złapały jednego Wasyla i tak to się ciągnęło przez lata. Czasami w podbazie próbowaliśmy wywołać jakieś zamieszki, na przykład napierdalając właśnie cyganów kamieniami xD Chceliśmy zobaczyć starcie dwóch armii, jak tych jebanych orków i ludzi we Władcy Pierścieni, tylko bez orłów, ale za to z "Życiem kurewskim" na ustach xDDD

Poszliśmy tak raz w podbazie, uzbrojeni w jakieś cegłówki i patyki, a jakiś kumpel wyrwał nawet korzeń drzewa (xD), ukryliśmy się w krzakach i czekaliśmy aż pojawi się jakiś Wasyl na horyzoncie. Po paru minutach czekania pojawiła się Esmeralda jakaś, w jednej z tych cygańskich sukni xD

> Ty małpia kurwo!

Jeb, kamienie w ruch, a ziomek z pniakiem był tak nabuzowany, że zamachnął się korzeniem nad głową jak goryl i zobaczyłem tylko jak Esmeralda, która zaczęła właśnie uciekać, dostała nim miedzy łopatki i się zwinęła na ziemi xD

Jakaś cyganka zaczęła drzeć mordę:

> Wasyl, Aladyn! Esmeraldę kurwa zabili, weśta weśta na ereśta foku me xDDD

gdy z lepianki wyszło kilku cygańskich Sebów wiedzieliśmy, że trzeba spierdalać. Z reguły wychodzili i nam grozili, ale teraz Esmeralda zwijała się w bólu na ziemi i pewnie minie tydzień nim będzie mogła chodzić xD

> Tego no kurwy!

Rzucili się za nami w pościg, uzbrojeni w gazrurki i kozy tropiące xDDD

Uciekaliśmy jak nigdy, bo jakby nas złapali, to nikt nigdy by już nas nie znalazł xD

Z daleka dobiegały nas wrzaski tej szamanki xD

> Okresy sie ta lejo z pizdy babom!

Wyjebaliśmy na łąki i długa na osiedle, do najbliższych Sebków. Biegniemy, a jeden z nas się drze:

> CYGANY! CYGANY BIEGNO!

Jak w westernach nagle wyszło z bloków chyba z dwudziestu Sebów, no może przesadzam, ale trochę ich było xD

Cygany wbiegły na ulicę, patrzą, oto moja ekipa, z nami nie ma żartów xD

> Esmeraldzie plecy tege no xD

Seby chłodne twarze i czekają aż Wasyl, Aladyn albo Szafran zrobią jakiś ruch xD

> Tege, wrócimy xD

I poszli. A jeden z Sebów podszedł do nas i mówi:

> Prawilne chłopaki jesteście, uczcie się, bo jak dorośniecie to będziecie bronić przed tymi małpami nasze dzieci xD

Na pożegranie dał jeszcze ziomkowi szluga na uspokojenie.

Była jeszcze dobra akcja jak Sebki ukradły jedną z tych kóz od cyganów i jeden trzymał ją na balkonie na trzecim piętrze xD

Cygany tak się wkurwiły, że zrobiły koktajle mołotowa i chciały spalić nasze osiedle, ale nie wiem jakim cudem podpalili ten lasek, za którym była ich osada i puścli z dymem swoje własne "domostwa" xDDD

A najlepsze, że jak strażacy przyjechali, to nie dawali jebania o te ich chatki, tylko zaczęli drzewa gasić najpierw, bo dobry buk, i świerk także, pomniki natury xD

Aha, Esmeraldzie nic się nie stało - widziałem ją jeszcze parę razy jak żebrała w mieście, a raz goniły ją Sebki bo próbowała coś zajebać ze sklepu.

Z kradzieżami ogólnie był spory problem, bo cygany nawet się z tym nie kryły. Wbijały do sklepu, kradły jakieś losowe rzeczy, na przykład mrożonki i uciekały. Monopolowy był obstawiony przez pijaków, więc się tam nie zapuszczali, a osiedlowy spożywczak był w sercu osiedla, więc pod protekcją Sebków siedzących na klatkach.

Lepiej też nie było robić zakupów w takich miejscach, bo nigdy nie wiadomo, czy jakiś Wasyl nie będzie próbował cię okraść. Mężczyźni w sumie nie mieli się czego bać, ale kobiety już gorzej. Więc na zakupy jeździłem z mame i siostre dalej, w bezpieczniejsze okolice xD

Bywało też, że straszyłem siorkę jak mnie wcześniej zezłościła, że jak będzie się włóczyła w okolicy tych sklepów to cyganie mogą ją porwać i uczynić jedną ze swych żon i będzie szyć rumuńskie dywany swojemu mężowi Aladynowi xD Ale potem mi smutno było i jej też i się godziliśmy w końcu.


 No.26

<opie jak tobie się żyje? wyrwałeś się z tego guwna czy też biedak smieć januszex i picie?

Biedak śmieć Januszex, bez picia.

<ehh ope 93' tutaj jak kilku Anonków wcześniej i troche mi to szczyle lata przypomniało. Współczuje ci dorastania w patoli wiem jak to jest. Mi się całe szczęście udało uciec od całkowitego spierdolenia ale do teraz leczę psychikę, też mam siostrę której broniłem przed światem teraz już trochę nie rozmawiamy bo oboje zapierdalamy na studiach w różnych miastach ciągnąć jeszcze pracę xD całe szczęście że dobrze płatną

<W sumie dzięki tobie lepiej rozumiem swoje problemy. Najlepsza nitka od dawna.

Cieszę się, że się wyrwałeś z guwna, anonie. Trzymam kciuki żeby ci się udało.

Na osiedlu panował chaos, ale w szkole nie było wcale lepiej. Podstawówka jeszcze jakoś nas kształciła, ale w gimnazjum uczniowie zaczęli być charakterni, a hormony buzowały. W gimbazie wiele osób stało się prawdziwą hołotą, i dotyczy to tak Sebów, jak i Karyn.

Chodziłem do klasy z taką jedną dziewczyną, dalej zwaną Kari. W podstawówce rozmawialiśmy czasem, była miła, sympatyczna, urocza. Pochodziła z dobrego domu, w sensie oboje rodzice mieli pracę, a ona własny pokój xD

W gimbazie zaczęła szlajać się z innymi Karynami, które nauczyły ją przeklinać, palić, a w drugiej klasie chwaliła się, że zaliczyła z jakimś Sebą anala na łóżku rodziców xD

Smutno mi było, bo pod koniec podbazy zakochałem się w niej - i nie mówię tu o spuszczaniu się w pościel w nocy i waleniu konia pod jej pamięciówki w dzień. To było niewinne.

No ale chuj - once Karyna always Karyna.

Na lekcji Kari zaczęła odpierdalać różne głupoty, na poziomie najgłupszych Sebków. Na jakiejś lekcji nauczycielka prosi ją do odpowiedzi, ona nic, żuje gumę i udaje że nie słyszy.

> Karyna.

Nic.

> Karyna!

> Czego?xD

> Do tablicy, już!

> Nie chce mi się.

> W takim razie dostaniesz minusa xD

> A wypierdalaj z tym minusem xD

Klasa w śmiech, a jakieś Sebki zaczęły skandować do nauczycielki "wypierdalaj, wypierdalaj!". Nie wyjebali tej zbieraniny ze szkoły chyba tylko dlatego, że w mieście nie było gorszego gimnazjum od naszego xDDD

Innym razem z koleżankami postanowiły, że porobią sobie bekę z dałna, który chodził do naszej szkoły. W sumie był to poziom szkoły specjalnej, więc obecność dałna dało się wytłumaczyć xD Nikt nie wiedział albo udawał że nie wie jak ma na imię ten dałn, więc zwali go po prostu dałnem.

Karina usiadła na parapecie z psiapsiółkami, nadchodzi dałn, a one:

> Dałnie, pacz xD

I podciągają kuse spódniczki, pokazując mu swoje młode, wygolone kizie. Dałn poczerwieniał i coś tam zaczął mówić im, że powinny nosić majtki, a Kari na to dziarsko:

> Mamusia nigdy nie nosi majteczek xD

Nie widziałem dałna już parę lat. W sumie mógł zacząć nawet karierę raperską pod pseudonimem Kaen xDDD

Kari zalał jakiś Seba w narkotycznej fazie w wakacje po gimnazjum, później był ślub, a jeszcze później urodziła mu jakiegoś zdałniałego guwniaka, chyba z płodowym zespołem alkoholowym xDDD

Potem zaczęła się zmieniać w typową matkę-polkę, w sensie zapuściła wygolony bok głowy, zaczęła nosić buty na niskim obcasie i chodzić z guwniakiem do piaskownicy na środku osiedla, gdzie mogła na świeżym powietrzu palić szlugi i dmuchać dymem w mordę swojego niedorobionego potomka xD

Parę lat temu zdradziła swojego męża Sebka z innym Sebkiem, a on ją z jakąś inną Karyną, wzięli rozwód i potem wyjechała chyba do dziadków na wsi, bo nie widziałem jej już chyba z 5 lat. Albo to albo Sebki wywiozły ją na taczkach z osiedla.

