[ home / board list / faq / random / create / bans / search / manage / irc ] [ ]

/rzabczan/ - Halo! Czy zastałem może Antoni?

HALO??

Catalog

E-mail
Komentarz *
Plik
* = pole wymagane[▶ Pokaż opcje posta oraz limity]
Confused? See the FAQ.
Opcje
Hasło (Do usuwania plików i postów)

Zezwolone typy plików:jpg, jpeg, gif, png, webm, mp4
Maksymalny rozmiar pliku to 8 MB.
Maksymalne wymiary obrazka to 10000 x 10000.
Możesz wysłać 1 obrazków na post.


File: 1456680391224.png (442,43 KB, 500x733, 500:733, ciornyjtigr.png)

 No.67634

"kiedy mama chce żebyś na przykład zrobił zakupy czy tam posprzątał w domu i robisz to i niby spoko ale sobie myślisz, że jesteś dorosły i w zasadzie to powinieneś(lub powinna) już w ogóle mieszkać samemu(osobno) i zarabiać na siebie na swoje życie ale tak nie jest i trochę przypał"

i tu się różnimy, i tu was mam jak na widelcu. Dla was to przypał a ja się czuje w tym zaprzaństwie jak ryba w wodzie i właśnie wiem, że nie mogę Wam go zafundować bo to byłoby okrutne. Już wystarczająco się znęcałem. "Pod namiotem to najwyżej 3 dni", no ok, powiedz to Armii Napoleońskiej maszerującej kilka miesięcy na Berlin, 3 dni, wyśmieją Cię. Co prawda za wojskiem często idą markietanki, kobiety podróżujące w wagonikach i świadczące swe usługi mężczyznom, podróżują, zwiedzają świat, dobrze się bawią. Ale tak zgadliście, to kurwy, bo dobrze się bawią i jeszcze zarabiają na tym z żołnierzykami. I czy niejeden żołnierz za taką prostitutę właśnie życia nie oddał? Nie zdziwiłbym się, nie potępiał również, chociaż w moim kodeksie honorowym to dyshonor oddać życie za sukkuba. No, ok, jak zawsze są wyjatki, ale nie będę w nie wdawał, mówimy ogólnikami.

To jest radykalna ścieżka wojownika piwnicy, tu nie ma kompromisów. Albo robisz memy i jesteś z nami, albo budujesz swoja karierę i niezależność. Ja uważam że można być niezależnym robiąc także i memy, ale to wiedza tajemna którą dzielę się jedynie z przybocznymi. A napewno nie będę uprawiał marketingu że ją mam i chodźta chodźta, rozdaję jak ciepłe bułeczki, tylko trochę czułości w zamian!

 No.67635

w pizzdu stworzyłem nowy wątek a chcialem dodać do poprzedniego.


 No.67636

>>67635

ale tłumok :P


 No.67637

File: 1456684527684.gif (2,98 MB, 500x369, 500:369, rozpedzamkaruzele.gif)

repostuje fajnego mema bo podobna sie on dla mnie, tylko ta zaba jakos taka smutna.


 No.67638

"Zmywam podłogę, nic mnie nie zatrzyma", dobrze, tej wiedzy nie nabędziesz na gender studies.


 No.67639

ja pierdole o co chodzi z tym zjebem wysrywającym samemu do siebie swoje przemyślenia

OPie polecam psychiatrę


 No.67640

File: 1456689213543.jpg (47,22 KB, 442x316, 221:158, sowietskoje_aranz_m01.jpg)

>>67639

Byłem u psychiatry, polecił mi rano i wieczorem na noc drina. Polewam.

"Kto nje riskujet, tot nie pjot szampanskovo".


 No.67642

File: 1456691380034.jpeg (95,5 KB, 500x590, 50:59, 3959_7bab_500.jpeg)

repostuje kolejnego fajnego mema, larwy nie powiem jakie bo nie będą im robił reklamy prawie zawsze mnie nie zawodzą.

Viva rzabczan, ja jestem Robespierre, a Puuutas jest Danton!


 No.67643

File: 1456693422566.png (238,04 KB, 647x421, 647:421, aintnomiracleworker.png)


 No.67644

hmm


 No.67645

File: 1456705438447.png (931,76 KB, 940x682, 470:341, mememe.png)

please allow me to introduce myself

Przemycam zaułkiem, jeśli istnieje, taka byłaby jego wola.

