Autor/ka kontraatakuje, nie pozwólmy jej zatriumfować. DJ, dajcie się ludziom śmiać ze swoich błędów, jako i ze mnie się śmieli przednio, to dobry uczynek jest tylko, i zmazuje nie tylko nasze, ale i pozostałych grzechy. Nikt ma nigdzie nie zwisać, nie mam jeszcze takiej władzy absolutnej, ale jak ją zdobędę, to was powsadzam w kaftany, ew. z waszymi chłopakami i nie pozwolę odwalić żadnej inby. Tylko was trochę pogilgotam jak będziecie tacy znieruchomieli. A autor/ka mi w tym momencie tylko wznosi pomnik trwalszy od spiżu, rób to dalej sztukmistrzko! Dopiszę Cię do napisów końcowych!
Zewtel, ty tam leż sobie w łóżku z tym chłopakiem co go opisuje autor/ka, ja tylko za dwa lata wróće i za was oboje wzniosę okrzyk orgazmu.
źródło: https://lebioda.wordpress.com/page/55/
DJ, wiem, że te posty są prześwietlna i dobrze! Niech wiedzą. Jak przypomnicie sobie o moich jakichś błędach, gafach, niesmacznych żartach - piszcie o nich na rzabczanie. Naprawdę. Tylko w jakimś, jak się da, dobrym literackim stylu. Może czegoś się o sobie dowiem. No i pamiętajcie, że nie tylko ja to będę czytał: tu nie chodzi już o reputację, tylko też o ludzi, którzy mogą mieć nas za Delficką wyrocznię. I owszem, czasem się tak czuję, ale wolność i branie odpowiedzialności za siebie polegają na tym, że Ci, którzy wolnymi lub wyzwolonymi się czują, nie mogą obwiniać i oskarżać potem swoich wyzwolicieli, że spieprzyli robotę. Lejtmotywem tego całego przedsięwzięcia zawsze było: nie chcesz, nie zaglądaj, jak na strony pornograficzne. A mimo to jednak ludzi ciągnie . . .
Kolejna uwaga: to jest dialektyka, to jest dyskusja: jeżeli jakaś święta figura, autorytet się jej nie oprze, nie oprze się wyartykułowanemu merytorycznie krytycyzmowi, to do kogo tu mieć pretensje? Jeżeli moja krytyka jest chybiona, a ktoś za nią pójdzie, omijając przy tym kogoś lepszego, kogoś kto ma więcej do zaoferowania wiedzy, to znaczy, że ten ktoś nie był wart takiego wyznawcy, zwolennika. W takim wypadku dopiero jak przekroczy mój próg, to wtedy może natknie się, stopień wyżej, na kogoś mówiącego bardziej do rzeczy.
A, znowu Peter Carey i jego "Święty Spokój" mi się przypomina. Jest taki moment w książce, że po swoim "Syndromie Piekła" główny bohater powoli przestaje z niego wychodzić, opuszcza go paranoja, pija beztrosko herbatkę na werandzie. Któregoś razu wspina się na jakiegoś eukaliptusa na miedzy z sąsiadami i spada z niego, lądując na gałęzi w pozycji wisielca z kart tarota. Pozycja ta daje mu niezłą perspektywę: widzi cały dom, a w nim: jego żona uprawia seks z jego młodszym współpracownikiem z pracy, a jego córka robi miłość francuską jego synowi (przyszłemu wielkiemu dilerowi dragów) za porcję hehehuany. Wtedy nasz główny bohatera powraca na ściężkę piekła i swoich wcześniejszych konspiracyjnych teorii z piekła rodem. Jak myślicie że to wszystko zmyślam, przeczytajcie tą książkę i kierujcie uwagi do Pana Careya, że to on zmyślił. Nawet jeśli, to bardzo mi ten wymysł działa na wyobraźnię, dobrze że za niego nie musiałem robić laski Panu Careyowi.
"Faktycznie.Siedzisz sobie człowieku (mam na myśli siebie) w jakimś Pierdziszewie i do głowy ci nie przyjdzie że gdzieś tam ktoś burzy twój sielski świata ze Świerszczykiem i Misiem Uszatkiem.I to uważasz @umabauman burzy nie przy pomocy bomby a pióra i papieru.
Facet o którym 99.99 % ludzkości wogóle nawet nie słyszało bazgrze coś na papierze i teoriami karnawalizmu z dziwanczą symboliką (ciężarna śmierć) wywiera przemożny wpływ na życie większości mieszkańców planety.
Bachtin był ideowym ojcem pieriestrojki a konkretnie realizatorzy pierestrojki byli zafascynowani jego filozofią.Nawiasem mówiąc specjalnie w tym celu (zafascynowania) mimo sprzeciwów wielu wpływowych dostojników Andropow sprowadził Bachtina z prowincji gdzie przebywał na "wygnaniu".
Widzisz @umabauman jak to literatura,filozofia,polityka,spotykają się w jednym punkcie i przenikają się tak silnie że na dobrą sprawę trudno określić co było pierwsze co ostatnie co było skutkiem a co przyczyną.I nie wierz tu człowieku w spiskowe teorie!
Powiadają (jestem na etapie wgryzania się w problem) że symbol ciężarnej śmierci jest bardzo złowieszczy.
Ciekawe co też porodzić może śmierć." - umabauman, to ja, jeden z moich pseudo-pseudonimów. To była stara (względnie) wymiana zdań, "Wysłany: 20:32, 29 Lis '13 ".
Ukłon w stronę Pszeka (wspomnienie go to jak odkrycie gumką imiona w palimpseście, zanim zrobi to ktoś za mnie) za tą teorię Bachtinowską.