W szkole było też więcej ciekawych akcji - ojciec jakiegoś Mateosza miał na pęczki taśmy izolacyjnej - kradł ją chyba z zakładów, w których robił xD W sumie mój stary też wynosił jakieś losowe rzeczy z roboty i znosił do domu - dał mi kiedyś w prezencie jakieś dłutu chyba, a jak spaliła się w domu żarówka, to wykręcił ją i na drugi dzień podmienił na jedną z zakładu xDDD Szary zakładowy papier toaletowy to oczywiście codzienność xD

No ale dobra, Mateosz i taśma - miał tego pełno i pewnego dnia przyniósł wszystkim chłopakom po rolce tej taśmy, to przykleiliśmy takiego jednego lamusa (tym razem nie Szymiego) do barierek przy schodach. Tak jak w kreskówkach, że ktoś jest kompletnie, od stóp do głów owinięty nią xD

Pół godziny go potem odklejali, a on, choć z początku spokojny i hehe dobra przyklejcie mnie, zaczął panikować xD

> Duszę się, pani, odklejacz!xD

> Nie naśmiewacz się, nie przyklejacz bo policja xD

Później zaczął płakać i się trząść, ale to już na samym końcu i po minucie leżał już na ziemi, szlochając xD

Na koniec jak już się uspokoił to rzucił nam:

> Następnym razem przylejamy kogoś z was xD

A propos Szymiego - kiedyś postanowił zrobić żart i udawał pijanego na lekcjach. Po dwóch godzinach któryś z nauczycieli wreszcie się nim zainteresował i poszedł do dyra z nim xD Od razu telefon po starych, ci przyjeżdżają, a Szymi trzeźwy xD

Jego ojciec z początku chciał wpierdolić dyrektorowi że go wzywa bez powodu do szkoły, ale potem jak się dowiedział co Szymi zrobił, to jemu wpierdolił xD Dzień później Szymi przyszedł do szkoły z podbitym okiem.

Żeby mu dopiec, to śpiewaliśmy mu tą piosenkę Ich Troje bodajże, "tato nie pij pójdź już spać, zostaw mamę zostaw nas". Beka, bo zwykle śpiewali to mnie xD

Była też jedna akcja jak starszaki z podbazy wyrzucały przez okno na najwyższym piętrze stołki, kto dalej trafi xDDD Nikt się nie spruł i nauczyciele nigdy się nie dowiedzieli kto te wszystkie stołki wyrzucił i kto będzie miał płacić za uszkodzenia.

Ale najlepsze jak nauczycielka podchodzi do okna, przy którym się wszyscy zgromadzili i śmieszkują, i pyta:

> Co oni tam na dole robio z tymi krzesłami?xD

Inne Karyny też czasami robiły głupoty. Jedna dawała sobie robić palcówy w męskim kiblu za, uwaga, szlugi xD Tak jest, kurwa, te karynowe memy są prawdziwsze niż mogłoby się wydawać xD

Ale uwaga w dzienniku później najlepsza:

> Karina daje uczniom wsadzać palce w swoje części intymne w zamian za papierosy.

Gdyby tylko były wtedy telefony z aparatami, to pewnie na wszystkich tych Joemonsterach i kurwa Mistrzach krążyłoby zdjęcie tej uwagi xD

O, telefony - mój pierwszy telefon miał taką różowo-fioletową obudowę, bo po mamie go dostałem xDDD Musiałem podkraść siostrze czarny lakier do paznokci żeby go pomalować, a wyglądało to komicznie i jeszcze potem odchodziło xD

Bieda over 9000.

Przez tą Karynę była w szkole ogromna afera, ściągali jakichś psychologów, straszyli sztumem i piekłem, zabronili wycieczek, robili pogadanki na zebraniach. Karyna w końcu przepisała się do innej szkoły, bo presja ją przerosła najwyraźniej. Z jednej strony uczniowie kręcący bekę i chcący wsadzić jej między nogi, z drugiej nauczyciele, którzy jeszcze bardziej to rozdmuchiwali. To przez nich w ogóle sprawa wyszła poza kręgi palącej mniejszości i cała szkoła dowiedziała się o grzesznicy xD

Szymi o tym kiedyś nagrał jakiś rap utwór xD Coś typu:

> Ehe, ehe, 2005 rok produkcja xD

> Palce wkłada cała szkoła,

> A nauczycielka woła,

> Weź spierdalaj stara szmato,

> Chuj kurwa śmierć konfidentom xDDD


 No.27

<A Szymi dalej próbuje zostać raperem, czy już mu się znudziło? Masz jakieś jego kawałki? xD

Wątpię, by jeszcze cokolwiek chciał robić w tym kierunku. Ale widziałem jak rapował kiedyś swojemu guwniakowi na placu zabaw xDDD

Kto miał drukarkę ten wie, że wszyscy chcieli coś wydrukować za darmo. Siorka non stop drukowała koleżaneczkom jakieś wypracowania i materiały do szkoły, ja w sumie czasem też, ale szybciej od niej zauważyłem, że ludzie są pazernymi kupami gówna, które nigdy nie zapomną jeśli wy jesteście im coś dłużni, ale momentalnie zapominają jeśli oni są komuś.

Ile to razy było "ej, anon, wydrukujesz mi do szkoły?" albo "anon, proszę, nie mam tuszu", a później ak potrzebowałem na przykład napompować koło w rowerze albo coś, to wszyscy.

> A nie, teraz nie mogę, nara xD

> O ja nie mam, ja biedny.

Jeszcze w czasach jak byłem mentalnym guwniakiem w sensie gimbusem to zapłaciłem dychę "koledze" z klasy za pirackie GTA San Andreas. Do dzisiaj mnie skręca na samą myśl, bo powinienem mu wyjebać plaskuna na mordę za samą propozycję xD

No ale pewne rzeczy trzeba przejść na własnej skórze żeby je zrozumieć i wyciągnąć wnioski.

Do drukowania chętni byli zawsze - tak jak ze szlugami. Żeby nie sponsorować dwudziestu darmozjadów którzy nic nie dadzą nigdy w zamian, należało udawać, że szlugów i tuszu do drukarki się nie ma. Czasami można jednak było zabawic się kosztem tych pasożytów xD

Kiedyś w szkole zaczepił mnie jakiś cwel z klasy, ale nie Szymi tym razem xD Zapytał czy mu wydrukuję wypracowanie na polski, zgodziłem się. Dał mi CD-RW (anony pamiętajo je?xD), wziąłem, uśmiechnąłem się niewinnie, a wewnątrz knułem już jak go udupić. Dlaczego, zapytacie? Kutas się bujał za bardzo i rozpowiadał plotki o mnie i siostrze, bo spaliśmy na dobrą sprawę w tym samym pokoju. Przejebana sprawa, bo chłopak i dziewczyna chcieliby trochę prywatności - jeszcze dwóch braci albo dwie siostry dadzą radę, ale obie płci w tym samym miejscu to kiepska opcja.

Po powrocie do domu zrzuciłem plik na kompa i pierwsze co zrobiłem, to wkleiłem jego fragment w Google, bo wtedy już szczęśliwie podłączyli nam internet. Bingo - tekst zerżnięty ze Ściągi xD No to jechame z tym koksem, skopiowałem link, wkleiłem go w środku tekstu, w losowym miejscu.

Przy oddawaniu wypracowań oczywiście przypał konkretny, gościu 1 za ściągnięcie gotowca z sieci, a ja śmiechałem z głupca w duchu xD

Innym razem chyba właśnie Szymi chciał żebym mu coś wydrukował - też wypracowanie. Tym razem to nie był gotowiec, a raczej nie kompletnie, bo był zlepkiem kilku różnych tekstów (wiem, bo sam je czytałem jak pisałem swoje wypracowanie xD). W losowych miejscach powstawiałem mu kilka losowych słów, jak "chlebek", "słoik" albo "wędzidełko".

Szymi dostał jakąś mizerną ocenę, ale zaliczył, podbija do mnie na przerwie. Myślę sobie, że chce mi nastukać za randomowe słowa, a ten:

> Anon, pacz, muszę formata zrobić bo ten Word to mi jakieś błędy wypierdala xD Nie wiem czy kurwa to poprawianie błędów czy w ogóle mi się same powstawiały te słowa, bo nie pamiętam żebym je pisał xD

No i łaził po Sebkach potem i prosił się żeby postawili mu Windę na nowo xD


 No.28

<Anon 30 lvl, pochodzę z Lubania. Pamiętam jak np. u mnie seby nakurwiali się pod sklepem butelkami po Kaskadzie - taki napój w litrowych szklanych butlach był, smak pieniądz.

<Ćpunki co bohatyrali na 13 lvl, picie kartonu gotowanego w wodzie, sztachanie się spalonym kartonem - jeśli brakowało butaprenu i kleju polimerowego.

<Świry zawieszone po grzybkach co gadali z latarniami. Wpierdole za wygląd/wejscie na złą ulicę. Juma, przemyt z Rajchu, ale dziuple na kradzione auta w podwórkach najlepsze.

<Współczuję opie, że nadal bieda i januszex, niestety nam biedakom zawsze chuj w oczy i nie zostaniemy lekarzami/kucami 30k/mc

Anonku, jak to było z tymi kartonami? Pamiętam, że na lvl 4-5 widziałem pod sklepem jakichś ćpunów i jeden coś mówił chyba o kartonach. Później w ogóle nikt o tym nie mówił, a jeśli już coś ćpali, to właśnie grzyby albo klej.

Czyżby kapitalizm swoimi brudnymi łapami wykończył kolejną tak piękną tradycję narodową?

<Kurwa, opie, wychowanie na osiedlu to najlepsze błogosławieństwo ever. Mieszkam w tym samym miejscu od urodzenia, bo po prostu przeprowadziłem się kilka bloków od mame i tate coby im nie ciążyć i żyć własnym życiem. Pamiętam jak jeszcze za gówniaka lvl 17 chyba nosiłem długie włosy jak jakiś kuc na kiju, ale sam fakt, że wychowałem się wśród

Sebków i Karyn dał mi protekcję mojego spierdolenia przed przyjezdnymi.