Kwestia Szatana, Lucyfera, Pana Mroków, Mefista, Wolanda (moja ulubiona manifestacja ciemnej siły, szarmancki pan z laseczką) zasługuje na oddzielny wątek.

A zanim zacznę, nie wydaje wam się interesująca taka interpretacja, albo takie,hmm, taka "radziecka inwersja": podchodzi anioł do spoconego Terlikowskiego w Łazienkach i mu zaczyna nawijać o "Mistrzu i Małgorzacie", a Terlikowski na to: "Panie! Toż to fikcja literacka!".

Uwielbiam Wolanda, przez pewien czas oddawałem mu cześć. Mam nadzieje że załapujecie ten żart? Bo ja nie załapałem. . . Próbowałem go prześcignąć na wszystkie sposoby i, choć to nie wypada się tak ujawniać, on gonił mnie. A miałem wyraźnie przesłanki by sądzić, dlaczego mnie goni, lecz to już pomiędzy nim a mną.

Lucyfer jest postacią wspaniałą i naprawdę wyzwala. Ale jako kto wyzwala? Nie wiem, nie czytałem na tyle dobrze Biblii, nie czytałem opracowań o nim. Nawet nie czytałem Biblii Szatana. Ale ta postać, strąconego do na Ziemię z Nieba i bawiącego się w partyzantkę rebelianta jest doskonała, i tak jak próbuję się go wyrzec, tak jak wypowiadam te słowa to tak jakby czuć, jakbym nie mógł. Przynajmniej postaram się uzasadnić.

Lucyfer cierpi. Przeżywa męki, prawdziwe piekielne katusze. One odbijają ślad nie tylko w jego psychice ale i ciele. Mimo tego zachowuje piękno. Dlaczego cierpi? Bo powiedział fakju panu bogu, kiedy zauważył, że pan bóg gra z nim w kulki. To nie musi być sytuacja epicka (dopiero potem nabiera epickości) , to może być sytuacja egzystencjalna każdego z nas pojedynczego szarego człowieka. Zostajemy zdeptani, sponiewierani przez ludzi wszystkich wyzwań, także ateistycznej, przez ich świątobliwość, przez ich karmę, grzech, piekło, niebo, kłamstwa. Nikt nie chce nam pomóc. Jesteśmy sami, ze swoimi myślami i z nimi możemy pożegnać się z tym światem, a świat nas takimi zapamięta: idiotami, debilami, zaprzańcami, gburami. Takimi byliśmy, bo nie umieliśmy grać w zasady, jakie nam świat narzucił.

Wtedy nad takim nieszczęśnikiem pochyla się On. On wie, bo sam to wszystko przeżył, co taki ktoś przeżywa. On czuje do niego, tego maluczkiego spierdona, empatię. Jak nikt inny. I udziela mu, kapka po kapcę, swej mocy. Jednocześnie daje mu autonomię: rób z tą mocą co chcesz. Jeżeli wykorzystasz mnie jak kurwę, tak jak pan bóg, i wyruchasz jak wielu przed tobą, to ja też, w zamian, cię potem wyrucham i chop do piekiełka, które myślałeś, że istnieje tylko w bajkach boga. Ale jest też inny wariant, tylko nie wiem czy ty się na niego piszesz… przetestujemy cię.

Bo widzisz, ja tu prowadzę walkę z panem bogiem, a pan bóg nie jest taki dobry, jak go malują, a ja taki zły, jak malują mnie. Tak jak i ty nie jesteś taki zły, jak malują ciebie, ja cię rozumiem, mam nadzieje że dzięki temu i ty zrozumiesz mnie. Mało mnie tak naprawdę obchodzisz, ale ja walczę z panem bogiem i możesz zagrać w mojej drużynie. Jak się zdasz na coś, to może coś z tego DOBREGO wyniknie, jak nie, jak się splugawisz, to wyniknie coś ZŁEGO ale tylko dla ciebie, bo ja sobie dam radę.

W ten sposób zaczyna się niebezpieczna gra.W ten sposób zaczyna się "Live life to the fullest" bądź "Life fast die young", a ty wybierasz, ja Ci daję Wolną Wolą, której pan bóg w swoim miłosierdziu chce cię pozbawić. Ruszaj. Pokaż im, że nie są tacy dobrzy jak im się wydaje. Pokaż im, co to znaczy być moralnym, bo już zapomnieli!


