Nie widzę potrzeby żeby zawieszać dyskusję na rzabczanie po tym, jak osiągneliśmy apogeum. Tzn ja osiągnąłem, nie wiem jak pozostali. Jeżeli dyskusje filozoficzne to będzie uznane za stalk i wtrącanie się w nie swoje sprawy, szczególnie że ta filozofia nie jest taka abstrakcyjna jak się wydaje, tylko przemawia do niektórych osób, np mnie, wiec jeżeli ktoś uzna to za stalk, to ja podnoszę larum: oddajcie mi moją wolność słowa! Albo wystawię diagnozę o autyzmie. Oto fragment do którego chciałbym się odnieść:
W 1928 roku Michel Dard, w szczytowym okresie filmu niemego, odkrył nową
wrażliwość u młodych ludzi, odwiedzających sale kinowe: "W gruncie
rzeczy nigdy dotąd nie znano we Francji wrażliwości tego rodzaju:
biernej, osobistej, tak mało humanistycznej lub humanitarnej, jak to
tylko możliwe; rozproszonej, niezorganizowanej, nieświadomej - jak ameba
pozbawionej obiektu albo raczej przylegającej do wszystkich (obiektów)
jak mgła, przenikającej jak deszcz; ciężkiej do zniesienia, łatwej do
zaspokojenia, niemożliwej do pohamowania; przejawiającej zawsze i
wszędzie, jak w chwili budzenia się ze snu, tę kontemplację, o której
powiedział Dostojewski, że ciągle gromadzi, nigdy nic nie oddając".
Znowu, chociaż jest on zrepostowany, świadczy o przenikliwości repostującego, która nie pozwala mi spocząć, gdyż muszę być najprzenikliwszym. Tak, to niezwykłe, osiągnięcie stanu ameby w której emocje są jedynie kodem binarnym, ezoteryka się kłania. Nie będę o nim opowiadał, bo mało się na nim znam, tylko: dlaczego traktować to jako zarzut? Czy jeżeli ktoś jest emocjami targany na wszystkie strony, to oznacza, że jest autentyczny, natomiast jak ktoś je poznał, zgłębił i amebuje, jak Arthas z dodatku Frozen Throne do Warcrafta 3 na nim siedzi i z niego spogląda, nie poruszywszy się na moment, nie mrugnąwszy, to źle? Zbliżamy się do kolejnego: pierwsza postawa narwańca to "plebejskość" (tak powiedzą, jak mają Ci to za złe, a jak im w to graj, jak Twoja nieporadność nie wchodzi im w paradę a wręcz pomaga, to pochwalą) , druga arystokraty Arthasa i znowu, oskarżenie, które można odebrać jako oszczerstwo, to: "Ziiimnyy jaaaak polodowcowy głaz! W Ciechocinku, tam gdzie dom zdojowy maxi bogdan, rusza na łowy!" . Znowu, nie dogodzisz nie dogodisz. I widzicie, wolność na tym polega, że przestaje się dogadzać. Chyba temat wyczerpany, reszta byłaby wodolejstwem i tl;dr.