<Jednego dnia skurwysyny z pobliskiego miasta wpadły w sobotni wieczór na osiedle chuj wie w sumie po co, może do znajomego, bo u nas te 10 lat temu już było spokojnie i nie było wojenek. No i skurwysynom się mój kuc nie spodobał i jeden z nich podbiegł i zaczął mnie ciągnąć za włosy. Na szczęście miałem trochę sił w nogach by wypierdolić do ziomeczka, do którego zresztą szedłem i on mówi, dobra kurwa czekaj dzwonie do Matiego i wpadniemy tam typom damy lekcje. Seba z Matim idą kurwa z gazrurkami do miejsca, gdzie mnie chcieli zabić, a tam już chłopaki z osiedla napierdalają Sebixow przyjezdnych i wypierdolili im wszystkie szyby w ich starszym od węgla BMW. Wtedy czułem dobrze, że mimo mojego spierdolenia, to fakt, że grało się w kwadraty z największym marginesem społecznym uratował mi życie, a co najmniej zęby.

<Ehhh, nostalgłem.

Potwierdzam. Mieliśmy na osiedlu kuca, spoko ziomek bardzo. Miał kuca zawsze, nawet w podbazie i był maskotką osiedlowych Sebków. Zawsze zbijali z nim pionę i był szanowany. Czasami jakieś najebane dresy chciały mu wpierdolić, ale zawsze wtedy znajdowali się protektorzy na real.

W sumie fajnie miał, bo dzięki kucowi był bardzo rozpoznawalny i znał wszystkich przez to.

Zemsta odgrywała ważną rolę w życiu osiedlowego proletariatu w mojej okolicy - jeśli ktoś fikał to znikał. Oko za oko było prawem dla cweli, prawdziwe alfa Seby brały oko jeśli ktoś krzywo na nich spojrzał xD

Gówniarz opracował swoją metodę zemsty, gdy oglądał jakieś amerykańskie filmy. Tam guwniaki podrzucają pod drzwi papierową torebkę z gównem w środku. W Polszy nie było wtedy takich torebek (xD), więc trzeba było zrobić coś innego.

Wpadł więc na pomysł wspaniały żeby znaleźć jakieś psie gówna, tak z pięć i podłożyć je komuś pod wycieraczką - w ten sposób po nadepnięciu na nią klocki się rozgniotą i puszczą soki, a na klatce będzie jebać niemiłosiernie.

Miał takiego sąsiada Janusza, którego nie cierpiał, bo ten przypierdalał się do niego o wszystko, więc to on stał się pierwszą i w sumie jedyną znaną ofiarą.

Najlepsze jak siedzieliśmy na klatce, a tu ulicą idzie taki typowy opasły Janusz, niosąc w jednej ręce wycieraczkę i zmierzajac do śmietnika xD Bo to była taka pleciona wycieraczka, a nie gumowa żeby można było zwyczajnie ją umyć xD

I tylko:

> Kurwa mać, pierdolone pizdy, no kurwa mać ja pierdolę, zajebę skurwysynów jebanych, kurwa w cipę xDDD

Starsze Sebki miały już bardziej radykalne działania - jeśli ktoś naprawdę ich wkurwił, to potrafiły otworzyć/wybić okno w ich samochodzie w środku zimy, żeby do środka przez noc wpadł śnieg xD

Raz jakoś mój stary albo zapomniał zamknąć właśnie okno, albo ktoś mu je w nocy uchylił, bo samochód zamienił się w sopel lodu od środka xD Bekon w chuj, bo nawet nie zauważył tego przez chyba tydzień xDDD

W sensie wrócił pijany wieczorem samochodem, rano na kacu wyszedł pieszo żeby się upić, wrócił wieczorem pijany na piechotę i tak w kółko, przez parę dni.

Mame tak bardzo wyjebane na samochód, bo wtedy kupiła sobie własny, tego słynnego Daewoo Matiza, używanego, o kształcie jądra na kółkach (też beka z tych kółek, bo małe i cienkie jak w wózku dziecięcym xD).

Mnie nie prosiła nawet o zrobienie czegoś z furą starego, bo to nie moja sprawa, a stary jak nie potrafi upilnować swoich rzeczy (zawsze podkreślał, że wszystko jest jego, jego kurwa, jego krwawica), to jego problem.

Po tygodniu stary skacowany wpada do mieszkania i zaczyna się drzeć:

> Anon, cho no tu! Samochód zamarzł xD

A ja schowałem się w szafie żeby nie musieć z nim iść odszraniać foteli xDDD

Samochód później jebał przeraźliwie, bo jakaś pleśń zaczęła się chyba tam lęgnąć. Ogólnie wrak się z niego robił, bo stary w ogóle o niego nie dbał.

Też była prześmieszna historia jak stary, zainspirowany sąsiadami Januszami, postanowił wyczyścić komorę silnika i dolać wszystkie płyny. Skończyło się na tym, że po pijanemu wlał jakiś płyn do chłodnicy zamiast oleju, albo odwrotnie xDDD

Jak już byliśmy w gimbazie to robiliśmy akcje takie jak Sebki z Buhaha - czyli kopanie i walenie pięściami w drzwi w środku nocy xD Raz wyskoczył za nami jakiś Seba i nas gonił przez pół osiedla. W końcu dopadł jednego ziomka, ale puścił go wolno gdy okazało się, że obaj byli ministrantami i mieli tego samego chłopaka, w sensie proboszcza xD Coś go postraszył tylko, że następnym razem mu nastuka.

Reszta w tym czasie uciekała ile sił w nogach. Biegliśmy przez trawniki otoczone takimi łańcuchami na wysokości piszczeli i jak lemingi o nie wyjebaliśmy xD Do dzisiaj mam bliznę na jednym piszczelu przez to, bo rozciąłem sobie nogę konkretnie.

Poza tym robiliśmy sobie oczywiście żarty telefoniczne gdy ktoś miał wolną chatę, bo przypominam, że to było jeszcze przed erą komórek w gettach xD Zwykle łaziliśmy do Szymiego, bo gdyby ofiara oddzwaniała, to nikogo z nas nie obchodziło, czy Szymiemu by się dostało xD

Szymi w ogóle się tym nie przejmował - sam chciał być w centrum uwagi i pokazać jaki to on nie jest prawilniak, więc zawsze sam wklepywał losowe numery i z reguły jego żarty były tak chujowe, że śmialiśmy się z niego, a nie z nich xD

Kiedyś siedzimy tak i dzwonimy, każdy już miał swoją kolei, zapytaliśmy czy lodówka komuś chodzi, czy był na otwarciu i tak dalej. Szymi się podnieca i mówi nam tylko "no dajcie, no, mam super żart", "no chłopaki najlepszy żart, mówię wam" i "no kurwa to mój telefon, dajcie w końcu" xD

Wykręca numer, dzwoni. Odbiera jakaś stara baba, a Szymi drze mordę:

> Eee… Tego… Zabiję ci dziecko, ty stara kurwo. Nara xD


 No.29

<>podpalenie i zgaszenie kartona, sztachanie się tym śmierdzącym dymem

<>gotowanie grubych kartonow w wodzie i picie wywaru

<Oczywiscie klej, bieluń, dzieciaki po 13 lvl co ich usta były jedną wielką raną od worka z klejem, spanie w starej nysce w dywanie zwiniętym w rulon.

<W 2009 bracia Wróbelki opierdolili, spalili i sprofanowali kosciół na osiedlu bananów xD

chyba jeden z ich rodziny powiesił się na 13 lvl.

<moi kumple to niektórzy ważą 40kg przez czeskie piko xD 30 lvl, bez zębów, jada do rajchu na budowy spać w 20 w kontenerach, nie myją się ylko tyra po 16h, po powrocie caly zarobek przejebany w budzie z automatami, której właściciel i jego rodzina w tym guwniaki 18lvl jeżdżą porsche panamerami xD

<Jedzenie bielunia też pamiętam. Po grzybkach to pamiętam jak jeden typ na ulicy rozpłakał się bo mu sznurówki z butów odpełzały.

No to grube inby. U mnie był jeden koleś, który pojechał do Zakopanego, zajebał się na Krupówkach i ubzdurało mi się w pustym łbie, że ma moc układania chmur. Stał tak sobie przez kilka godzin i formował sobie rękoma chmury w jakieś kształty i wzorki xD

Dzisiaj krótsze opowiadanie wieczorne, bo mam parę rzeczy do zrobienia i ogólni muszę się przejść po piwnicy bo okazało się, że Bono wie więcej o Polsce i polaczkach niż polaczky xD Jednocześnie bekon i żal.pl, bo polaczky nie gęsi, polaczky karaluchy.

Sylwestry w latach 90 były jeszcze całkiem fajne, jak na ówczesne standardy oczywiście. Z guwniakami chodziliśmy strzelać petardami, rzucaliśmy nimi w lamusów i fajnie było wtedy xD

Potem jak poszliśmy do gimbazy to wszystko zaczęło się psuć, bo ludzie przestali robić w mieszkaniach domówki, przestali strzelać fajerwerkami, wszędzie pusto, cicho, nie słychać śmiechów. Bieda chyba zaczęła odciskać coraz większe piętno na ludziach i zrozumieli, że nawet jeśli fajerwerki są w sklepach, to nie trzeba ich kupować xD

No i później w ogóle śnieg nawet zniknął, tak na koniec.

My nigdy nigdzie nie chodziliśmy - zawsze sylwester w domu, przy telewizorze i z okna oglądaliśmy fajerwerki, o ile oczywiście sami nie strzelaliśmy, ale to w XX wieku, bo potem już nie.

W sumie strzelanie to jedno z moich szczęśliwszych wspomnień. Biegaliśmy sobie z siorką, śmialiśmy się, podziwialiśmy eksplozje, ona zawsze piszczała przy wybuchach i wtulała się mi w ramię (in b4 anon to taki polski Jaime Lannister, tylko w gorszym stylu i złożony z gorszych genów xD). To było 100% platoniczne i brakuje mi teraz tej bliskości strasznie, bo widzimy się z siostrą raz na tydzień i jak już się wypłakiwałem, ona leje na mnie Sagę w sumie.

