Ja tam próbowałem kodę, ale nawet przy dwóch paczkach kody nic nie czuję, ale PST z paczki maku z leklerka płukane kwadrans sokiem z pomarańczy albo wodą z sokiem z cytryny zawsze działa. Najlepszy jest efekt następnego dnia gdzieś do wieczora jak się wychodzi z domu i człowiek się świetnie czuje, rozmowny, aktywny i zabawny; świetnie się nadaje do przełamywania lodów z ludźmi, bo to jest najtrudniejsze. Najlepiej nie brać częściej niż raz w tygodniu, bo tolerancja się wyrobi.
Polecam też acodin, po pierwszym razie z umiarkowaną dawką (5mg/kg ciała) zmieniło się moje nastawienie do siebie i samoocena podskoczyła gdzieś o 100% tak że nie patrzę na siebie już jak na gówno.
Mimo że są fajne to jednak nie polecam opiatów dla rzabonów bez stalowej siły woli, bo to jest niebezpieczna gra na krawędzi uzależnienia i szczęścia, a jak już raz spróbujesz to możesz tygodniami to wspominać. Jeżeli już masz brać to lepiej PTS bo dłużej działa i nie kusi tak bardzo jak koda, albo inne czyste rzeczy.
A najważniejszą rzeczą w ćpieniu jak dla mnie jest to żeby substancja miała pozytywny wpływ na moje życie długo po tym jak przestanie działać. Chodzi o to żeby za każdym razem czegoś się nauczyć, albo popracować na swoim życiem, a nie tylko mieć fazę i się cieszyć przez kilka godzin.