A teraz zabawmy się w krótką teorię spiskową, bez podawania nazwisk, nawet osób publicznych(antybohaterów), oprócz ludzi spoza Polski, jeżeli ludzie ci posłużą za egzemplifikację postawionych tez.
Warszawa to często prowincjusze. Inteligencja warszawska w dużej mierze rekrutuje się z wyższej klasy średniej aspirującej na salony. Jak dostać się na salony? Najłatwiej, krytykując Polskość, która już i tak leży i kwiczy od tej krytyki formułowanej od czasów transformacji i jeszcze sprzed niej. Jak skorumpowana inteligencja broni się wobec jej oponentów, którzy to widzą? Formuje się w szranki tzw. "KOD" i nazywa oponentów oszołomami, debilami, paranoikami, ADHD, nie próbując nawet wejść
w merytoryczny dialog. Myśli, że ich zakrzyczy.
Wracająd do inteligencji. Zbić kasę na krytyce polskości jest łatwo, a polskość często sama daje ku temu inspirację. Niemieckie i Żydowskie organizacje fundują naszym literatom niejednokrotnie stypendia, glamurowo przekabacając ich na ich stronę, oni nawet mogą być niewinni i o tym nie wiedzieć. Stąd takie powiedzenia jak "Izrael to Państwo Pięknych ludzi" a Polska to, w domyśle, państwo brzydkich ludzi. Brzydko tak ferować inwektywami, nawet jeśli ludzie są brzydcy, nie pozwolić im nawet wypięknięć, tylko ssać życiodajne soki jak wampiry z powieści Pielewina (Pielewin pisze o Rosji, ale w Polsce można odnaleźć wiele analogii, te kraje łączy nie tylko wspólna historia).
W ten sposób inteligencja szkodzi nie tylko Polakom, ale i sobie, bo oni też są Polakami. Urodzić się Polakiem, to nie być apatrydą mającym koncesję na sprzedaż swoich usług za granicą.
Chciałbym, żeby Polska i Polskość były tym, o czym w wywiadzie danym "Lampie" mówił Jacek Dukaj: żeby Polacy się dobrze czuli ze swoją polskością, jak z szytym na miarę garniturem; ani jej nie wywyższali, ani nie zeszmacali. Tak jak Brytyjczycy, Francuzi i inne nacje, nie odczuwające ani kompleksu wyższości, ani niższości, tylko kompleks normalności.
Nie widzę urzeczywistnienia tej wizji środkami żadnej religii, to powinna być Polska wolna, także od dyktatu Kościoła. Jeżeli za fundament tej wizji obierzemy religijność, zatoczymy historyczne koło: natrafimy na kolejną obronę Jasnej Góry, kolejną Matkę Boską w klapie. Satanizm to też nie jest wyjście dla tego kraju, bo satanizm jest jedynie figurą retoryczną mającą do jakiejś zmiany doprowadzić, tak samo jak może być nią chrześcijaństwo czy inna religia odpowiednio, a nie bezrozumnie,użyta. A nawet ateizm.
Kultura to nie jest geszeft. Inb4 antysemita.
PS. Mowa była o zagranicznym przykładzie, jest nim Juij Andrychowycz. Czytałem jego książkę autobiograficzną, bardzo wciągająca, co nie zmienia faktu, że jego działalność w stopniu budzącym podejrzliwość wspierana jest przez Republikę Federalną Niemiec, a on swojej sympatii nie kryje. Natomiast nie widziałem go - czy czytałem - w roli krytyka Ukraińców, to już nasza polska przypadłość. Nawet od Ukraińców możemy się czegoś nauczyć.
Chyba nie trzeba też wspominać, jakimi prawami rządzi się w Polsce i na świecie pewnie też przyznawanie prestiżowych nagród literackich. Oprócz talentów i uzdolnień, jakie ciągną do stolicy, liczy się również tematyka powieści, jej wpływ na morale czytelników. Za moją pisaninę pewnie nic nie dostanę i nie oczekuję, ale chciałbym chociaż podnieść morale.