A brakowało mi, bo nie jestem jakimś autystycznym pokurwieńcem, który zamiast kontaktu wchodzi do jebanego drewnianego sześcianu i przyciąga do siebie ściany, że niby pudło go przytula, bo ludzi się brzydzi xD

W gimbazie już chodziliśmy na osobne imprezy - ona do koleżanek, ja do Sebków.

Pamiętam jak starsze Seby (w tym główny Seba, ten od guwniaka i Cinquecento) kupiły nam raz parę szampanów i razem z Gówniakiem, Szymim i dwoma innymi patusami się upiliśmy w piwnicy bloku xD

Impreza okazała się koszmarnym niewypałem, ale były w jej trakcie dwie inby. Pierwsza to jak jeden z ziomków zaczął napierdalać ścianę rurką i zaczął od niej odpadać tynk, czy co to tam było. Gówniarz miał jakiś ślinotok, ale takiej gęstej flegmy, więc pluł potem w miejsca gdzie odpadły fragmenty ściany i kleiliśmy ją tak xDDD

Potem Szymi spalił blanta i dostał konkretnej fazy - założył się z kimś, że zje trutkę na szczury. Wiecie, te różowe tabletki które zawsze rozstawiają w piwnicach na papierowych talerzykach xD

Zeżarł kilka, zerzygał się, spalił kolejnego blanta, popił szampanem i poszedł spać, a my dla beki trochę go przekopaliśmy na otrzeźwienie xD

Oczywiście wszystko to w rytm Peji. Tede nikt nie słuchał, bo zgodnie z prawdą Seby uważały go za cwela z Warszawki, sprzedawczyka bez talentu xD Tylko Peja.

Na koniec Gówniarz znalazł w korytarzu skrzynkę z bezpiecznikami i zaczął coś przy niej majstrować - tak, że wykurwiło prąd w całym bloku xD Uciekliśmy szybko na dwór i tam dokończyliśmy chlanie tanich szampanów, Szymi jeszcze raz się zerzygał, a Gówniarz zesrał i kopnął w Szymiego tym gównem, rozchlapując je sobie na butach i spodniach xD

Seby miały lepszego sylwestra - poszli napierdalać cyganów, zgodnie z porzekadłem, że jeśli najebiesz cyganowi w sylwestra, to będziesz mieć szczęście w nowym roku xD


 No.30

(anon przede mną:)

pozwole sobie podpiac sie pod klebek OPa mistrza, bo dla jednej historii bez sensu nowy zakladac, a tematyka ta sama.

Chodzilem do najgorszej podbazy w miescie, ktora na poczatku mojej kariery tam byla podzielona na dwa poziomy. Na dole byla szkola specjalna, na gorze podbaza. Do dzis pamietam, jak trzeba bylo isc do piguly, ktora znajdowala sie na dole, czyli u tych wszystkich pokurwiencow. To bylo uczucie jak wyprawa w jakims dungeon crawlerze, im nizej tym bardziej pojebane i niebezpieczne stwory xd

Klase mialem patologiczna rzecz jasna. Trzy osoby mialy jakiekolwiek normalne oceny, reszta to okurwastary.jpg. Byl typ, ktory w szostej klasie dalej uczyl sie w domu czytanek na pamiec, bo pani co dzien sprawdzala, czy sie kurwie ucza czytac xD Najlepsze bylo, jak kazala mu czytac od srodka, a on sie biedny az do tamtego momentu nie nauczyl.

Byl u nas tez taki gruby, rudy przadlak. Co dzien wpierdol byl dawany dla niego, za to ze tak wygladal. Pamietam, jak raz cala szkola urzadzila lincz za cos co tam odpierdolil, wiec korytarzem biegli za nim prawie wszyscy uczniowie, by go zlapac i skopac na koncu, a on potem spierdalal w drugim kierunku i przy scianie dzialo sie to samo xD Nauczyciel nic nie robil, bo go nienawidzil tak jak i cala szkola, za co w sumie go szanowalem. Raz jak grubasa ktos spierdolil ze schodow, to na jednym ze stopni lezalo gowno, ktore wypadlo mu przez nogawke. Innego razu znowu matka doszyla mu kawalki jeansu do za krotkich, spranych juz starych jeansow. Wiec mowilismy na niego "doszywki" xD

Innego razu z kolei mielismy szczepienia w szkole, ale to juz za czasow, gdy piątkarzy (ta specjalna szkola, to byla szkola numer 5) przenieśli do miejsca, ktore nazywalismy "college za parkiem" xd No i podczas tych szczepien jeden typ wyciagnal zuzyte strzykawki ze smietnika i porozkladal w losowych miejscach w szkole, za obrazami, pod lawkami, wszedzie, zeby ktos sie przez przypadek uklul xd Inba byla z tego niesamowita, pedagog, dyrektor i inne takie. I w ramach ciekawostki, istnial zwrot "cieszyc sie jak piatka na ferie", czyli cieszyc sie z czegos jak jebany dałn.

Pewnego razu wybralem sie do kolegi na chate, bo mial zajebistego kompa Z MYSZKA LASEROWA, co nie miescilo sie nikomu w glowach, jak kazdy tylko myszki z kulka widzial. No i przychodzimy do niego, a tam w glownym pokoju wita mnie plakat z gola baba na scianie, ponizej na fotelu siedziala jego matka z cycem na wierzchu, karmiaca kolejnego gowniaka. Na lawie z szyba stalo z osiem butelek po piwie xd Matka ze szlugiem krzyczy:

>SKURWYSYNU GDZIE BYLES MIALES BYC WCZESNIEJ

>SPIERDALAJ

dodam, ze byla to pewnie jakas trzecia, czwarta klasa podbazy, a on tak do matki xD

No i idziemy do tego kompa, a tu okazuje sie, ze znow instalacje wyjebalo i ze w pokoju nie ma pradu. Ja przestraszony cala sytuacja chcialem sie zwinac, ale nie bardzo mi sie udalo i zostalem sie "pobawic", czyli ten typ rzucal swoim kotem o wersalke, a ja patrzylem na piec kaflowy i nie wiedzialem co robic. Juz wiecej tam nie poszedlem xd

(/anon przede mną)

<> jeśli najebiesz cyganowi w sylwestra, to będziesz mieć szczęście w nowym roku

<nowym memem xDDDDDDD

<opie gdyby nie to że jesteśmy na anonimowym forum o kupie atrybucie Gówniarza to normalnie dałbym ci dupy za te opowieści

Nawiązując do historii anona przede mną:

Był u mnie w podbazie grubas, który był nazywany oczywiście Gruby. Miał jakąś wadę wymowy i zawsze mówił o Ich Troje, Spice Girls, a później też o Tatu xD Miał na ich punkcie kompletnego bzika i był z tego powodu popychadłem u Sebków, które wiadomo - tylko Tibia, żedne dicho. Jak ktoś się go pytał co tam, to on od razu:

> Fajnie, czytałem nowy wywiad z Tatu i one…

> No elo, Spice Girls wczoraj grały w Nowym Jorku! Szkoda że mnie tam nie było xD

> No babcia obiecała mi, że pojedziemy razem na Ich Troje do Łodzi jak będą grać. Już zapalniczkę kupiłem żeby świecić xD

I tak gadał i gadał, a z roku na rok poziom jego inteligencji stawał się coraz to bardziej odwrotnie proporcjonalny do sadła jego Maćka (w sensie brzucha xD). Jak w trzeciej klasie był w miarę normalny, nie licząc piskliwego głosiku i wady wymowy, tak w piątej i szóstej nauczyciele rozważali wysłanie go do dałnów gdzieś, a to już coś znaczyło, skoro potem w gimbazie chodził z nami prawdziwy dałn, no żywcem wyjęty z jakiegoś teledysku hip hopowego albo spotu wyborczego Korwina xD

Był więc gnębiony coraz bardziej. jak Seby znalazły zapchlonego zdechłego kota, to od razu zaczęły nim rzucać w Grubasa żeby pchły przeskoczyły na niego. I chuj, że potem więcej pcheł miały Sebki, ale i tak łby ogolone mieli, więc nic im się nie stało, a Grubas źle znosił to, bo bał się, że będzie musiał ogolić grzywę, a wtedy aspirował do fryzury jednej z tych loszek z Tatu, a w gimbazie to już chciał być jak Michał Wiśniewski xD

Ja tam do Grubego nic nie miałem, bo dawał mi czasem Pokemon Tazo gdy przynosiłem mu jakieś wycinki z gazet o jego ulubionych zespołach, PS to prawda xD Ale nie mogłem zniechęcać Sebków do jechania Grubego dzień w dzień nieraz, bo jako jeszcze niewykształcony anon musiałem siedzieć z dupą cicho i ufać instynktowi samozachowawczemu. I dobrze mi szło - znałem Sebków, Sebki znały mnie, znałem też kuca, więc ludzie mnie nieraz rozpoznawali i wiedzieli, że jestem swój, tylko trochę nieśmiały i cichy xD

Największa inba z Grubym odbyła się jakoś pod koniec podstawówki - napisałem, że Gruby był Gruby, ale nie powiedziałem, że przy okazji rósł jebany szybko i w wieku dwunastu lat miał metr osiemdziesiąt.

W szkolnej bibliotece rozdawali wtedy rogale chętnym, bo szkoła miała podpisaną jakąś umowę z piekarnią, więc większość uczniów, czyli dzieci niedożywionych, miała zapewnione darmowe drugie śniadanie. Szanuję pomysł i sam w sumie parę razy brałem takiego rogala, bo dobre były, z makiem, a zdarzało się, że stary w nocy na przykład ponadgryzał po pijaku jakieś szynki, sery i wyżarł całe pieczywo, więc z siostrą szliśmy głodni do szkoły xD A kasy na drugie śniadanie też nie było, bo stary przepił wszystko.

Więc rogale żywiły szkołę i fajnie było wtedy. Do czasu przynajmniej.

