>>67497
wyjaśnienie dla jaśnie pana/pani.
Jestem sobie ja. Są moje problemy. Problemy są wynikiem (jeżeli zakładamy, że świat jest logiczny, a nie pureakcydentalny oho, zaczyna się! czegoś, istnieje przyczyna i skutek. Sram psa jak sra bo pies rucha na przykład albo jestem smutny ponieważ nie potrafię być asertywny, a nie potrafię być asertywny ze względu na traumę tego i tego dnia (tym się zajmuje psychoanaliza). Teraz, załóżmy, że mamy bagaż tych wszystkich problemów, bierzemy pigułkę i on nagle znika, nie wiadomo jak i skąd. Jest to po pierwsze podejście mechaniczne do człowieka, człowiek-automat, ale to nie o tym. Chodzi o to, że nadal pozostajemy tak samo niemądrzy, a dostajemy w najlepszym wypadku szczudła, dzięki którym możemy doczołgać się do istoty problemu. Stąd metafora, jest nam lepiej, ale dlaczego (tzn niektorzy mogą w ogóle pominąć sobie to pytanie i rozkoszować się zaistniałym błogostanem)? Aha, to wezmę kolejną pigułkę na "dlaczego", i kolejną na "dlaczego dlaczego" i tak ad infinitum.
Jaki jest sens takich rozważań? Ano, dobitny, ponieważ rozstrzyga się tu czy człowiek to istota humanistyczna, duchowa, czy też, zgodnie z materializmem, biologiczna i zmechanizowana. Myślę, że zasada złotego środka byłaby również i tutaj najmilej widziana.