 No.67646

>>67645

Lucyfer wtedy kusi, podsyła swojemu nie-swojemu wiele ziemskich, światowych przyjemności i patrzy, czy ten załapie bait, i zejdzie ze swojej idealistycznej ścieżki, co do której miał na początku pewność, że ją obrał i nią kroczy. Tak jak Jezusowi. podsyła,ale w odróżnieniu od tego, jak przedstawiają go w biblii, nie wymaga pokłonu. Nie wymaga pokłonu, jak pan bóg wymaga go od swoich wyznawców. To chrześcijańska projekcja. Zaczyna od prostych rzeczy: pieniądz (kuurwa zapomniałeś o tym! a ich potrzebowałem!), potem to, potem tamto, potem kobiety. I to wszystko się zwala, a ty stajesz naprzeciw tym falom i monsunom i wrzeeszczysz "noooofap to protip! noofapt to protip!". Bada Cię.

Lucyfer jest też wrażliwcem. Jest stworzony na podobieństwo moje. Jest tym, który długi czas przyjmował bezkrytycznie wszystko co mówili, a ze swoim bagażem wrażliwości czuł, że to nieprawda i że nie powinien. Ale bał się otwarcie przeciwstawić. Rodził się w nim wewnętrzny konflikt. Jego niewinność, wrażliwość, służalczość wkrótce, pod naporem zła owijanego w papierek dobra, ulegną zmianie. Z nich wszystkich pozostanie zapewne, jeżeli się uda, wrażliwość. Tylko nie pomyślcie, że to o mnie.

Wreszcie przychodzi moment próby ostatecznej. Próba ta polega na tym, czy tak ci się spodoba służba u niego, że naprawdę zechcesz mu służyć i utożsamisz się z nim! Kolejna pułapka. A grając w tą grę, jednak nieustannie musisz obcować z mroczną siłą, musisz używać środków w walce z "jasnością" takich, którzy wyznwawcy pana boga używali wobec ciebie, by cię pomęczyć. Nie możesz być czyściutki, gdzie drwa robią, tam wióry lecą. Nie święci garnki lepią. Zaczyna się demoniczne crescendo. Dwa kroki w przód, jeden w tył, czy kulka ruletki trafi w białe czy w czarne pole? Tylko że to nie ruletka, to nie hazard, ty wciąż masz Wolną Wolę, przynajmniej w teorii.

Gra jest o wysoką stawkę, czy Lucyfer wykaże, że naprawdę jest niosącym światło, czy skrewi i wszystkie bajdy opowiadane o nim staną się prawdziwe? Czy mimo Twojego spiedolenia uda Ci się przeniknąć jego naturę i zrozumieć, że jest podobny Tobie i chce Ci pomóc, czy zechcesz go wykorzystać instrumentalnie, jak on, podobno, chce Ciebie?

Dochodzi do ostatniego momentu, ostatecznej próby, Na włosku wisi właściwie wszystko co ma dla Ciebie jakąkolwiek wartość w tym świecie, o czym nawet możesz nie wiedzieć że ją dla Ciebie ma, a dla niego, czy bóg pokaże i tym razem jaki on jest i przegra rundę. Wisi też na włosku i Twoje życie, nie tylko innych. Wspominam o tym pewnie odbierany jakbym się chwalił, ale może przez to chcę też zniechęcić poszukiwaczy tanich wrażeń do wchodzenia z nim w kontakty. Bo mogą się przejechać.

Jak wygląda klęska w wypadku tej rozgrywki nie wiem, znam ją z książek, opowieści. Uważam że jest możliwa, że to nie tylko fikcja literacka. Mogę się domyślać, że jest to multiplikacja ad infinitum mąk piekielnych, jakie się już i tak przeżywa, to tak bardziej poetycko, bo nie chcę nikomu, nie jestem tak zły, bardziej przybliżać tego stanu.

Jest to taniec. Taniec z obowiązującymi regułami. To bóg narzuca lucyferowi te reguły, a on jak może tak je poznaje i wedle nich stara się, tym razem on pana boga, prześcignąć. Ryzyko podejmuje nie tylko DJ, ale również osoby na parkiecie. Dlatego przy bramce DJ daje cały czas znaki, sygnalizuje: słuchaj, tu jest hardkor, chcesz się bezpiecznie zabawić, przerzuć się na Krzysztofa Krawczyka. Ale jak już bramke przekroczysz i weźmiesz w tańcu udział: sam/a jesteś sobie winien. Takie są reguły.