Sebkom coś pokurwiło się pewnego dnia w głowach i rozpętali walkę między dwiema klasami. Ten, kto był bez grzechu pierwszy rzucił rogalem i potem już poszło jak lawina - całe piętro napierdalało się pieczywem i rzucali nimi jak jakimiś bumerangami albo shurikenami. A papies cieszył żółtą mordę z portretu zrobionego kredkami świecowymi xD

W trakcie tej walki Gruby podpierał scianę jak to miał w zwyczaju i pewnie marzył o zwaleniu mu konia dupą przez którąś Spajsetkę xD Nagle jeb, rogal trafił go w mordę! Rozejrzał się, patrzy, jakiś losowy Seba niedaleko stoi i już nie dawał jebania czy to on rzucił czy nie. Podniósł tego rogala z ziemi i z wypisanym na twarzy "nie źićę tego!" rzucił z całej pizdy w tego Sebka. Ten nie zdążył nawet odskoczyć - zanim rogal wypierdolił mu w dziąsło wytrzeszczył tylko ze zdumienia oczy.

Sebek padł jak ten słynny jednostrzałowiec Janek Wiśniewski i wypluł pół zęba xD Ja jebix, Gruby wyjebał komuś właśnie zęba rogalikiem z makiem xDDD

Sebki tak się wkurwiły, że przerwały walkę i zaczęły rzucać rogalami w Grubego, a ten jak niedźwiedź odbijał je łapami, coraz bardziej czerwieniejąc na ryju.

Wtedy jakoś wbiegła na korytarz pierwsza nauczycielka - młoda, ładna w sumie, szara myszka trochę, metr 50 w obcasach, drobniutka taka. Nic w porównaniu z grubym, który był od niej dwukrotnie wyższy i pięciokrotnie szerszy, a w bicu miał tyle co ona w talii. Jakby ją nadział na swoje berło, to do końca życia popuszczałaby stolca jak GG Allin xD Chyba że rozdarłby ją na pół wcześniej.

Gruby jej nie widział, bo była za nim i nie słyszał jak woła, bo był już w amoku, jak mój stary gdy miał białą gorączkę po denaturacie xD Rzucił się na tych Sebów, a nauczycielka za nim, bo wiedziała, że jeśli nic nie zrobi, to skończy się masakrą. Gruby może i lamus, ale w szale był jak pierdolony goryl, jak Juggernaut z X-Menów, tylko bez tego gównokasku xD

Nauczycielka złapała go za ramię, a ten jakby nigdy nic zerwał się do biegu, ciągnąc ją za sobą, jakby nic nie ważyła xD Nie wiem czy w ogóle zdawał sobie sprawę że się go uczepiła, ale ostro prze do przodu, a Sebki przerażone spierdalają.

Jakiś Sebek nawinął mu się pod wolną łapę, jeb, jak szmata poleciał na zakratowane okno i wyjebał je (w sensie szybę, nie kratę) xD Ale uwaga "Gruby wybił Sebastianem szybę" najlepsza xD Nauczycielka dalej się go trzyma i drze mordę, a papież cieszy się ze ściany, omiatając bystrym wzrokiem spoconych, wrzeszczących dwunastolatków.

Grubego wysłali do jakiejś specjalnej gimbazy, jak szczęśliwie zdał w szóstej klasie. Nauczyciele na siłę go przepuścili bo nie chcieli chyba się z nim męczyć kolejnego roku xD Gruby chyba musiał zostać po prostu odizolowany od społeczeństwa, bo taki dałn z naszej gimbazy na przykład normalnie sobie żył, cipki nawet zobaczył, a teraz to jak mówiłem możliwe że nawet rapsy nagrywa xD

Krążyły potem plotki że Gruby ma jakieś zaburzenia emocjonalne i nawet dałny z nim mają ciężko, a ja Tatu się rozpadły to podobno depresja >9000 i całe życie na psychotropach xD


 No.31

<OPie, obczajasz sebków i innych bohaterów w mediach społecznościowych?

<Intryguje mnie co mogło się stać z takim Gówniarzem albo Grubym.

Niespecjalnie. Parę loch miało swego czasu jakieś Instagramy, które zaśmiecały zdjęciami jedzenia i butów, śmiesznymi obrazkami z Sadistika, mądrościami typu "she wears black all the time, but she has the most colorful soul" (xDDD) i okazjonalnie fociami z klubów albo ośki, na których jest zajebana jak cygan przy porywaniu żony.

Seby ograniczają się do fejschujów, na których mają zdjęcie profilowe, zwykle na tle jakiegoś zdezelowanego 20-30letniego BMW.

Mówiłem wcześniej, że stary miał samochód. Już go nie ma, bo pojechał na złom, a kasę przepił xD No ale tak bardzo wyjebane, bo to już było po rozwodzie z mame.

Akcja z otwartym oknem była największa, ale było też kilka drobnych na przestrzeni wszystkich tych lat. Jak dzisiaj o nich myślę to są prześmieszne, ale wtedy wstyd mnie zżerał i chciałem się zapaść pod ziemię i było mi jeszcze smutniej jak widziałem pyszczek siostry i jak jej się bidulce oczka szkliły, podczas gdy ja musiałem być chłodny. Teraz też jestem chłodny, ale jako anon, a nie z przymusu xD

Ale nie smucę już.

Samochód podupadał tym bardziej, im więcej stary pił. Zaczęło się standardowo - czyli jazda na starych, zużytych oponach, starych wycieraczkach niezbierających syfu z przedniej szyby, później debil przestał podbijać przeglądy (no kurwa rzeczywiście, 100zł rocznie wielki wydatek, lepiej kupić denaturatu kilka zgrzewek xD) i w ogóle ubezpieczać tą furę.

Na początku brał kasę na na przykład ubezpieczenie i wracał napierdolony do nieprzytomności, ale później w ogóle przestał udawać że obchodzi go samochód i po prostu wychodził bez słowa chlać.

Więc z samochodu zaczął robić się złom i okoliczne Sebki kręciły z niego ostrą bekę, pisząc na brudnych szybach jakieś hehe hasełka. Oczywiście żarty odbijały się rykoszetem na mnie i mojej siostrze, bo zawsze tak jest - jak rodzic ma problem, to dzieciom się dostaje. Za każdym razem.

Jakoś jak byłem w podbazie wczesnej, to staremu zabrali prawko za jazdę pod wpływem, ale miał wyjebane i jeździł dalej bez niego, dalej zwykle najeban'd xD

Mame poprosiła go kiedyś żeby odwiózł ze szkoły córcię, bo coś tam miała wziąć ciężkie rzeczy czy coś. Przyjechał najebany i patrzył jak ona się męczyła z jakimiś pudłami, śmiechając pod nosem i ją poganiając xD

W końcu jakieś woźne się zlitowały i pomogły dziewczynie, ale policji to nie wezwały nawet jak widziały jak potem stary wsiada na kółko i odjeżdża środkiem drogi xD

Jak go policja znowu łapała, to przyjeżdżał z nimi do domu i przekupywał ich - zwykle po 5 stów i odchodzili zadowoleni, a my do końca miesiąca głodowaliśmy.

Ale hehe, on to im pokazał, na chuj komu prawo jazdy xDDD HWDP i też JP.

Jak zepsuł się centralny (zrobiony gdy zaczęła się robić na to moda wśród Januszów, zanim zaczęli montować piloty w kluczykach w standardzie w każdym samochodzie) i nie można było otworzyć drzwi z zewnątrz, to stary nie pojechałdo warsztatu, nie. Wolał jebaniec otwierać bagażnik, wyjmować zagłówki z tylnych siedzeń i przeciskać się do przodu xDDD

Godzina 6 rano, a ten skurwysyn wbija do mojego pokoju, budzi mnie i siostrę i każe wstawać i pomóc mu otworzyć samochód, w sensie przecisnąć się przez ten jebany bagażnik. Za każdym razem kończyło się to interwencją mame, która przepędzała pijusa, darli się przez pół godziny, stary wychodził i sam sobie otwierał ten samochód, a po kolejnej półgodzinnej drzemce dzwonił budzik i razem z siostrą szykowaliśmy się na 8 do szkoły półżywi i z zepsutymi muhomorami na cały dzień.

Byłem kiedyś u jakiegoś Sebka i pojawił się jego stary Janusz - łącznie iloraz ich inteligencji był niższy od przekątnej ich telewizora ustawionego w centralnym punkcie meblościanki, między kolekcją peerelowskich talerzy i portretu popara. Janusz zaczął z nami niby gadać i tak ni z gruchy ni z pietruchy zaczął mówić, że fura mojego starego no to w złej kondycji jest i on widzi że mój stary to nie dba o nią tak jak powinien i jak nią jeździ.

Gdyby ktoś się nie domyślił, to między wierszami chodziło o to, że jeździ najebany jak świnia i woli chlać niż zrobić coś przy furze i jestem zapewne złym towarzystwem dla jego syna grającego w Peja i słuchającego Tibia.

Poczułem się jak szmata, bo co innego jak Sebki robią sobie jaja, chociaż wiadomo, to też boli, a co innego jakiś jebany Janusz, którego największym życiowym osiągnięciem było wynajęcie mieszkania M3 w blokach i kupno meblościanki.

Potem samochód zaczął gnić od wewnątrz i w ogóle przestał jeździć. W sensie jeśli w ogóle odpalił, to przy okazji z osiedla robiła się sceneria z Mgły xD Wszędzie było biało.

Więc stał tak na parkingu przez jakoś dwa lata, a później pojechał na złom w końcu, bo staremu skończyły się widocznie fundusze na chlanie.

Nie wiem jak to było i czy w ogóle coś zarobił, czy musiał płacić za złomowanie, ale miałem już wtedy wyjebane na niego i się nie przejmowałem. To ogólnie była śmierdząca sprawa, bo samochód nie ubezpieczony był chyba od dekady xD

Obecnie pijaczyna nie ma ani prawka ani fury - bo po co to komu?xD


 No.32

<szanuję cię opie że umiesz z tego kurestwa smieszkować

<niejeden by się załamał i to, że nawet robisz w januszex ale nie pijesz to i tak wyszedłeś na ludzi

Dzięki, anonku.

