Nie chcę uprawiać demagogii, nie chcę też nie robić czegoś, przed strachem, że ją uprawiam. Do rzeczy:
Kiedyś, kiedy samotnie siedziałem bądź leżałem w pokoju lurkując i pisząc na ircu (jak zwykle chłopaki mnie tam wtedy nie zawiedli, mówili: "wypierdalaj stąd, znajdź sobie życie", ale ja wiedziałem, że żartują, to takie nasze życiowe kody, aluzje) natknąłem się na pewną osobę, która dałą mi naprawdę wiele inspiracji. Nazywa się Maria Langstroff.
Po przeczytaniu, po polsku, artykułu o niej, jako jeszcze wtedy bardzo pobożny człowiek odmówiłem parę życzeń, by kiedyś móc się z Marią spotkać, porozmawiać, a nawet w naszej cichej obecności, bez rozmowy, wymienić się tym co wspólnie czujemy. A byłoby co wymieniać, Maria (jesteśmy prawie równieśnikami) postanowiła, że będzie żyć i ze swojego inwalidzkiego wózka czasami podstawi nogę buńczucznym "zdrowym ludziom", którzy lubili robić sobie z niej bekę. Ale to nie był jej życiowy cel, żeby się uprzykrzać, nie. Jej celem, tak jak to widzę, było pokazać ile hipokryzji jest w tzw. "liberalnym", "poprawnym politycznie" społeczeństwie szanującym osoby niepełnosprawne i dającym im miejsca pracy i inne frykasy. Może im to dają, ale nie dają tego, czego czasem potrzebują może bardziej: szacunku, zwykłego ludzkiego szacunku. Pani Maria postanowiła zrobić im na złość i przy tym się dobrze bawić, taki diabełek z różańcem, bo czytałem, że trzyma go często w swoim pokoju. Pewnie się z Marią nie spotkam, mieszkamy daleko, a ja też nie robię obiecanek cacanek, ale jeżeli byłbym "gdzież w pobliżu" i Maria by się zgodziła, żebym zaszedł, i nie przestraszyła to bym z nią nie grał w żadne gierki tylko bez pytania zapukał i wszedł do pokoju.
Gdybym był niektórymi z Was, powiedziałbym, że jej życie jest o wiele bardziej warte niż wasze śmiecie. Ale nie jestem, staram się swoją otchłanią zbyt często na was nie patrzeć. Na razie wy patrzycie na mnie.
Maria też pisze książki, wg mnie powinny być tłumaczone na polski, chociażby dla mnie, żebym mógł przeczytać jak człowiek, a nie buszmen jakim jestem korzystający z Google Translate. Byłoby to, z pożytkiem dla obu stron, dobre zaczęrpnięcie.
źródło: https://www.facebook.com/Maria-Langstroff-419721478058337/