 No.67647

>>67646

W tym wszystkim można się albo bardziej ubrudzić albo oczyścić. oczyścić w ogniu. Często mąk. Cierpieniem grzechy odkupić, jakby Pan Bóg(specjalnie z dużej) powiedział. Bo Ty też, w momencie startu, w momencie kiedy zdajesz sobie sprawę jaki cień śledzi Cię, nie jesteś do końca czysty, tak jak nie jest lucyfer. W końcu nie bez powodu nazywają go lucyferem. Masz również swoje zatargi, swoje pragnienia, często nie tak chwalebne. Następuje akceleracja, porywa cię wir i . . .dalej kończy się opis, jest tylko dla tych, którzy go przeżyli, a częściowo również dla tych, którzy wzięli udział w tańcu. Ale nie mogę go nikomu polecić. Miałbym wtedy ją, go, na sumieniu.

To, co po lucyferze zostaje, który wtedy odchodzi, zacierając ręcę, że wygrał z panem bogiem, to właśnie to, w bardzo szerokim znaczeniu, "nofap to protip'. Zostaje też wspomnienie, o którym można opowiedzieć, bo jest dobre. Gdyby nie wyszło, lucyfer musiałby je przemilczeć, swojego gracza wysłać daleko by ten się słowem nie odezwał i pozwolić zabrać głos wtedy już naprawdę dużej Panu Bogu. Pozwala mi to przypuszczać, a wręcz twierdzić, że powiedzenie "nie taki diabeł straszny jak go malują" i jemu podobne nie są do końca wyssane z benisa.

Dobro i zło nie są jednoznaczne. To dwa pola energii, potencjały, często zmieniają się miejscami. Nie jest też jednoznaczne, czy opowiadając się po stronie Boga, czy Lucyfera, opowiadamy się, w odpowiadającej kolejności: po stronie zła czy dobra.

Nie mogę powiedzieć, żebym ja sam zupełnie wydobrzał. Wciąż wiele rzeczy i osób irytuje mnie, ale przynajmniej nie doprowadza do białej gorączki. I więcej widzę, jak sami miotają się w swoich słabościach, kłamstwach, maleńkich prywatnych piekiełkach i mimo że nie chcą, robią je też, machinalnie innym, tak jak i ja robiłem. Im częściej widzę w nich też siebie, tym bardziej odpuszcza mi.

PS. Bardzo dobry artykuł o nim:

http://sasana.wikidot.com/empatia-dla-diabla

Ujęcie też mi pasuje, choć nie jest idealne. Autor, Stephen Batchelor, napisał książkę, nie wiem czy jest polski przekład, pt. "Buddhist Atheist" którą przeczytałem i ja mogę polecić. Poza tym lubię styl Batchelora, jest Wolandowski, zarówno pod względem konduity jak i dociekań. Dobrze, że ktoś taki jak Batchelor tworzy umocowanie w tradycji (którą sam porzucił, a przynajmniej zmienił na swoją modłę) , do jakiej mogę się odnieść, pozwala się jakoś nie pogubić. A pogubić się często jest wskazane. I tak można mnożyć i mnożyć słowa, aż do momentu w którymś ktoś nie rzuci riposty "words are meaningless". Nie dam wam tej satysfakcji buahahaha.


 No.67648

>>67647

Nie mogę mówić o wszystkim. Resztę każdy musi dopowiedzieć sobie sam, w terminach, pojęciach, filozofiach i ideologiach jakie najbardziej mu odpowiadają.


 No.67651

o kurwa stary, spojrzałem w samo jądro pretensjonalnego, tryhardowego niedojebania


 No.67652

>>67651

ehhhh. . . obyś dzadziusiował. Ale rozśmieszyłeś mnie przynajmniej, jeśli to Cię nie smuci.


 No.67670

>>67648

Ale dopowiem. Jeżeli jednostka wygra to starcie, to znaczy, się nie skazi, jednostka z piętnem jego, podobno pana ciemności a w innych legendach niosącego światło, to wtedy Pan Bóg, chcąc nie chcąc, musi wpuścić ją do Nieba. A wtedy konspiracja trwa dalej, na wyższym levelu.


 No.67671

>>67670

Takie są reguły gry, którą sam narzucił.




[Powrót][Do góry][Katalog][Post a Reply]
Usuń post [ ]
[]
[ home / board list / faq / random / create / bans / search / manage / irc ] [ ]