Popołudnie umilę wam opowieścią o inbach policyjnych. Przewiduję, że kiedyś będzie jeszcze co najmniej jedna część o tej tematyce, bo policja krążyła po mojej dzielni dzień w dzień nieraz xD

W vidrelu z kolei przedstawiam nasze gimbazjalne przedstawienie, które odegraliśmy z Sebkami dekadę temu xD W roli głównej Szymi.

Dzisiaj znalazłem je na starym dysku twardym. Mieliśmy więcej tego typu filmików, bo Sebki biegały zawsze z aparatem i kręciły takie rzeczy xD

Myślałem że ten filmik zaginął na dobre, ale na szczęście wypłynął znowu na światło dzienne. Nie mogę zliczyć ile razy poprawiał mi humor gdy działo się coś złego xD

Policją większość osiedla gardziła, jak to proletariat ma w zwyczaju. Ale gdyby nie policja, to wszystko ogarnęłaby totalna anarchia.

Ja z ziomkami mieliśmy kilka akcji z psiarnią, ale wszystko dobrze się kończyło, bo głupi zawsze mają szczęście. Chyba że są sami w cygańskiej dzielnicy - wtedy to przejebane, wiadomo xD

Na osiedlu była plotka, że policja krąży po domach i szuka hodowli Mary-Jane. Szymi w tym czasie jakoś hodował sobie krzak na parapecie i się chwalił wszystkim w gimbazie nim, jaki to nie jest dorodny i zielony, a jak pachnie do tego xD

Wpadliśmy na pomysł, że zadzwonimy do Szymiego gdy ten będzie w domu i będziemy udawali, że mieliśmy przeszukanie, i żeby pozbył się dowodów bo bagiety już jado.

Usiedliśmy na ławce niedaleko bloku Szymiego, jeden kolega dzwoni:

> Halo, Szymi?!

> No elo, co tam ziom ziombal ziomeczku na real?xD

> Kurwa, psy właśnie u mnie były. Robią przeszukania na dzielni, szukają narko!

> O kurwa!

Rozłaczył się, a parę sekund później widzimy jak otwiera się okno na piętrze, Szymi wychyla łeb, rozgląda się na lewo i prawo czy w pobliżu nie ma suki i jeb, z całej pizdyrzuca doniczką ze swoją sadzonką xD

Inny ziomek zakradł się później i zabrał takiego pogiętego, połamanego krzaka i opierdolił jakimś guwniakom za 2 dychy xD

Ale Szymi najlepszy na następny dzień:

> No, policji to nie było u mnie, ale ziomki mi mówiły, że u nich to byli i teraz przejebane ostro, mają stawić się na bagietach, a niektórzy to już w więzieniu są, bo mieli tyle gówna w domach, że chuj! HWDP!

Innym razem jakiś tam pomniejszy ziomek z okolicy naćpał się w gangiem Seby i w nocy wracał do domu. Coś mu się ubzdurało w pustym łbie, stanął na środku ulicy i zaczął się drzeć:

> POLICJA! POOOLIIICJAAA! POOOLIIICJAAA!

A ja wyglądam z siorką przez okno, bo przypominam że Seby spotykały się w klatce naprzeciw mojej, mimo że Seba mieszka centralnie nade mną, a on niby jest alfą w stadzie, i kręcimy bekę z idioty xD

Później patrol przyjechał, bo ktoś najwyraźniej wezwał w końcu polizei i zgarnęli ćpuna z piaskownicy, gdzie spał. Ale tego już nie widziałem, bo już spałem o tej godzinie.

Jeszcze innym razem, jak już mieliśmy te 18 lat, to jeździliśmy ekipą do Mc Dolana, bo to atrakcja była. Niektórzy przepierdalali w fast foodach całe kieszonkowe, bo były dla nich czymś nowym, nieznanym, zachodnim xD W sumie lubię śmieciowe żarcie, nie wstydzę się tego, a cheeseburgera ze smakiem sobie zjem, ale nawet wtedy czułem się jak odszczepieniec, gdy siedziałem w towarzystwie trzech Sebków zażerających się, bo kurwa w domu to tylko kluchy z mięsem jakieś i pierogi xD Bieda ujawnia się na wiele sposobów, a jednym z nich są fast foody - wpuśćcie do resteuracji hołotę i od razu zobaczycie różnicę cywilizacyjną pomiędzy nią, a normalnymi ludźmi.

No ale chuj, nieważne, zbaczam z tematu. Czasem jadaliśmy w środku, a czasem dla szpanu podjeżdżaliśmy do Mc Drive'a, bo jeszcze większa atrakcja i o kurwa mówiące pudełeczko najlepsze, chyba karła tam trzymają bo nikt inny się nie zmieści xDDD

Podjeżdżamy tak jednego wieczoru, zamawiamy, jedziemy do okienka odebrać żarcie, a Gówniarz zaczął coś fazować i bujać się jakby miał chorobę sierocą, powtarzając pod nosem ciągle "jedziemy kradzioną furą, jedziemy kradzioną furą, jedziemy kradzioną furą". Pracowniczka Mc Dolana patrzy na niego jak na kurwa idiotę, którym był przecież i nie wiedziała czy się śmiać czy płakać.

Stanęliśmy na pobliskim parkingu, Gówniarz zebrał opierdol za to że zachowuje się jak idiota przed uroczą loszką w fartuszku, a Szymi dodał nawet, że pracownikom Mc DOlana daje się właśnie takie mundurki, ale bielizny do kompletu to już nie, więc ona to pewnie bez majteczek tam siedzi sama xD Zbyliśmy go, bo dwóch debili w jednym samochodzie to zbyt wiele.

Jemy, jemy, a tu nagle migają nam niebieskie i czerwone światła, podjeżdża radiowóz xD Podchodzi do nas policjant, drugi obstawia tyły.

Wylegitymowali nas (ale najlepsze jak znacząco wymienili spojrzenia widząc z jakiej dzielni jesteśmy xD), sprawdzili dwa razy czy fura nie kradziona i puścili wolno xD


 No.33

<już dotarło na wykop

<http://www.wykop.pl/tag/vichan/

Wykop - cyganie internetu.

Dzisiaj mniej porywający temat - technologia. Opiszę parę anegdot z komputerami i internetem, bo nigdzie indziej nie pasują.

Na osiedlu handel pirackimi filmami i grami kwitł w najlepsze, gdy internet był jeszcze w powijakach. Jak wychodziła jakaś nowa gra, to Sebki zamiast zapierdalać do sklepu na premierę, to wolały chodzić do Matiego spod 5-ki, który był into torrenty, a wcześniej into BearShare albo eMule i płacić mu za ripy xD

Więc krążyły jakieś NFS-y Undergroundy z rosyjskimi instalatorami, które wypierdalały się przy co drugim rozpoczęciu wyścigu, były też filmy i seriale z napisami. I jak ja kurwa nienawidzę napisów, muszę powiedzieć. Jak oglądałem coś z napisami, to pierwsze co, to "Seba und Karyna Killer Team Presents", a potem to już wiadomo, odwrócenie uwagi od tego co się dzieje na ekranie na rzecz pełnej amatorszczyzny lingwistycznej, na czele z "o shit" przetłumaczonym na "o gówno" albo głupim "I'm sorry" w sensie:

> Seba, zgwałcili mi syna.

> Przepraszam.

No kurwa rzeczywiście, super tłumaczenie kurwo xD

No ale oglądaliśmy s siorką takie jebane śmiecie jak Prison Break albo Lost (ale wielcy pro krytycy i tak będą się nad nim spuszczać) i dobrze nam było. Ona była moją Anią Aniulą Księżniczką, a ja jej kotostrupem.

Sebki potrafiły kupować jakieś guwnofilmy i gry w pakietach po 25 albo 50 płyt od piratów xD Nieważne, że nigdy nie zagrają w 3/4 tego, co kupili, nieważne że gry trzeba instalować z jakimiś chińskimi crackami, nieważne że gra ma już jakieś porobione save'y na Sebola997 albo innego NorbiegoHWDSP. Ważne że tanio i dużo.

Szymi kiedyś kupił coś takiego i na jednej z płyt dostał jakieś porno i się nim zachwycał ogólnie, bo pełnometrażowe filmy to były wtedy nieosiągalne. Fapało się albo pod pojedyncze zdjęcia z Sexplanety albo te dwudziestosekundowe sample. Żeby w ogóle dojść przy czymś takim, trzeba było zapętlać te filmiki jak webmy na chanie xD

No ale żalił się nam potem, że to porno to po angielsku i on nie rozumie co oni tam mówią, i chciałby wersję z lektorem xDDD

Gniłem wtedy jak pokurwion.

Potem już nie wspominał o tym, ale to już po tym, jak został przez nas kompletnie zgnojony i wołaliśmy na szkolnym korytarzu go, czy nie potrzebuje dalej tego porno z lektorem. Nawet nauczyciele śmiechali xD

Piraci stracili na znaczeniu gdy internet zagościł pod strzechami i zwykłe Sebki mogły ściągać sobie nowe utwory Peji i Meza z BearShare'a, ale głównie to ściągali CP i z powodu bólu dupy chodzili napierdalać potem cyganów. Bo powszechnie wiadomo, że jak nie wiadomo kto, to cyganie.

Potem to też się skończyło, bo ściąganie zbyt trudne jak widać, ale Wrzuta i Chomik najlepsze xD Ewentualnie playlista na YouTube i jechame z tym koksem! I kurwa SMSy, SMSy za 2zł żeby pobrać mp3 xD No beka w chuj.

