>>67384
>Dziękuję.
Mam nadzieję że z dygnięciem.
>Nie przy Ziemianach, Bogdan. Nie przy Ziemianach.
możemy odlecieć na jakąś sąsiędnią planetę .
Hmm, Demostenes to jest kontrowersyjny wzór, jego mowy, choć skuteczne, powodowały ruchawki przeciwko władzy macedońskiej prowadzące do ludobójstw aż do momentu, gdy nie poleciała głowa Demostenesa. O ileż mniej skutecznym, lecz bardziej nadobnym mówcą(choć
w jego fachu był to jedynie środek, nie cel) był Diogenes, mówiący Aleksandrowi Wielkiemu proste “spierdalaj” jak zasłaniał mu Słońce. Krew się nie polała, a Aleksandra dręczyła zgryzota długi długi czas i pewnie wpływała na morale wojsk.
Tak, mowione i pisane, coś w tym rozróżnieniu jest. Na przykład jakiś opozycjonista w Rosji przyczepił się do Putina, że ten jest beznadziejnym mówcą, natomiast ze względu na wyniesione z KGB umiejętności potrafi doskonale rozgrywać i rozplanowywać w zaciszu piwnicy wszystkie swoje akcje. Bardzo podoba się dla mnie taki polityk, nie showman, bo to że ujeżdża niedźwiedzie żeby nakarmić lud krzepiącym obrazem wodza jest oczywistą szopką i musi pewnie przed takimi akcjami ostro się najebać, żeby powstrzymać żeżuncję.
Wracając do tematu jednak podziału na mówione i pisane, chciałbym zaznaczyć, co nawet nie jest jakąś wiedzą tajemną z boardu /x/, że tzw. “mówcy” to zazwyczaj marionetki stawiane przed motłochem, kierowane przez tych, którym się nie chce błaznować i grać na emocjach i pompować próżność atencją. O tyle wolę cichych inteligentów od krzykaczy, nawet jeśli odbierani są jako debile, to cóż, śmieją się tak naprawdę ostatni. Kontrprzykładem jest tutaj chyba sam wielki zbrodniarz wojenny Hiltler, który łączył w sobie cechy zarówno wielkiego mówcy mówionego jak i doskonałego planisty, “pisanego”. A przykładem krzykacza Che Gueavara, nie ujmując mu niczego z jego wrażliwości społecznej, inteligencji, emocjonalności: potrafił rozpalić towarzyszy, potrafił walnąć przemowę na forum ONZ, ale starczyło mu tego na obalenie Batisty, potem latał z Kałaszem, miał stworzyć 7 Wietnamów w Ameryce Południowej, a stworzył tylko legendę. Też coś.
>>67385
>5. Postował na rzabczanie.
a to znaczy się był zupełnym przegrywem.
Jako skrupulatny mówca piwniczny mogłem ten cały długi post pisać i wymyślać, dumać nad nim godzinami by wreszcie zapostować z wypiekami na policzkach i podziwiać, jaki jest ładny. Wierzcie jednak lub nie, zajął mi 10-15 minut, co pozwala mi sądzić, że w czasie rzeczywistym mówiąc na ten temat też nie wypadłbym najgorzej.