>>67449
Rzabon, jesteś sul. Też nie mam pracy(na etacie, bo tam na gęsiwo to zawsze coś w necie można dorobić nawet bez dużych umiejętności) i może nie ledwo, bo moje potrzeby są umiarkowane, ale też nie mam zbytków i mój jadłospis jest bardzo niezróżnicowany homogenizowany (głównie zboża + cebula dla ciekawych).
Nie bohatyruj, bo po Tobie będę płakać - tacy jak ty właśnie bohatyrują i nikt o nich nie pamięta i nawet nie robi żałoby, tylko jest "hehe kolejny spierdon mniej, ludziom lżej". NIe mówię tego z teorii, mówię z praktyki, sam tam byłem i jestem nadal i dla mnie jeden taki jak Ty mniej to ciężej, bo i wiem że na mnie czas może przyjść (ale się trzymam).
Also, tak, wiem, mówię tylko o sobie, ale naprawdę nie mam wielu rzeczy w sensie materialnych, jakis zabawek, laptop stareńki, no mógłbym tak wymieniać, ale naprawdę czuję się dobrze, nie muszę udawać i uprawiać autosugestii. Lochity nie mam no i chuj, dzisiaj sumsiad przyszedł stuknęliśmy kielicha i mnie pyta wprost "czy ty nie bedał?", a ja mówię i się śmieję "eee, nie, co to, jak się od razu bez kobiety żyje to bedał?". Może się bał że po alkoholu puszczą mi hamulce jak lochom i zacznę się do niego lizać nie wiem.
A, nie napisałeś lvl, ja jestem in mid 20s i też myślałem że to juz wszystko chuj i koniec (prace "etatowe" spierdolone, studia spierdolone), ale to jest myślenie bardzo, hmm, pełne pychy, tak jakbyśmy już znali koniec i początek, a różnie się zdarza.
A, nie wiem czy skorzystasz z tego profipa to już tam każdy we własnym zakresie sobie układa, ale jeśli ktoś ci zalazł za skórę i nabroił to dokonanie żemszty, nawet skromnej i symbolicznej, jest orzeźwiające jak kąpiel w olejku eterycznym Timotei. Kąpanie się w zrustlowanych jimmisach popierdolonych awangardowych, alternatywnych wrażliwców to chyba ten słynny nektar bogów o którym się rozpisywał Homer, tylko tam na etykietce było napisane żeby pić a nie się w nim pławić, ale w końcu tylko bogacze mogą sobie pozwolić na taki luksus, jak kąpiel w szampanie. Stać mnie, stać nas.