Internet i tak głównie służył ludziom do gry w Tibię - potrafili napierdalać w to gówno całymi dniami i nocami, a jak nie mieli czasu to stawiali boty, jeśli oczywiście byli na tyle rozgarnięci, a większość nie była.

Tibia była obok koksów, kwasów i Counter Strike'a największą przyczyną niezdawalności uczniów w gimbazie xD

A przypominam, że to był praktycznie poziom szkoły specjalnej xD

Więc większość Sebów to była na osiedlu raczej niepiśmienna, a Karyny miały jakieś tam skillsy czytania i pisania bo lurkowały ostro ePuls xD

Na ePulsie też się działo - Seby dawali po browarze kuco-Sebom, zwykle tym ex-piratom i kodzili im w HTML-u te strony tytułowe, z liściem marihuanen w centrum, HWDP po bokach i migającym brokatem w tle.

W domu też były inby - stary regularnie do mnie przychodził i pytał, czy potrafię się włamać na konto bankowe xD Chuj że komputer to chciałem do gierek, a potem do lurkowania chenów, ale dla niego samo to, że potrafiłem włączyć przeglądarkę było wiedzą tajemną, bo zatrzymał się technologicznie w latach 70 ubiegłego wieku.

Siostra na swoim emo etapie też burzliwie kucowała na ePulsie i udzielała się w jakichś grupach typu "nie boję się życia" albo "idę do przodu choć tak bardzo boli" xD Trochę się z nią drażniłem z tego powodu jak byłem zły i zawsze się na mnie obrażała potem.

Z większych technologicznych zainteresowań na osiedlu było jeszcze Diablo II. Krążyły opowieści o jakimś talizmanie +2o do wszystkich statów, czy coś takiego. Że nimi rzadki jak sam skurwysyn. Jakiś Seba mi kiedyś opowiadał o nim i nagle mówi mi:

> Ale jak go znajdziesz to nie mów mi, bo kurwa włamałbym ci się do domu i zapierdolił tego save'a, bo byłby wart miliony, kurwa, miliony xD

Kiedyś komuś napierdolili bo się chwalił jakimiś itemami dla swojego barboleo, a jak na drugi dzień przyniósł z obitym ryjem tego save'a, to wyszło że to jakiś lvl 30 z wpakowanymi punktami umiejętności w manę xD


 No.34

Dobra, skoro chcecie o Tibii i CS-ie, to proszę bardzo - wszystko co wiem.

Internet na osiedle przybył w okolicach 2003-2004, bo bieda konkretna. Tibia była jako tako popularna wcześniej wśród Sebów-piratów i ostro sprzedawali itemy i postacie. Wtedy jeszcze postać aryjskiego dałna w czerwonej zbroi nie była jeszcze powszechnie znana.

Wtedy też kafejki internetowe święciły triumfy - dzień w dzień łaziliśmy tam i połowa albo napierdalała w Tibię albo siedziała i śmieszkowała na czatach. W sensie znajdowaliśmy nic niepodejrzewających Matich i wyzywaliśmy ich, a oni potem na cała kafejkę bóldupili, a czasem samemu dostawało się jakieś wiadomości z wyzwiskami.

Ja sobie zwykle grałem w Rally Trophy, bo pieniężna giera, ale była tylko na jednym kompie i musiałem robić zwykle rezerwację wcześniej xD Ale nigdy żadnego wyścigu nie wygrałem, bo trudne były.

Kultura Tibii była w kafejkach mocna - właściciel wywiesił nawet taką korkową tablicę przed drzwiami żeby Seby mogły robić ogłoszenia z itemami, ale zazwyczaj Janusze wieszali tam jakieś gówno typu "spżedam Skode Faworit, igła" albo "grasz w zielone? Dzwońpo Mary-Jane do Seby" xD

Więc zrywał codziennie po parę razy takie niechciane ogłoszenia i zostawiał tylko tematyczne.

Zazwyczaj młodo-Sebki sprzedawały jakieś guwnoitemy, które miały 0 wartości, ale zdarzały się jakieś pieniężniejsze kąski za dychę czy dwie i wtedy to już robiło się głośno w kafejce i poza nią.

Kafejka była zrobiona w takiej piwnicy wysokiego bloku na parterze, czasami robią w nich takie malutkie sklepiki, ale z reguły to służą jako zwykłe magazyny/szopy na narzędzia xD

Obok była klatka schodowa i tam przesiadywała patologia, która potem wykradała passy do kont i dyskietki.

Raz przyszedłem do tej kafejki żeby odprowadzić siostrę do domu, wychodzimy, w klatce stoi suchoklates z nożem xD

> Gracie w Tibia?!

> Nie.

> Kłamiesz, dawaj passy!

> Nie gram w Tibię, kurwa xD

> A, to sorry xD

Chwyciłem siostrę za rękę i uciekliśmy aż się za nami kurzyło xD

Zwykle jednak Sebki z klatek trafiały na ludzi, którzy grali w Tibię i wyciągali od nich to, co chcieli.

Jednego mojego ziomka sprowadzili do parteru w tej klatce, jeden Seba przygniótł mu głowę do ziemi kolanem, a potem straszyli go jakimś kundlem na smyczy, który miał mu odgryźć twarz jak nie wyda passów.

Jak policja zaczęła częściej zaglądać do kafejki, widząc zagrożenia związane z patologią, kurwami i złodziejami, to przestali być tak bezpośredni.

Jednym razem jakiś osmiolatek skończył godzinę w kafejce, wychodzi, wbiega zapłakany parę sekund później i drze się, że zajebali mu rower, mimo że przyczepił go łańcuchem z kłódką xD

Wychodzimy na zewnątrz, roweru nie ma, jest za to kartka z żądaniami.

> Jutro przyniesiesz za garaże passy do Tibii albo nie zobaczysz już swojego roweru xD

Poszedł na policję, ci mu poradzili żeby nie szedł za te garaże bo podstęp, a oni nie mają suki 4x4 żeby jeździć po chujowym terenie i nie mają jak zrobić zasadzki na Sebów xD

Ale najlepsze, jak mame z tym guwniakiem wychodzą z komisariatu, a tu drugąstroną ulicy jedzie Seba na tym dziecięcym rowerku.

Złapali skurwiela sto metrów dalej, skuli kajdankami, a ten płakał i szlochał, błagał o litość i mówił, że on to ten rower to znalazł i jechał go oddać xDDD

Miałem też ziomka-spierdoksa, który podawał się przez wiele miesięcy za loszkę i wysyłał graczom z Tibii zdjęcia jakiejś swojej kuzynki, że niby był nią xD

Skończyło się jak ta Karyna została napadnięta i grozili jej gwałtem jeśli nie poda passów do konta xD

Popularne było też rysowanie w szkole jakichś scenerii z Tibii i walk, tak jak potem guwniażeria zaczęła rysować pierdolone kwadraty z Minicrafta, z jedną krtatką w zeszycie będącą jednym pikselem. Sztuka, kurwa mać xD

Więc rysowali ostro w szkole Tibię, a po szkole grali w Tibię, a w nocy pewnie też śnili o Tibii.

Zgadzałoby się, bo jakiś Seba opowiadał mi kiedyś, że w nocy napierdolił jakiemuś smokowi Baltazaurowi Deceptikonowi lvl 90 xD

Później nastały czasy Counter Strike'a. Sebki mające wtedy po 14-15 lat miały już zwykle w domach jakiś guwnointernet, bo był to rok 2005 jakoś, a cała reszta siedziała na dupach i dalej grała w Tibia, by wyrosnąć na pokolenie bijące matki krzesłami za wypięcie im kabla i skazanie na przegranie boju z innym cwelem.

CS był inny - był bardziej dojrzały i to o nim głównie mówiło się w gimbazie, bo był trendi. Sebki ustawiały się między klasami, potem cała szkoła robiła reprezentacje i walczyła ze sobą, a bywało nawet, że robili jakieś ustawki z innymi szkołami w kafejkach internetowych, które jeszcze jakoś zipały, choć ledwo.

Podobno jakieś banany miały specjalne klawiatury do CSa, i w każdej opowieści dostawali srogi wpierdol od naszych Sebków, które miały więcej skilla i nie potrzebowały takich gadżetów drogich xD

Wpierdole też były, tylko nie o passy tylko o to, żeby ktoś przestał ogrywać resztę xD

Byłem kiedyś u Matiego z klasy i grał w CS-a. Nienawidziłem chodzić do kogoś "na komputer", bo skurwysyny grały zawsze w gierki, a goście się patrzyli i nudzili. Za każdym razem.

No ale gra, gra, jakiś lag, dostał headshota, wkurwił się i wydziera mordę na siostrę w pokoju obok:

> Siostra! Wyłącz kurwa tego birszare bo mam kurwa lagi na CS-ie!

A z kuchni:

> Mateosz nie przeklinaj, kurwa!xD

Tego roku Mati nie zdał i wpierdol był mu dany w domu.

Później emocje trochę opadły i tylko śmietanka grała w CS-a, a jeszcze mniejsza mniejszość w Tibię.

Na koniec gimbazy było może z 8 osób w całej szkole, które namiętnie zarywały noce żeby strzelać headshoty.

Ale najlepsze kurwa, jak poszedłem już do szkoły średniej, to w pierwszej klasie jeden debil celowo nie zdał żeby pójść potem do jednej zawodówki ze swoim dobrym ziomeczkiem, z którym grał w CS-a xD

A potem to przyszedł Minicraft i porwał umysły guwniaków, zastępując barwną guwnomitologię Tibii i fizykę CS-a jebanymi klockami i jakimś zielonym chujstwem które wybuchało i dzieci się go bały xD


 No.35

Na koniec dnia będzie płaku płaku, bo mam zjebany humor. Wróciłem przed chwilą od siostry, bo tak się składa, że dzisiaj ma urodziny. Jak co roku robię jej niespodziankę i zjawiam się z zamiarem spędzenia dnia razem, bo nie obchodzimy ogólnie urodzin, ale o tym dlaczego to za chwilę.

