>>64790
>>64794
Właściwie ciągnięcie tego wątku ma niewiele sensu, bo widać że OP sam musi sobie jakieś tam pytania pozadawac i rozwiązać , a nie zadawac je na forum o kupie i siku ale
często wlaśnie czytam ten argument "bo nie chcę żeby moja rodzina cierpiałą" itp, każdy argument żeby zachować życie uważam za dobry, ale ten mi się wydaje przesadzony. Może to moja rodzina jest/była taka zjebana, zawsze deklaratywnie byłem "kochanym synkiem", a jak się okazało że mogę spaść z rowerka (nie będę wchodzil w szczegóły i opisywałem, poza tym w koncu nie spadłem) to od ojca słyszałem teksty "no na Ukrainie to caly czas giną poborowi i matki po nich płaczą", czyli tłumacząc dosadniej "właściwie to chuj że spadasz z tego rowera, każdy co nanosekunde gdzieś na świecie spada diluj z tym" i ogólnie atmosfera w rodzinie że tylko im niepotrzebnie piętrze kłopoty i zawracam głowę. Nie mówię, żebym oczekiwał jakiegoś pocieszania, lania łez itp. , ale ta "odwaga" i "nieugiętość" z jaką przyjęto możliwość utraty członka rodziny dała mi do myślenia. Dlatego nieironicznie jeżeli tak jest, że ktoś nie bohatyruje bo jest przekonany że sprawiłby cierpienie rodzinie, to mu w pewien sposób zazdroszczę.