Zalała mnie sagą mocno i miała mi za złe że w ogóle przyjeżdżałem, bo mówiła mi już tyle razy że nie chce urodzinowych niespodzianek i w ogóle dała mi do zrozumienia, że chce być sama i chuj, żebym spierdalał z powrotem do slumsów. Ech, anony…

Powodem jej awersji do urodzin jest fakt, że każde możliwe uroczystości stary pijak nam psuł. Zawsze był napierdolony w trzy dupy i odpierdalał różne inby. Przykładowo, jak była jakaś wielkanoc, to wyżarł w nocy wszystkie te poświęcone gówna, które dzień wcześniej poszliśmy z siorką poświęcić xD Jak był nowy rok, to oczywiście wypił szampana (bo ogólnie to alko nie mieliśmy w domu, bo jak z takim menelem?) i później to toast wznosiliśmy z sokiem pomarańczowym xD Jak była jakas wigilia, to wcześniej był przez tydzień w ciągu alkoholowym i przepił pieniądze na prezenty. 24 grudnia sąsiad przyniósł go do domu, bo zamarzłby na trawniku pod klatką, a w reklamówce miał prezenty dla dzieci - ja dostałem światełko do kibla, taką diodę wtykaną do gniazdka, a siostra otwieracz do puszek.

No i w końcu, jak były urodziny, to zawsze upijał się i robił przypał jeśli w ogóle decydowaliśmy się zapraszać jakichś znajomych na małą gówniacką domówkę. Zwykle z mame przeciągaliśmy go do kuchni żeby tam spał, ale i tak chuj z tego był, bo chrapał, czasami śpiewał jakieś wulgarne pijackie piosenki (np. "szła Maryna koło młyna, zaswędziała ją cytryna, poprosiła pana Jurka aby wsadził jej ogórka").

Moi koledzy Sebki zachowiwali minimum taktu gdy mieli po te 15-16 lat i udawali że nic się nie dzieje, ale koleżanki siorki, te z takich "lepszych" domów nie kryły zniesmaczenia i robiły miny jakby wdepnęły w gówno, a potem wychodziły wcześniej, jakoś koło dobranocki.

Apogeum spierdolonych urodzin nastąpiło w dniu mojej osiemnastki - nie robiłem imprezy dla kumpli, bo wiedziałem, że stary się najebie i będzie przypał, a poza tym była bieda i nie miałbym na prezenty dla tych kumpli, którzy później robiliby własne osiemnastki i by mnie zapraszali. Więc nikogo nie zapraszałem i nikt nie zaprosił mnie.

Zrobiliśmy jednak jakąś mini imprezę dla rodziny - przyjechała jakaś tam ciotka czy tam starsza kuzynka, nawet nie wiem, dwoje jakichś dalszych kuzynów i ktoś tam jeszcze. Wiedziałem, że jak tylko stary wyszedł odebrać tort, to wróci pijany - to było pewne i tak też się stało, ale siostra chyba łudziła się, że tym razem stary się nie najebie, bo przecież taka okazja, pierworodny synek już dorosły i może sam kupować alkohol legalnie!

Wrócił podpity z kilkoma piwami w reklamówce i przygniecionym ciastem, ale jeszcze trzymał się na nogach. Byłem zły na skurwiela, a siostrze zbierało się na płacz. Mnie też łzy się zebrały do oczu, gdy poszła do niego i powiedziała mu coś w stylu:

> Tato, nie pij już dzisiaj. Nie psuj anonkowi kolejnych urodzin.

Taka kochana ;_;

Ale nie podziałało - zanim goście przybyli, to ten chuj pół siedział, pół leżał na fotelu, na którym to niby ja jako solenizant miałem siedzieć, jak kurwa na żelaznym tronie Westeros.

Ciotki-wujkowie witają się ze mną, a stary z tego fotela:

> Prego!

Mame prawie we łzach i go ucisza, siostra patrzy na mnie z takim bólem w oczkach, a ja musiałem być chłodny. Chciałem się uśmiechnąć i powiedzieć jej, że tbw na cwela, ale kąciki ust nie mogły mi się podnieść i omiotłem ją takim martwym, pustym wzrokiem i ona jeszcze bardziej posmutniała wtedy ;_;

W skrócie - staremu zaczęły powoli uderzać promile do głowy, a żarcie nic nie pomagało. Był coraz bardziej zjebany z każdą chwilą i mame powiedziała, żebym z siorką i młodszymi gościami może poszedł do pokoju czy coś. Tak zrobiliśmy i udawałem chłodnego, ale po siorce widziałem, że już nie daje rady. Zawsze jak nadchodził większy kryzys to ściskała mocno wargi i opuszczała wzrok, a ręce krzyżowała na piersi.

> Hej, uszy do góry, złość piękności szkodzi, hehe xD

Zażartowałem żeby rozładować ją nieco. Może pomogło, a może ona założyła teraz chłodną twarz. Chuj wie.

Gdy byliśmy w pokoju, włączyłem jakiś guwnofilm i tak sobie oglądaliśmy, a z pokoju obok zaczęły dochodzić najpierw burzliwe dyskusje i pouczenia kierowane do pijaka, a potem to stary zacząłsię na wszystkich drzeć.

Siorka wtuliła mi się w ramię i ścisnęła dłoń, a kuzyni byli wyraźnie skrępowani, bo nie wiedzieli jak się zachować. Jeden guwniak coś mi powiedział, żebym się nie przejmował.

Nagle jeb! Kurwa, trzask, jakieś rozpierdolone szkło, krzyki z pokoju. Stary coś się drze, ciotka piszczy, ja pierdolę, chaos jak sam skurwysyn, krzyki jakby policja spacyfikowała Sebków gumowymi kulami (było mi to dane raz zobaczyć, beka jak skurwysyn, mówię wam xD).

Okazało się, że stary zrzucił ze stołu wszystkie talerze, a potem wyjebał gonga ciotce. Wujek i jakiś Seba go sprowadzili do parteru i wykręcili łapy, a ciotka wezwała policję. Przyjechał radiowóz policjanci skuli i zabrali na izbę tego skurwiela w mojej kurtce i butach, bo je pierwsze wyciągnęli z szafy. Impreza skończyła się jakoś godzinę później - rodzice tych kuzynów guwniaków zabrali ich czym prędzej, została jedna ciotka żeby podtrzymać mame na duchu, a ja dalej pełny chłód, chociaż wewnątrz umarłem już dawno.

Siorka na początku poszła do łazienki żeby w tajemnicy się wypłakać, żeby nie robić mi większej przykrości, ale słyszałem ciche szlochy i źle mi było bardziej niż z powodu pijanego starego.

Przyszła do pokoju z takim względnym chłodem na twarzy, powiedziałem jej żeby się nie smuciła, bo naprawdę będzie wszystko w porządku i jestem przy niej. Wtedy wybuchła - przytuliła mnie i płakała, a ja zaciskałem pięści żeby też się nie rozpłakać i tylko szeptałem jej, że wszystko okej, i wszystko okej, i że jestem tu. Szeptałem, bo gdybym mówił głośniej, to usłyszałaby, że głos mi się łamie i też jestem bliski płaczu, a chłopaki nie płaczą, chyba że cwele.

Nie zapomnę, jak nagle podniosła głowę, spojrzała mi w oczy (ona sama miała czarne smugi i zacieki na policzkach od makijażu) i powiedziała, że nie chce nigdy obchodzić urodzin i żebyśmy po prostu udawali że to po prostu zwykłe dni - zero imprez, zero prezentów, zero życzeń. Potem usnęła mi w ramionach, a ja nie spałem przez całą noc, gapiąc się w jebany sufit.

I dlatego nie obchodzimy urodzin, ale ja mimo wszystko zawsze rezerwuję sobie dzień dla siostry, bo jak ja mam urodziny i przypominam sobie tamtą inbę, to po prostu chciałbym spędzić ten dzień z kimś bliskim żeby odwrócić myśli.

Bywało, że kupowałem jej jakieś małe podarunki albo szliśmy razem do kina na jakiś guwnofilm, ale nawet jeśli nie była szczęśliwa że mimo złożonej obietnicy świętuję jej urodziny choćby w taki drobny sposób, to nigdy nie dała mi tego do zrozumienia. Do teraz.

I czuję źle - tłukłem się w tą i z powrotem jakieś półtorej godziny i smutno mi, bo chciałbym żeby ponownie wpuściła mnie do swojego życia, żebyśmy śmieszkowali jak kiedyś. Anon znaczy porzucony.

Przysłała mi SMSa że przeprasza za zachowanie, bo ciężko jej w urodziny. Więc zamiast szczerze porozmawiać, wypłakać się czy poprawić muhomor, to wymieniliśmy po dwie eski i tyle jeśli chodzi o podtrzymywanie rodzinnych więzi. Więc siedzę samotnie w pogrążającej się powoli w mroku piwnicy słuchając The Cure (vidrel) i chyba zrobię sobie jakąś samotną nocną przejażdżkę po okolicznych wsiach i lasach, kontemplując swoje spierdolone życie i samotność, jakbym był jakimś jebanym emo. Kurwa, 100km/h na pustej drodze przez środek lasu, The Dark Side of the Moon rozkurwione na full, pieniądz, i zaszklone oczy przy The Great Gig in the Sky. Nie to, co jakiś kurwa Bonus RPS albo inny Pezet.

Jak to gimbo emo mawiały, idę się zabić, do jutra.


 No.36

(kolejny post do przepastowania: /cp/4362. archiwum tutaj: https://archive.fo/GOG4z )




[Powrót][Do góry][Katalog][Nerve Center][Cancer][Post a Reply]
Usuń post [ ]
[]
[ / / / / / / / / / / / / / ] [ dir / animu / b2 / choroy / dempart / doomer / polru / vg / vichan ]